Oreste Osmar Corbatta – szalony czarodziej dryblingu, który przegrał z alkoholem

Trudny czas po powrocie

Losy Corbatty po powrocie z Kolumbii nie są do końca jasne. Najprawdopodobniej początkowo razem z Silvią i dziećmi zamieszkał u teściów. Później mieli przenieść się do domu w Ramos Mejía w zachodniej części metropolii Buenos Aires. Według siostry Silvii – July – mieszkanie to miał wynająć im ich ojciec Julio César. Inną wersję przedstawił Albino Bemposta – były prezes klubu San Telmo, w którym później występował Corbatta. Według niego Omar po powrocie był w bliskich kontaktach z seminarium metropolitarnym w Villa Devoto. Tym samym, które odwiedzał swego czasu na zaproszenie ojca Mugicy. Możliwe też, że tam pomieszkiwał.

Corbatta po przyjeździe z Kolumbii nie miał nic. Znalazł pomoc w seminarium, gdzie w zamian za posiłki uczył młodzież gry w piłkę. Zmagał się jednak z problemami, na które w seminarium nie było miejsca. Zaprzyjaźniony ksiądz zapytał mnie, czy nie mógłbym mu pomóc. San Telmo grało wówczas w Primera B, a ja był prezydentem klubu. Musiałem najpierw porozmawiać z trenerem, który grał z nim razem w Racingu. Był nim Alberto Rastelli. „Posłuchaj” – powiedział Rastelli – „jeśli zagra jeden procent tego, co pokazywał za moich czasów, to niech przychodzi”. Powiedziałem więc potem księdzu, żeby przywiózł go do San Telmo – opowiadał Albino Bemposta.

Księdzem, który prosił o pomoc dla Omara, był José Barbich z parafii San Rafael, która też znajdowała się w Villa Devoto. Ten sam ksiądz przy okazji debiutu Corbatty w nowym zespole mówił w rozmowie z prasą, że zna go od małego i po powrocie z Kolumbii zaproponował mu kierowanie młodzieżowym zespołem parafialnym. Możliwe więc, że zamiast w seminarium, Corbatta pomieszkiwał u niego na parafii i to tam pomagał w szkoleniu młodych adeptów futbolu. Warto jeszcze wspomnieć, że ksiądz Barbich był bliskim przyjacielem kardynała Jorge Bergoglio oraz że to on udzielał ślubie Diego Maradonie i Claudii Villafañe.

O ile prześledzenie losów Corbatty od czasu powrotu z Kolumbii do debiutu w nowym zespole jest już dzisiaj raczej niemożliwe, o tyle wiemy na pewno, że w barwach San Telmo po raz pierwszy zaprezentował się 28 marca 1970 r.

Jeśli zwykle na mecze przychodziło około tysiąca kibiców, to tego dnia przyszło pięć tysięcy. Przyszli zobaczyć swojego idola, który wrócił. Nie tylko miłośnicy San Telmo chcieli go oglądać. Przyszli nawet fani All Boys [występujący wówczas na tym samym poziomie rozgrywkowym klub z Buenos Aires – przyp. red.] – wspominał Bemposta.

Corbatta (na dole) razem z kolegami z San Telmo;
źródło: Wikimedia Commons/El Gráfico

Ówczesny prezydent klubu zapewniał też, że to on wynajął Omarowi mieszkanie w Ramos Mejía. Klub swoją siedzibę miał w Isla Maciel w dzielnicy Dock Sud, czyli w tej samej okolicy, gdzie Corbatta przez jakiś czas pomieszkiwał u ciotki na początku swojej przygody z Racingiem.

Razem z mamą poszliśmy go zobaczyć, kiedy debiutował. Byliśmy na trybunach podczas tego wydarzenia. Świetnie grał w San Telmo – opowiadał Jorge Brianes, syn kuzynki Omara Margarity.

Dzielnicę Ramos Mejía dzieli od Isla Maciel około 25 kilometrów. Corbatta, żeby dostać się na trening, korzystał z komunikacji miejskiej, co oznaczało kilka przesiadek po drodze. Razem z nim jednak tę samą trasę zwykle pokonywał napastnik Carlos Pandolfi.

Po drodze dużo rozmawialiśmy. Mówiłem mu, że przeczytałem o nim wszystko i że był idolem mojego brata. Ciągle jednak powtarzał mi, że popełnił dużo błędów. Mówił, że kiedy grał w Boca czasami za dużo pił i się upijał. (…) Ale miał wielkie serce. Dzięki niemu zdobyłem wiele bramek – mówił po latach Pandolfi.

W wywiadach Corbatta podkreślał, że jest bardzo wdzięczny, że dostał szansę w San Telmo. Narzekał, że w Racingu nie znalazł pomocy i zwracał uwagę, że w jego nowym klubie potraktowano go tak, jakby spędził tam wiele lat. Pensja, jaką otrzymywał, nie była jednak zbyt wysoka i przez pewien czas dorabiał jako stróż w hipermarkecie.

Corbatta strzela swojego pierwszego gola dla San Telmo w meczu z All Boys;
źródło: Wikimedia Commons/El Gráfico

Duża odległość pomiędzy mieszkaniem a stadionem sprawiała, że nie zawsze brał udział w treningach. Zdarzało się też, że po zajęciach nie wracał do domu, ale udawał się do dzielnicy La Boca, gdzie szukał pocieszenia w alkoholu. W wywiadach zapowiadał, że na boisku będzie dawał z siebie wszystko i że stać go na co najmniej dwa lata gry na wysokim poziomie. Niestety jego lekceważący stosunek do treningów i brak dyscypliny spowodowały, że po paru miesiącach coraz mniej nadawał się do gry.

Poprosiłem go, żeby dobrze zakończył rok. Ale on nie słuchał. Rastelli się wściekł i powiedział mi, że nie mamy więcej co na niego liczyć – wspominał Bemposta.

Po raz ostatni w barwach San Telmo zagrał w grudniowym meczu z Ferro Carril Oeste. Ferro wygrało 2:0 i awansowało do ekstraklasy. Po latach Corbatta wspomniał, że w trakcie przerwy niektórzy z liderów San Telmo poprosili resztę, żeby nieco odpuścić, co bardzo go wówczas zniesmaczyło. Prezes Bemposta jednak stanowczo temu zaprzeczał. Corbatta przez dziewięć miesięcy gry w San Telmo strzelił dla klubu dziesięć bramek. Siedem z nich padło po wykorzystanych przez niego rzutach karnych.

To nie koniec tekstu! Przejdź na następną stronę i czytaj dalej…