Artmedia Petrzalka w Lidze Mistrzów

Liga Mistrzów od lat zdominowana jest przez światowych gigantów. Sukcesy w najważniejszych klubowych rozgrywkach w Europie odnoszą wielkie kluby z ogromnymi budżetami, grające na pięknych stadionach. W walce o trofeum liczą się drużyny z kilku krajów. Milionerzy z Madrytu, Barcelony, Londynu, Turynu, Monachium czy Paryża co sezon spoglądają z pożądaniem na wymarzony puchar. Jednak raz na jakiś w tym napompowanym pieniędzmi, zarezerwowanym dla zamożnych świecie zdarzają się romantyczne historie, gdy do głosu dochodzą maluczcy. Jedną z takich historii był występ słowackiej Artmedii Petrzalka w sezonie 2005/06.

Artmedia Petrzalka. Początki wielkości

Za wielkością klubu pochodzącego z Petrzalki – biednej dzielnicy Bratysławy – stoi Ivan Kmotrik. Słowacki biznesmen, postać niezwykle wpływowa, nazywana na Słowacji „Małym Ojcem Chrzestnym”. Podczas mającej miejsce w latach 90. reprywatyzacji spółek państwowych rozwinął majątek, który pozwolił mu objąć rządy w klubie.

Zanim pojawił się w Artmedii, wykupił część udziałów w firmie Grafobal i uczynił z niej europejską markę w dziedzinie poligrafii. Z czasem jego działalność rozwinęła się o inne obszary, takie jak rolnictwo, żywność, media czy działalność deweloperska. W końcu postanowił zająć się także sportem, inwestując w 1993 roku w Artmedię.

Na pierwszy sukces musiał długo poczekać. Pierwsze trofeum zdobył w 2004 roku, po 11 latach inwestowania w klub. Artmedia sięgnęła wówczas po krajowy puchar. Drużynę prowadził Vladimir Weiss – trener na Słowacji bardzo popularny, późniejszy selekcjoner, który wprowadził reprezentację tego kraju na mistrzostwa świata w 2010 roku. W Artmedii rok po wywalczeniu pucharu zdobył również mistrzostwo. Tytuł najlepszej drużyny ligi słowackiej dał zespołowi z Bratysławy możliwość walki o awans do Ligi Mistrzów. Właśnie wówczas Europa usłyszała o klubie z Petrzalki.

Artmedia Petrzalka – Kajrat Ałmaty

Odprawienie Celtiku

Pierwszą przeszkodą w walce o występy w fazie grupowej Ligi Mistrzów był mistrz Kazachstanu Kajrat Ałmaty. Kiedy Słowacy przegrali na wyjeździe 0:2, nikt nie spodziewał się, że przeżyją piękną europejską przygodę. W rewanżu zdołali odrobić straty.

Po 90 minutach prowadzili bowiem 2:0, ale do wywalczenia przepustki do kolejnej rundy potrzebowali dogrywki. W niej Kazachowie podcięli skrzydła gospodarzom, zdobywając bramkę, która mocno przybliżyła ich do awansu. Miejscowi musieli strzelić dwa gole. Ostatecznie ta sztuka się udała. Bramka na 4:1 padła w doliczonym czasie, a jej zdobywcą był Pavol Stano, zawodnik, którego polscy kibice znają z późniejszych występów na naszych boiskach w barwach Polonii Bytom, Jagielloni Białystok, Korony Kielce, Podbeskidzia Bielsko-Biała i Termaliki Bruk-Bet Nieciecza.

ZOBACZ TEŻ:

To, co wydarzyło się w następnej rundzie zszokowało cały piłkarski świat. Przeciwnikiem Artmedii był słynny Celtic. Nikt nie miał wątpliwości, że faworytem tej rywalizacji jest drużyna z Glasgow. Do szkockiego klubu przeszli właśnie reprezentanci Polski – Maciej Żurawski i Artur Boruc. W składzie wicemistrzów Szkocji na pierwszy mecz pojawił się tylko jeden Polak – Żurawski. Boruc usiadł na ławce rezerwowych, a w bramce Celtów stanął David Marshall.

Z pewnością był to jeden z najgorszych dni w jego karierze. Artmedia wygrała aż 5:0. To był wynik, w który nikt nie mógł uwierzyć.  27 lipca 2005 roku to data, która mocno zapisała się w dziejach słowackiego futbolu. Trzy gole strzelił tego dnia Juraj Halenar, wówczas młody zawodnik, uznawany za wielki talent, będący nadzieją słowackiej piłki. Nie zrobił kariery na miarę oczekiwań. Tylko trzykrotnie wystąpił w reprezentacji. Jego życie skończyło się tragicznie. Halenar w czerwcu 2018 roku popełnił samobójstwo.

Artmedia Petrzalka – Celtic

W rewanżu Celtic miał ogromne wsparcie kibiców, mimo że spotkanie nie odbywało się w Glasgow, a w Edynburgu. Na Celtic Park miały bowiem miejsce Igrzyska Wspólnoty Narodów. Jan Kozak, pomocnik Artmedii, stwierdził, że nigdzie nie widział takiego kotła, jaki tego wieczoru stworzyli szkoccy fani. Prowadzeni głośnym dopingiem gospodarze ciągle wierzyli, że odrobienie pięciobramkowej straty jest możliwe. Tę wiarę widać było na boisku. Kiedy w 82. minucie padła bramka na 4:0, nadzieja stała się jeszcze większa. Wspomniany Kozak powiedział później, że w ostatnich minutach, gdy Celtic walczył o piątego gola, on i jego koledzy czuli się, jakby cały świat był przeciwko im.

Celtic – Artmedia Petrzalka

Skończyło się na czterech trafieniach gospodarzy. Chyba mało kto kiedykolwiek cieszył się po czterobramkowej porażce tak jak wtedy zawodnicy Artmedii. Wyeliminowali Celtic (w jego bramce podczas rewanżowego starcia stał już Boruc) i od upragnionej Ligi Mistrzów dzielił ich już tylko jeden dwumecz.

Ostatnim rywalem był Partizan Belgrad. W obu meczach nie było bramek. O awansie decydowały więc rzuty karne. Lepiej wykonywali je Słowacy i to przed nimi zostały otwarte bramy futbolowego raju.

Partizan Belgrad – Artmedia Patrzalka