Oreste Osmar Corbatta – szalony czarodziej dryblingu, który przegrał z alkoholem

Wśród ludzi dobrej woli

Nie było jednak tak, że cały pobyt w Boca był dla Omara nieudany, bo to właśnie w tym czasie poznał swoją drugą wielką miłość. Była nią Silvia Gay, z którą poznali się przy obiektach River Plate, gdzie grywała w piłkę ręczną. Pewnego dnia akurat wchodziła po schodach ubrana w czerwony sweter i szarą spódnicę, a Corbatta po tych samych schodach szedł w dół i też miał założony czerwony sweter i szare spodnie. Obje ich to rozbawiło i szybko przypadli sobie do gustu. Miał szczęście, że na nią trafił, bo szybko okazało się, że Silvia była jednym z nielicznych promieni słońca rozświetlających mrok, w jakim zaczynał się pogrążać Corbatta.

Silvia była dwa lata młodsza od Omara. Ich córka Iliana wspominała, że mama zawsze dbała o swój wygląd i nigdy nie widziała jej w kapciach. Praktycznie nie ruszała się z domu bez makijażu i zawsze starannie układała fryzurę. Mieszkała razem z rodzicami i dwiema młodszymi siostrami w dzielnicy Villa Real w Buenos Aires. Corbatta nie umiał prowadzić samochodu, więc żeby móc ją odwiedzać, prosił o pomoc przyjaciół. Silvia nie potrzebowała wiele czasu, żeby się zorientować, z jakimi problemami zmaga się Omar. Jej wyobrażenie o życiu, jakie powinien prowadzić zawodowy sportowiec, nijak miało się do tego, co robił Corbatta. Oprócz nocy, również coraz częściej dni miały mu na piciu. Utracił już nad tym kontrolę, a do tego bardzo dużo palił.

Kobieta jednak nie odwróciła się od niego. Ze łzami w oczach prosiła go, żeby przestał pić. Corbatta obiecywał poprawę, po czym następnego dnia znów wracał pijany. Silvia nie wiedziała już co ma robić, żeby na niego wpłynąć i zwróciła się o pomoc do ojca. Julio César Gay był jednym cywilem w wojskowej rodzinie, a ze swoją laską i kapeluszem zawsze starał się wyglądać elegancko. Był prostym człowiekiem, ale zdawał sobie sprawę z powagi problemu. Zaproponował córce, żeby Corbatta się do nich wprowadził i zamieszkał w niezajmowanym przez nikogo pokoju. Matka Silvii Aurora Berlingeri przystała na ten pomysł i wkrótce Omar zamieszkał razem z nimi.

Silvia razem z rodzicami starała się robić wszystko, żeby trzymać ukochanego z dala od nałogu. Julio César w trosce o zdrowie nowego lokatora zabronił w domu spożywania alkoholu, a butelki importowanego wina i whisky, które dostał za pracę w urzędzie celnym, kazał pochować. Początkowo wydawało się, że Corbatta całkiem nieźle znosi abstynencje. Miał zapewniony naprawdę duży komfort trzeźwienia, ale niestety nałóg okazał się silniejszy.

Od czasu do czasu dawał Julii – najmłodszej z sióstr – trochę drobnych, żeby mała skoczyła do sklepu i kupiła mu piwo. Corbatta wiedział, że robi źle, ale uzależnienie było silniejsze. Potajemnie wypijał zawartość, a puste butelki lądowały pod łóżkiem. Schowane przez ojca Silvii wino też się zbyt długo nie uchowało. Kiedy senior podczas jednej z kolacji chciał poczęstować gości winem, szybko okazało się, że Corbatta zdążył się już dobrać do schowanych butelek i po wypiciu napełnił je wodą.

Mimo to Julio César nadal starał się wspierać córkę i pomóc zięciowi. Kiedy nieobecność Omara w domu się przedłużała, Gay niejednokrotnie przechadzał się po okolicznych barach w nadziei, że uda mu się znaleźć Corbattę. Potrafił też pójść do klubu i porozmawiać z Adolfo Pedernerą. Corbatta regularnie opuszczał treningi, ale Julio César zapewnił Pedernerę, że będzie uważniej pilnować chłopaka. Z tego też względu zdarzało się, że na kilka nocy przed meczami ojciec Silvii zamykał Omara w pokoju, żeby ten nigdzie nie mógł się wymknąć.

Jednak rozgrywane mecze, których co prawda Corbatta zaliczał coraz mniej, same w sobie były dla niego okazją do napicia się. Po zakończonych spotkaniach, zwłaszcza tych, za które otrzymywał jakieś pieniądze, często wymykał się do baru. Nie przejmował się tym, że pod szatnią czeka na niego Silvia z rodziną. Szybko wychodził zanim zdążyli go zauważyć i pojawiał się w domu dopiero kolejnego dnia nad ranem. Bywało, że wracał w takim stanie, że nie potrafił dojść do łazienki i sikał do doniczki, którą Aurora zostawiała zwykle przed drzwiami domu. Raz się zdarzyło, że zmęczona jego porannymi powrotami Silvia nie otworzyła mu drzwi. Po paru godzinach dręczona wyrzutami sumienia wyszła go szukać. Znalazła go pół przecznicy od domu śpiącego gdzieś pośród łachmanów przy jednym z ulicznych straganów.

Zdarzały się dni, kiedy Corbatta nie pił. Wtedy razem z Silvią słuchali tanga i cieszyli się spędzanym razem czasem. Trzeźwy Omar potrafił też zadbać o innych domowników, jak choćby wtedy, gdy kupił krewetki w sklepie rybnym, którymi później przez cały wieczór wszyscy się zajadali. Rodzice Silvii naprawdę go kochali, a cała rodzina była dumna, że taka piłkarska sława mieszka z nimi pod jednym dachem. Corbatta odwdzięczał się im szacunkiem i również darzył miłością. Prawdopodobnie nigdy wcześniej nie mógł liczyć na tak wiele rodzinnego ciepła, jakie otrzymał w domu w Villa Real. Pewnego popołudnia siostry Silvii poprosiły Omara o pomoc w odrabianiu lekcji. Corbatta usiadł przy stole, otworzył zeszyt i próbował czytać, ale nie wiedząc, co powiedzieć, zaraz go zamknął i odłożył. Dopiero wtedy Silvia, która też próbowała mu pomóc, powiedziała rodzicom o jego analfabetyzmie.

Ciągle też nie rezygnowała i próbowała na wszelkie sposoby odciągnąć Omara od picia. Zdesperowana zwróciła się o pomoc do prezentera telewizyjnego Nicolása Pipo Mancery. Był on gospodarzem programu Sábados Circulares, który bił wówczas rekordy popularności w argentyńskiej telewizji. Silvia miała nadzieję, że tak znana osoba zdoła jakoś wpłynąć na Corbattę i pomóc mu z nałogiem. Mancera przekonał piłkarza, że jeśli myśli jeszcze o poważnej grze w piłkę, to musi się zacząć leczyć. Niedługo później Corbatta po raz pierwszy wziął udział w spotkaniu wspólnoty Anonimowych Alkoholików i można było mieć nadzieję, że powoli wszystko zacznie się układać. To wtedy właśnie Omar przypomniał sobie, jak jego ojciec częstował go winem. Potrafił też otwarcie rozmawiać z domownikami o swojej chorobie i kiedy przez kolejne kilka tygodni dzielnie trwał w trzeźwości, stwierdził, że jest już wyleczony.

To nie koniec tekstu! Przejdź na następną stronę i czytaj dalej…