The Gerrard Final. Spektakl czerwonego aktora

W następnej rundzie na zwycięzców czekała już drużyna Blackburn Rovers. Cierpliwość swoich kibiców na Upton Park podopieczni Parde nadwyrężyli już w dwudziestej ósmej sekundzie gry, gdy gola zaaplikował im przyszły reprezentant Trzech Lwów David Bentley. Jeszcze przed przerwą na prowadzenie wyszli jednak gospodarze. Gole zdobyli legendarny Teddy Sheringham oraz Matthew Etherington.

Po zmianie stron kibice zobaczyli jeszcze trzy bramki, których autorami byli odpowiednio Zurab Khizanishvili (samobójcza) i Zamora dla Młotów oraz Lucas Neill dla Wędrowców. Po spotkaniu szkoleniowiec gości Mark Hughes komplementował grę West Hamu:

,,Kiedy przyjeżdżasz na Upton Park, musisz być w jak najlepszej formie oraz być tak bystrym jak tylko można, a my nie byliśmy.”

W wyniku losowania w piątej rundzie doszło do trzeciego w sezonie pojedynku z drużyną Sama Allardyce’a, czyli Boltonem. West Ham, który zaledwie o punkt został wyprzedzony w lidze przez drużynę Kłusaków, pałał rządzą rewanżu za poprzednie niepowodzenia.

Tego nie przyniósł jednak pierwszy mecz, który zakończył się bezbramkowym remisem na Reebok Stadium. Powtórka, która odbyła się niecały miesiąc później w Londynie, miała już inną dramaturgię. W dziesiątej minucie kuriozalny błąd popełnił obrońca gości Nicky Hunt. Przy próbie wybicia piłki nastrzelił on bramkarza Jussi Jääskeläinena, po czym odbita od Fina futbolówka zatrzepotała w siatce.

Goście otrząsnęli się jednak, a wyrównującą bramkę strzałem zza pola karnego popisał się Kevin Davis. Nic na swoją obronę nie mógł mieć bramkarz Shaka Hislop, który źle wyczuł kierunek owego uderzenia. Gra zaostrzyła się z obydwu stron, ale więcej piłkarskich atutów zdawali się mieć podopieczni Pardew.

Dwoił się i troił fiński golkiper Kłusaków, którego bramka była ciągle pod ostrzałem. W końcówce drugiej połowy oraz na początku dogrywki do słowa zaczął dochodzić Bolton, ale w ostateczności to West Ham zadał decydujący cios. Yossi Benayoun dośrodkował z prawej strony, a Marlon Harewood wyprzedzając obrońców, strzelił zwycięską bramkę. Piękny sen kibiców Młotów o ponownym występie na Millennium Stadium zaczął się powoli ziszczać.

Ćwierćfinał rozegrany zaledwie pięć dni później na Etihad Stadium przyniósł bezbłędny występ Deana Ashtona. Jego dwie bramki zapewniły zwycięstwo 2:1 na Machesterem City oraz pokazały, że poczyniona przez działaczy Młotów inwestycja powoli zaczyna się zwracać.

Niestety, jego dobrze zapowiadającą się karierę w 2009 roku zakończyła kontuzja kostki, której nabawił się na treningu reprezentacji w starciu z Shaunem Wright-Phillipsem. Po tamtym meczu mógł jednak czuć olbrzymią dumę i przygotowywać się na zbliżający się półfinał z ekipą Middlesbrough. Ten został rozegrany na stadionie spadkowicza z Premier League, czyli ekipy Birmingham.

Przed spotkaniem minutą ciszy oraz odśpiewaniem przez fanów ,,Johnny Lyall’s Claret and Blue Army” został uczczony były menedżer Młotów John Lyall, który był związany z klubem z Upton Park jako piłkarz i trener przez trzydzieści cztery lata.

Piłkarze West Hamu i Middlesbrough oddający cześć wielkiej legendzie Młotów. W trakcie swojej kariery John Lyall zdobył z klubem z Upton Park między innymi dwa krajowe puchary oraz zagrał w finale Pucharu Zdobywców Pucharów. Źródło: Getty Images

Zmarła pięć dni przed zawodami legenda przyglądała się na pewno z góry poczynaniom swoich byłych podopiecznych i musiała czuć dumę, patrząc na ich grę. Co prawda w pierwszej połowie dominowało Middlesbrough, ale czujnie grająca obrona West Hamu powstrzymywała ich strzeleckie zapędy. Dodatkowym problemem trenera Boro Steve’a McClarena stała się kontuzja bramkarza Marka Schwarzera, który musiał zejść z boiska jeszcze przed przerwą.

West Ham zaczął wywierać presję na swoim przeciwniku, co skutkowało strzałem Ashtona w poprzeczkę. Mecz ostatecznie zamknęło długie podanie Antona Ferdinanda przedłużone głową przez wspomnianego przed chwilą Anglika, które celnym strzałem wykończył bohater dwumeczu z Boltonem Harewood. Wraz z zakończeniem zawodów przez Mike’a Rileya w obozie West Hamu zapanowała szalona radość. Po dwunastu miesiącach piłkarze Młotów znów stworzyli historię!