Po zimowej przerwie wróciły rozgrywki Betclic 2. Ligi. Pierwszy mecz wiosennej części sezonu rozegrała Resovia, która 22 lutego 2026 roku podejmowała Hutnika Kraków. Nasza wizyta na tym spotkaniu była okazją do opisania tego, co dzieje się w rzeszowskim klubie u progu decydującej rundy ligowych zmagań.
W grudniu podsumowaliśmy jesienne występy piłkarzy Resovii. W końcówce tamtej części sezonu ze stanowiska trenera Pasiaków został zwolniony Piotr Kołc. Zastąpił go Paweł Młynarczyk, który w debiucie poprowadził drużynę do zwycięstwa nad Zagłębiem Sosnowiec.
Resovia spędziła zimę na siódmym miejscu w tabeli, a więc tuż za strefą barażową i traciła do szóstej Stali Stalowa Wola zaledwie punkt. Dystans do miejsc dających bezpośredni awans na zaplecze Ekstraklasy był zdecydowanie większy – trzynaście oczek do Warty Poznań i aż szesnaście do prowadzącej Unii Skierniewice.
Odejście ważnego zawodnika
W przerwie zimowej Resovię opuścił jeden z najważniejszych zawodników. Mowa o Radosławie Bąku. Młody pomocnik przeniósł się do pierwszoligowego Chrobrego Głogów. Duże nadzieje kibice rzeszowskiego klubu wiążą natomiast z przyjściem Javiera Mateo Ortiza. Kolumbijczyk wyróżniał się w barwach Czarnych Połaniec w rozgrywkach III ligi.
W zimowych sparingach Resovia wygrała 2:1 z Siarką Tarnobrzeg, zremisowała 2:2 z Górnikiem Łęczna, również remis, tyle że 1:1 uzyskała w starciu z Pogonią Grodzisk Mazowiecki, później zaś przegrała 0:3 KSZO Ostrowiec Świętokrzyski.
Najważniejszy miał być jednak mecz otwierający wiosenne zmagania ligowe. Starcie z zajmującym czternaste miejsce w tabeli Hutnikiem Kraków rozpoczęło się w samo południe. Zanim je opiszemy, poświęcimy kilka zdań wydarzeniom z przeszłości.
Na podium w najwyższej lidze
Historycznie Hutnikowi daleko do sukcesów innych krakowskich klubów – Wisły, Cracovii i Garbarni. W przeciwieństwie do nich nie zdobył nigdy mistrzostwa Polski. Obecnie nie ma też tak dużych aspiracji jak Wieczysta dobijająca się do bram Ekstraklasy.
Piłkarze z Suchych Stawów mogą jednak pochwalić się znaczącymi sukcesami na krajowej arenie. W 1990 roku dotarli do półfinału Pucharu Polski, a sześć lat później w rywalizacji o krajowe mistrzostwo zajęli trzecie miejsce, ustępując jedynie Widzewowi Łódź i Legii Warszawa.
Europejska przygoda
Miejsce na ligowym podium dało Hutnikowi prawo gry w europejskich pucharach. Na międzynarodowej scenie klub założony w 1950 roku spisał się przyzwoicie. W pierwszej rundzie kwalifikacyjnej do Pucharu UEFA zawodnicy trenera Jerzego Kasalika wyeliminowali drużynę Xezri Buzovna FK z Azerbejdżanu. U siebie wygrali aż 9:0, a z rewanżu przywieźli remis 2:2.
Krakowianie przeskoczyli również kolejny szczebel, mimo porażki 0:1 w Czechach z Sigmą Ołomuniec. W rewanżu polski zespół wygrał 3:1, dzięki czemu wszedł do 1/32 finału. Tam czekało AS Monaco. W barwach francuskiego klubu, prowadzonego przez słynnego Jeana Tiganę, występowali wówczas między innymi Fabien Barthez, Emmanuel Petit i Thierry Henry, którzy dwa lata później zdobyli mistrzostwo świata z reprezentacją Francji.
Ekipa z Księstwa zakończyła piękną przygodę Hutnika z europejskimi pucharami. Krakowianie nie mieli jednak się czego wstydzić. Na Suchych Stawach przegrali 0:1, tracąc gola tuż przed końcem, na wyjeździe ulegli 1:3. Kibice opisywanego klubu wspominają tamte występy do dziś.
Gwiazda na trybunach
Po dawce historycznych wspomnień przechodzimy do teraźniejszości. Obecnie największą gwiazdą Hutnika jest Wilde-Donald Guerrier. Haitańczyk w przeszłości występował w krakowskich drużynach – najpierw w Wiśle, później w Wieczystej. Wywalczył dwa tytułu mistrza Azerbejdżanu z Karabachem Agdam, a w reprezentacji swojego kraju rozegrał 59 meczów.
Co prawda 36-latek nie jest na boisku główną postacią zespołu, ale medialnie bez wątpienia należy do największych postaci Betclic 2. Ligi. W spotkaniu z Resovią nie zagrał. Przyjechał jednak do Rzeszowa i pojawił się na trybunie VIP.
Niedawno do Hutnika dołączył inny znany zawodnik, Marcin Budziński. Doświadczony pomocnik kojarzony jest przede wszystkim z Arką Gdynia i Cracovią. Występował też w lidze australijskiej. Na Suche Stawy wrócił po półtora roku. W Rzeszowie pojawił się na boisku na nieco ponad dwadzieścia minut przed końcem.
Udany początek Resovii
Budziński wiele jednak nie pomógł, gdyż Resovia w zapowiadanym we wstępie meczu wygrała w pełni zasłużenie. Gdy piłka pierwszy raz wpadła do siatki, po pięknym woleju Dawida Bałdygi, radość gospodarzy była przedwczesna, gdyż sędzia uznał, iż będący na pozycji spalonej Gracjan Jaroch przeszkadzał bramkarzowi gości.
Chwilę później przyjezdnych uratowała poprzeczka, ale tuż przed zejściem na przerwę piłkarze Resovii objęli prowadzenie. Stało się to po ładnym strzale z dystansu Bartosza Graszy.

W drugiej połowie drużyna Pawła Młynarczyka nadal miała przewagę. Nawet gdy zawodnicy Hutnika stwarzali okazje, powstrzymywał ich Jakub Tetyk. Bramkarz Pasiaków w 55. minucie zaliczył asystę. Zagrał piłkę w pole karne, gdzie doszło do nieporozumienia w szeregach gości, co wykorzystał Gracjan Jaroch, trafiając do pustej bramki.
W taki sposób Resoviacy postawili pieczęć na zasłużonym zwycięstwie, które dało im awans na miejsce barażowe. Na pomeczowej konferencji prasowej Paweł Młynarczyk powiedział:
Wszystkie założenia, które sobie przedstawiliśmy przed tym meczem, wszystkie zachowania, działania zarówno w ataku, jak i w obronie, zostały przez chłopaków zrealizowane w stu procentach. Wielkie brawa dla chłopaków. Mecz mógł się nie odbyć, bo różne były prognozy pogody, ale widocznie tak miało być, podjęto dobrą decyzję i są trzy punkty.
Krzysztof Świątek, trener Hutnika, tak podsumował spotkanie:
Czuję duże rozczarowanie. Pierwsza połowa była dla nas słaba i trzeba sobie to jasno powiedzieć. Nie dojechaliśmy na pierwszą połowę. Myślę, że nie dźwignęliśmy tego mentalnie. Zdarzają się mecze, w których się słabo gra, ale musimy sobie zdawać sprawę z tego, o co gramy, w jakim klubie występujemy, jaki herb nosimy i na pewno wewnętrznie kilka rzeczy sobie wyjaśnimy. Mam nadzieję, że będzie to dla nas mocny gong, który sprawi, że przestawimy pewne myślenie i od następnej kolejki będziemy zespołem, który włoży więcej serca w trudnych momentach.
