Oreste Osmar Corbatta – szalony czarodziej dryblingu, który przegrał z alkoholem

Gol z Chile

Kolejna część pięknego argentyńskiego snu miała się urzeczywistnić na mistrzostwach świata w Szwecji. Najpierw jednak trzeba było przebrnąć przez eliminacje, w których na ich drodze stały Boliwia i Chile. Mimo porażki w pierwszym wyjazdowym meczu z Boliwią Argentyna wygrała pozostałe trzy spotkania i bez większych problemów awansowała na mistrzostwa. Corbatta był jednym z filarów zespołu, a w wygranym 4:0 starciu z Chile na la Bombonerze strzelił swojego najsłynniejszego gola, o którym do dzisiaj krążą legendy.

Gospodarze prowadzili już 3:0, kiedy piłka po raz kolejny tego dnia trafiła pod nogi Corbatty. Omar uwolnił się spod opieki rywala i ruszył na bramkę Chile, mijając po drodze kolejnych rywali. Kiedy znalazł się w polu karnym, wyminął bramkarza i poczekał na wracającego obrońcę, tylko po to, żeby jego też ograć. Stanął przed pustą bramką, zatrzymał się z piłką i jak sam przyznał po latach, dotarło wtedy do niego, że musi trafić, bo inaczej koledzy go uduszą. Kiedy wydawało się, że rywale zdołają się pozbierać i zablokować strzał, Corbatta tylko zamarkował uderzenie, czym położył Chilijczyków po raz kolejny na ziemi i dopiero wtedy posłał piłkę do siatki tuż obok słupka.

Tylko Corbattę stać było na takie zagranie i zatrzymanie gry w takim momencie. El Gráfico jego wyczyn określiło mianem najbardziej nieprawdopodobnej akcji w historii. Szczęśliwie udało się ten spektakl uwiecznić na kilku zdjęciach, które potem na dwóch stronach zaprezentowano w magazynie. Jakiś czas później ta sama sekwencja znalazła się też w latynoamerykańskiej wersji magazynu Life.

Corbatta Chile
Sekwencja zdjęć ukazująca akcję Corbatty z Chile;
źródło: facebook.com/OresteOmarCorbatta/

Przez lata, które upłynęły od tego trafienia, wiele szczegółów uległo zatarciu. Każdy ze świadków tej akcji inaczej ją zapamiętał i w relacji każdego Corbatta ogrywał inną liczbę rywali. Nawet sam Omar, kiedy opisywał zdobycie tej bramki, to podawał różną liczbę graczy, których przedryblował.

Niestety transmisje telewizyjne dopiero wówczas raczkowały, więc próżno szukać filmowych zapisów tego starcia. Alejandro Wall zdołał jednak ustalić, że w Filmotece Muzeum Kina Miasta Buenos Aires znajduje się jedna kopia krótkiej kroniki filmowej z tego spotkania. Czas trwania nagrania to jedna minuta i osiem sekund. Widać na nim pierwsze trzy trafienia, ale tam, gdzie powinien być zapis akcji Corbatty, obraz ginie i jest nieczytelny. Pracownicy powiedzieli Wallowi, że prawdopodobnie przy digitalizacji nie dało się już odczytać tego fragmentu i został on po prostu usunięty.

Jakby tego było mało, okazuje się, że również na żywo to wydarzenie widzieli tylko nieliczni. La Bombonera świeciła wówczas pustkami, a magazyn Racing pisał o koncercie bez publiczności. Wpływ na niską frekwencję miały mieć doniesienia o słabej formie Chilijczyków, ale wytykano też wysokie ceny biletów ustalone przez krajową federację. Jeśli jednak wierzyć relacjom prasowym i tym, którzy widzieli tego gola na własne oczy, to dla wielu z nich trafienie Corbatty było najpiękniejszą bramką, jaką zdobyła Argentyna aż do czasu występu Diego Maradony w 1986 r.

To nie koniec tekstu! Przejdź na następną stronę i czytaj dalej…