Złote czasy reprezentacji Indii

Kangurzy skok do strefy medalowej

Kolejna edycja imprezy odbyła się w 1955 r. w Pakistanie w Dhace (dzisiejszy Bangladesz był wówczas eksklawą Pakistanu). Indie po raz kolejny okazały się najlepsze, wygrywając wszystkie trzy mecze. Pierwsze starcie z Cejlonem zakończyło się rezultatem 4:3, a strzelcami goli byli Sahu Mewalal, Mohammad Abdus Sattar oraz stawiający pierwsze kroki na arenie międzynarodowej Pradip Kumar Banerjee, który dwukrotnie pokonał bramkarza rywali. Kolejne dwa trafienia młokos dorzucił w wygranym 5:2 meczu z Birmą, a oprócz niego trafiali jeszcze Neville D’Souza (dwukrotnie) i Mariappa Kempiya. W ostatnim meczu z Pakistanem Indie wygrały 2:1, a strzelcami byli znowu Banerjee i D’Souza. Ta dwójka rozgrywała znakomite zawody i rozbudziła nadzieje kibiców na dobry występ na zbliżających się wielkimi krokami igrzyskach olimpijskich w Melbourne.

Był niesamowicie szybki. Jego głównym atutem było to, że potrafił strzelić gola z ostrego kąta, z pola karnego i z dystansu. Dobrze grał głową i dysponował również dobrym podaniem, często wystawiając piłkę partnerom celnymi dośrodkowaniami – charakteryzował Banerjee jeden z historyków indyjskiego futbolu Gautam Roy.

O miejsce na igrzyskach Indie miały rywalizować z Tajlandią, ale z powodu wycofania się kilku innych ekip oba zespoły uzyskały awans. W pierwszej rundzie rywalem indyjskiej reprezentacji miała być znakomita drużyna Węgier. Jesień roku 1956 to jednak czas dramatycznych wydarzeń na Węgrzech, które zakończyły się zbrojną interwencją Armii Radzieckiej. W konsekwencji węgierskich piłkarzy zabrakło na australijskich igrzyskach.

Indie zaczęły więc rywalizację od ćwierćfinału. O ile cztery lata wcześniej nie miały szczęścia w losowaniu, o tyle teraz fortuna im sprzyjała, bo ich rywalem miał być zespół gospodarzy. 1 grudnia na Olympic Park w Melbourne Indie pokazały się z bardzo dobrej strony i wygrały 4:2. Trzeba jednak zaznaczyć, że Australia nie należała wówczas do futbolowych potentatów. Strzelanie rozpoczął w 9. minucie Neville D’Souza. Gospodarze zdołali wyrównać po trafieniu Bruce’a Morrowa w 17. minucie, ale już kwadrans później D’Souza po raz drugi wpisał się na listę strzelców. Morrow nie chciał być gorszy i na kilka minut przed przerwą wyrównał po raz drugi. Po zmianie stron gole strzelali już jednak tylko Hindusi. Na skrzydle znakomicie spisywał się Banerjee. W 50. minucie Neville D’Souza skompletował hat-tricka jako pierwszy azjatycki piłkarz na igrzyskach, a wynik meczu na dziesięć minut przed końcem ustalił J. Krishnaswamy, który znany jest również jako Krishna Kittu.

Jeden wygrany mecz wystarczył więc, żeby znaleźć się w strefie medalowej. Oprócz Indii w półfinałach zameldowały się ekipy ZSRR, Bułgarii i Jugosławii. Towarzystwo było więc doborowe, ale Hindusi grali bez kompleksów. W starciu, którego stawką był awans do finału ich przeciwnikiem była drużyna Jugosławii. Jugosłowianie dobrze pamiętali strzelaninę, jaką urządzili sobie w Helsinkach i być może nieco zlekceważyli Hindusów. Do przerwy kibice zgromadzeni na Melbourne Cricket Ground nie zobaczyli bramek.

Po zmianie stron pierwsi na prowadzenie wyszli Hindusi, a strzelcem gola był niezawodny D’Souza. To trafienie podziałało mobilizująco na Europejczyków i już dwie minuty później wyrównali. Kolejnych dziesięciu potrzebowali, żeby wbić kolejne dwa gole. To wyraźnie podcięło Hindusom skrzydła, a na dodatek w 78. minucie samobójczą bramkę strzelił Muhammad Salaam i marzenia o występie w finale odeszły w niebyt. Indie zaprezentowały się jednak z naprawdę dobrej strony. Widać było, że odrobili lekcję sprzed czterech lat, a swoją postawą zaimponowali ówczesnemu prezydentowi FIFA. Stanley Rous odwiedził nawet indyjską szatnię i osobiście pogratulował zawodnikom.

W meczu o trzecie miejsce podłamani porażką Hindusi przegrali z silną reprezentacją Bułgarii 0:3. Czwarta lokata była jednak wówczas największym sukcesem całej azjatyckiej piłki. Neville D’Souza z czterema bramkami na koncie został królem strzelców turnieju razem z Serbem Todorem Veselinoviciem i Bułgarem Dimityrem Miłanowem.