Oreste Osmar Corbatta – szalony czarodziej dryblingu, który przegrał z alkoholem

Corbatta się żeni

Po dołączeniu do Racingu latem 1955 r. Corbatta zamieszkał w klubowych budynkach. Kiedy jednak jego ciotka Santa dowiedziała się, że jeden z jej bratanków przyjechał do miasta bez walizki i tylko w tym, co miał na sobie, to postanowiła mu pomóc. Nie przelewało im się, mieszkali w biednej portowej dzielnicy Dock Sud, a na każdy grosz musieli ciężko zapracować. Mimo że nie mieli zbyt wiele, to chcieli się tym podzielić z krewnym. Corbatta początkowo zamieszkał u swojej kuzynki Margarity Velázquez i dopiero po kilku dniach przeniósł się do domu ciotki.

Czas spędzony u rodziny okazał się bardzo ważny w życiu Corbatty, bo to właśnie wtedy poznał swoją pierwszą żonę. Mimo że potrafił czarować na boisku, to w kontaktach z płcią przeciwną tego uroku mu brakowało i był podobno bardzo nieśmiały. Wybranka Omara miała na imię Cristina, mieszkała w sąsiedztwie i prowadziła pralnię. Poznała ich ze sobą kolejna kuzynka Corbatty – Clelia.

Przyjaźniłam się z jego pierwszą żoną, która nazywała się Cristina Czakala. Była moją najlepszą przyjaciółką i świadkiem mojego małżeństwa. Właśnie tej nocy poznałam ją z Corbattą, to było 18 listopada 1955 r. Teraz niektórzy mówią, że pracowała na ulicy… Ci, którzy to piszą, powinni się wstydzić. Cristina była bardzo ładną blondynką, jej ojciec był Polakiem, a matka Rosjanką. Była dziewczyną z sąsiedztwa, szczęśliwą dziewczyną. Wkrótce po tym, jak się poznali, zamieszkali razem i pobrali się – wspominała Clelia.

Corbatta przyznawał, że faktycznie poznali się na przyjęciu weselnym i że połączyło ich tango. To właśnie przed jednym z tańców Cristina miała do niego podejść i porwać na parkiet. Zanim jednak wzięli ślub i zamieszkali razem, Omar zdecydował się opuścić dom ciotki w Dock Sud i wrócić do pokojów, które zapewniał klub. Trudno dziś dociekać przyczyn takiej decyzji, ale możliwe, że chodziło o to, że mieszkając na stadionie, Corbatta miał więcej swobody. Był to bowiem czas, kiedy coraz bardziej zaczynało go wciągać nocne życie. Z klubowego ośrodka wychodził, kiedy chciał i nikomu nie musiał się tłumaczyć. Tym bardziej, że miał już wówczas status gwiazdy i jako zawodowy piłkarz nie mógł narzekać na brak pieniędzy. Najczęściej można go było spotkać w centrum albo razem z kuzynem Lito Velázquezem, z którym zaprzyjaźnił się w trakcie pobytu u ciotki. Odwiedzał też Cristinę, ale nie była ona jedyną kobietą w jego życiu.

Kiedyś na trening szukając go, przyszedł pewien mężczyzna. Chciał go zabić i twierdził, że Corbatta porzucił jego córkę, dziewczynę z Avellaneda, z którą wcześniej się spotykał. Musiałem go powstrzymać i przekonać, żeby wyszedł – wspominał Humberto Maschio.

Bramkarz Carlos Cantera, który mieszkał razem z Omarem na stadionie, wspominał, że Corbatta zwierzał się, że nie do końca mu się układa z Cristiną. Narzekał, że często urządzała mu awantury i sceny zazdrości, które kończyły się krótkimi zerwaniami, a po paru dniach znów byli razem. Krótko po ślubie Cristina miała też podczas jednej z kłótni wyrzucić na łóżko całą zawartość swojej fioletowej, aksamitnej torby, w której trzymała całą otrzymaną od niego biżuterię ze wszystkimi bransoletkami, perłami i złotymi pierścionkami, a na koniec zwyzywała go od najgorszych.

Mieszkali już wtedy przy ulicy O’Higgins na osiedlu Florida, gdzie przeprowadzili się po ślubie. 9 czerwca 1960 r. na świat przyszła pierwsza córka Omara – Sandra. Jednak narodziny dziecka wcale nie spowodowały, że Corbatta przestał zaglądać do kieliszka. Jako piłkarska gwiazda często bawił się na przyjęciach, poznawał zamożnych i wpływowych ludzi, a nocne imprezy coraz bardziej mu odpowiadały. Niestety alkohol stopniowo zaczynał przejmować kontrolę nad jego życiem. Gdy balował razem z klubowymi kolegami, to zwykle do domu odwozili go Pedro Mansilla i Ruben Sosa. Pewnej nocy, tak, jak zawsze zaparkowali na ulicy, a Corbatta pożegnał się z nimi i opuścił tylne siedzenie. Miał iść do domu i położyć się spać, ale Sosa postanowił sprawdzić Omara. Widział, że treningi kosztują go coraz więcej i zaczynał się martwić. Powiedział o swoim planie Mansilli i razem przez pół godziny jeździli po okolicy, po czym wrócili pod dom kolegi. To, co zobaczyli, potwierdziło ich obawy. Corbatta wcale nie poszedł spać, ale dalej pił wino z młodymi chłopakami z sąsiedztwa.

Niestety nie było w tym przypadku – gorzko skonstatował po latach Mansilla.

Wesołe towarzystwo Racingu w trakcie jednej z imprez

Nocne życie kosztuje, więc kwestią czasu było, kiedy pojawią się problemy finansowe. Corbatta na dodatek słynął ze swojej hojności i miał dobre serce, co niektórzy fani cynicznie wykorzystywali. Wiedzieli, kiedy odbiera pensję i czekali na niego, a piłkarz niemałą część zarobionych pieniędzy zwyczajnie rozdawał. Kiedy podchodzili do niego młodzi chłopcy, to Corbatta potrafił ściągnąć łańcuszek z szyi i im go podarować. O jego żonie też krążyły pogłoski, że jest rozrzutna. Osvaldo Guenzatti wspominał, że kiedy trenowali z reprezentacją na Estadio Monumental, to Cristina potrafiła przyjechać na stadion taksówką, co wówczas kosztowało majątek.

Małżeństwo Cristiny i Omara nie przetrwało zbyt długo. W połowie 1962 r. żona od niego odeszła i zabrała ze sobą córkę. Sandra, co zrozumiałe, nie pamięta nic z tego okresu. Zarzuca jednak ojcu, że zadawał się z innymi kobietami i włóczył po barach, gdzie wydawał ciężko zarobione przez matkę pieniądze. Z kolei przyjaciele Omara mają pretensje do Cristiny, że doprowadziła go do ruiny i zostawiła z niczym. Kiedy Corbatta wrócił tamtego dnia do domu, zobaczył, że jest pusty. Nie było mebli, w oknach nie było zasłon, a z sufitu nie zwisał już kryształowy żyrandol. Nie było nawet pająków. Jedyne, co zostało, to drewniany gramofon i kilka płyt Carlosa Di Sarli, Juana D’Arienzo i Los Cinco Latinos.

Wcale nie jestem z niego dumna. Nigdy o mnie nie pamiętał, nie pomógł mi ani mojej matce, ani jej rodzinie. Wiem, że matka prała ubrania dla ludzi, ale on nigdy nie pomagał jej z tym ciężarem. Nie interesuje mnie to, że był dobrym piłkarzem. To moja mama uczyła mnie i pilnowała, żeby niczego mi nie brakowało w dzieciństwie – żaliła się po latach Sandra.

To nie koniec tekstu! Przejdź na następną stronę i czytaj dalej…