Sun Jihai – obywatel z dalekiego kraju

Obywatel Sun

24-latek dołączył do Manchesteru City w lutym 2002 r., gdy zespół występował jeszcze w drugiej lidze. Zadebiutował w wygranym 4:2 meczu z Coventry City. Do końca sezonu Sun zagrał w sumie w siedmiu ligowych meczach, pięciokrotnie wchodząc z ławki rezerwowych. Zespół prowadzony przez Kevina Keegana był bardzo rozpędzony w ostatniej fazie rozgrywek i wygrał je gromadząc 99 punktów w 46 meczach. Awans do Premier League stał się faktem, marzenie obrońcy z Zhuanghe spełniło się.

PRZECZYTAJ TEŻ:

Początek Suna w najwyższej klasie rozgrywkowej w Anglii był znakomity. Dzięki swojej bardzo dobrej grze już we wrześniu został wybrany przez kibiców najlepszym piłkarzem miesiąca Manchesteru City. Zaskarbił serca fanów swoją walecznością i nieustępliwością. Kilka tygodni później strzelił gola w spotkaniu z Birmingham, stając się pierwszym w historii Azjatą, który dokonał tego w Premier League. Pierwszy sezon The Citizens zakończyli na dziewiątym miejscu w lidze. Jednak dzięki otrzymaniu nagrody Fair Play uzyskali prawo do gry w Pucharze UEFA w sezonie 2003/04. Manchester City pokonał tam na początku walijski The New Saints oraz belgijski Lokeren, a następnie trafił na Groclin Dyskobolię Grodzisk Wielkopolski. Wszyscy kibice doskonale pamiętają kultowy już rzut wolny wykonywany przez Sebastiana Milę, po którego strzale piłka zatrzepotała w siatce bramki strzeżonej przez Davida Seamana. Na boisku w tym dwumeczu przebywał też oczywiście Sun Jihai. Obydwa spotkania zakończyły się remisami, ale do następnej rundy awansował polski zespół.

Sun Jihai rozkochał w sobie kibiców The Citizens swoją walecznością i ambicją

Sun był podstawowym piłkarzem jedenastki Manchesteru City, w sezonie 2003/04 wybiegał na murawę w 42 meczach, był to czwarty najlepszy wynik w drużynie po Sylvainie Distinie, Shuanie Wright-Phillipsie i Nicolasie Anelce. Do gola strzelonego w Premier League dołożył także trafienie w Pucharze UEFA, dzięki czemu również w tych rozgrywkach stał się pierwszym Chińczykiem mogącym pochwalić się tym osiągnięciem. Nie będę nawet starał się oszukiwać, że ówczesny zespół City choć trochę przypominał dzisiejszy tworzony za ogromne pieniądze. Mimo wszystko od momentu powrotu do Premier League w 2002 r. już nigdy nie spadł z ligi. Sun stał się jednym z ulubionych przez kibiców piłkarzy. Niestety, na początku sezonu 2004/05 doznał zerwania więzadeł krzyżowych w starciu z Eiðurem Guðjohnsenem w meczu z Chelsea, przez co stracił całą resztę rozgrywek. Na szczęście udało mu się wrócić do pełni formy i ponownie stał się podstawowym obrońcą City.

Najbardziej pamiętna akcja z jego udziałem miała miejsce w sezonie 2005/06. 5 listopada 2005 r. The Citizens przyjechali na Craven Cottage na spotkanie z Fulham w ramach 12. kolejki Premier League. Gospodarze dwukrotnie wychodzili na prowadzenie za sprawą Steeda Melbranque, goście odpowiedzieli raz trafieniem Lee Crofta. Ostatnie minuty były nerwowe, a Manchester City walczył choćby o jeden punkt. Podopieczni Keegana dostali rzut wolny na własnej połowie boiska i wszyscy piłkarze pobiegli w pole karne, łącznie z bramkarzem Davidem Jamesem. Jedynie Sun Jihai został z tyłu, a jego zadaniem było kopnięcie piłki na tzw. aferę w szesnastkę Fulham. Piłka trafiła pod nogi Jamesa, ale bramkarz się zamotał i podał piłkę do przeciwnika. Gospodarze wyszli z kontratakiem czterech na jednego. Sun miał niewielkie pole manewru, ale w bohaterski sposób udało mu się wybić strzał na pustą bramkę jednego z piłkarzy Fulham. Co prawda Manchester City przegrał to spotkanie, jednak ta interwencja przyniosła Sun Jihaiowi wiele przychylnych komentarzy.

Przyjście do klubu Svena-Görana Erikssona w 2007 r. sprawiło, że rola Suna w Manchsterze City zaczęła maleć. W sumie w swoim ostatnim sezonie w tym klubie zanotował zaledwie 14 meczów, z których tylko siedem rozpoczął w pierwszym składzie. Przegrywał rywalizację w składzie z Vedranem Ćorluką i Michaelem Ballem. Licznik Chińczyka w Manchesterze zatrzymał się na 151 występach, z których 123 miało miejsce w Premier League. Do dziś żaden inny reprezentant Państwa Środka nawet w niewielkim ułamku nie zbliżył się do jego osiągnięć.