Oreste Osmar Corbatta – szalony czarodziej dryblingu, który przegrał z alkoholem

Kolumbia raz jeszcze

Rozbrat Corbatty z Medellín nie był jednak ostateczny, gdyż wrócił do DIM w lutym 1968 r. Nie ma jednak zbyt wielu informacji o tym, co robił przed powrotem do Kolumbii. Latem 1968 r. udzielił wywiadu magazynowi Vea Deportes, w którym twierdził, że grał przez ten czas w klubie Comunicaciones, którego siedziba znajdowała się tylko dwadzieścia minut drogi od domu jego teściów. Zespół ten występował na trzecim poziomie rozgrywkowym, a jego szkoleniowcem był wówczas bliski znajomy Omara Ángel Perucca. Był on byłym zawodnikiem Newell’s, a w latach czterdziestych był ważnym elementem argentyńskiej reprezentacji. Nie ma jednak żadnych zapisków, które potwierdzałyby, że Corbatta rzeczywiście występował w Comunicaciones. Według Alejandro Walla najbardziej prawdopodobnym wydaje się, że Omar mógł po prostu tylko trenować z tą drużyną do czasu, aż jego sytuacja się nie wyjaśni. Corbatta miał też podjąć próbę powrotu do Racingu, ale również tutaj brak jest konkretnych szczegółów.

Chciałem zostać w Argentynie, żeby grać, ale wygląda na to, że 30-latek jest już tu zbyt stary. U mnie wszystko jest w porządku. Trochę mi smutno, że ludzie tutaj tak dużo mówią o tym, że 30-latkowie są już za starzy. Ale tu w Argentynie bardzo się w tej ocenie wszyscy mylą. Prawda jest taka, że jako piłkarz byłem… Naprawdę nie potrafię siebie zdefiniować… Mogę powiedzieć, że z tego co wiem, to… wszyscy mówią, że jako prawy skrzydłowy byłem niesamowity… Tak mówią ludzie, ale sam nie wiem, jak będzie – mówił w wywiadzie udzielonym na lotnisku tuż przed wylotem do Kolumbii.

Corbatta w krótkim wywiadzie tuż przed wylotem do Kolumbii

Do Kolumbii wrócił w lutym. Ciągle był popularny w Medellín i kibice coraz głośniej zaczynali domagać się jego powrotu do zespołu. W końcu Arriola ugiął się pod wywieraną przez sympatyków klubu presją i w styczniu 1968 r. zaproponował Omarowi powrót do klubu.

Wszyscy gracze chcą, żeby wrócił – mówił Arriola na łamach El Colombiano.

DIM było już wówczas innym klubem. Słabe wyniki w Copa Libertadores spowodowały spore problemy finansowe i realne stało się widmo bankructwa. Bardzo duże koszty wiązały się z meczami wyjazdowymi zespołu podczas Copa Libertadores. W składzie było dziewięciu Argentyńczyków i każdy z nich zabierał ze sobą rodzinę. W efekcie klub więcej pieniędzy wydawał na zakwaterowanie niż na transport zespołu.

Nowym trenerem drużyny został Kolumbijczyk Rodrigo Fonnegra. Był on odpowiedzialny nie tylko za wybór składu i opracowanie taktyki, ale do jego zadań należało też przygotowanie fizyczne zespołu. Łączenie tych funkcji było pierwszym z wielu elementów planu oszczędnościowego wprowadzonego w klubie. Tym, który zasugerował, żeby ponownie sięgnąć po Corbattę, był Argentyńczyk Héctor Chichí Molina.

Wiedziałem, że to zły pomysł. Jednak zespół potrzebował idola, a on właśnie takim idolem był– mówił Molina.

Powrót Corbatty nie tylko złagodził nastroje wśród kibiców, ale pomógł też zwiększyć wpływy z biletów. O tym, jak ważny dla sympatyków klubu był Corbatta, przekonano się już w dniu jego powrotu, kiedy na lotnisku wyczekiwała go spora grupa kibiców. Spodziewane większe dochody z biletów nie rozwiązały jednak wszystkich kłopotów finansowych klubu, który miał nawet problem z wypłacaniem pensji. Została więc utworzona spółdzielnia wśród piłkarzy, która miała odpowiednio rozdzielać zyski. 42 procent dochodów zatrzymywali zawodnicy, a reszta przeznaczona była na reklamę, pensje szeregowych pracowników klubu i spłatę zadłużenia. Corbatta zgodził się na takie warunki i zapowiedział, że z kolegami zarobią nawet więcej pieniędzy niż wcześniej, bo jeśli nie będą wygrywać, to nie będą też mieli co jeść.

Nieco zdziwiona jego powrotem była kolumbijska prasa. El Colombiano miało wątpliwości, czy zawodnik rzeczywiście zmienił swoje podejście, ale jeśli tak, to według gazety powinien zostać w klubie przyjęty z wszelkimi honorami. Sam Corbatta w wywiadzie, którego udzielił Vea Deportes, zapewniał, że to, co złe zostawił już za sobą.

Wracam z czystą i podniesioną głową, żeby odpowiedzieć za moje słowa i czyny z przeszłości, ale w duchu chcę zapomnieć o minionych czasach. To jest początek nowego etapu – mówił piłkarz.

Fonnegra wiedział o problemach Omara, ale zdawał sobie też sprawę, że Corbatta ciągle potrafi grać na wysokim poziomie. W rozmowie z prezesem zasugerował, że Hormazábal być może nie potrafił odpowiednio dotrzeć do Omara i że on sam ma na to inny pomysł. Corbatta, który trochę przybrał na wadze, miał grać w środku, do czego ostatecznie udało się go przekonać i był bardzo podekscytowany przed pierwszym meczem po powrocie, w którym przeciwnikiem DIM był zespół Deportes Tolima.

W tych okolicznościach Argentyńczyk lśnił na boisku. Przy swojej nadwadze stale był w ruchu i pokazywał tak charakterystyczną dla siebie kontrolę nad piłką – pisano po jego powrocie na łamach Vea Deportes.

To nie koniec tekstu! Przejdź na następną stronę i czytaj dalej…