Oreste Osmar Corbatta – szalony czarodziej dryblingu, który przegrał z alkoholem

Rozstanie z rodziną i wyjazd do Patagonii

Po powrocie z Kolumbii Corbatta rozstał się też z żoną. Brak konkretnych informacji, kiedy to dokładnie nastąpiło, ale według July było to właśnie w czasie gry w San Telmo.

Myślę, że zmusiła ich do tego sytuacja ekonomiczna. Tata kurczowo trzymał się picia i wierzył, że z mamą i dziadkami będzie nam lepiej. Jednak nigdy nie przestali się kochać. Mama zawsze to powtarzała. Nie było dla niej nikogo lepszego niż tata. Zawsze go kochała – mówiła Iliana.

Po rozstaniu z Omarem Silvia próbowała na nowo ułożyć sobie życie i związała się z innym mężczyzną. W 1971 r. przeprowadzili się do Chascomús, gdzie Corbatta stawiał pierwsze kroki w poważnej piłce. W połowie lat siedemdziesiątych Silvia wybrała się do Buenos Aires i spotkała z Omarem. Przygotowała byłemu mężowi ubranie i pieniądze i umówili się rano na śniadanie w hotelu Los Vascos. Mimo wczesnej godziny Corbatta dzień zaczął od lampki wina, Silvia nie miała już nawet siły się na niego złościć. To było jedno z ich ostatnich spotkań.

Niestety z dziećmi Omar nie miał już później praktycznie żadnego kontaktu. Iliana wspominała, że kiedyś razem z matką i bratem pojechali do Buenos Aires, żeby załatwić jakieś urzędowe sprawy. Spotkała wtedy ojca, ale nie chciała się z nim przywitać. Ciągle miała do niego żal. Nigdy więcej go nie zobaczyła. Silvia utrzymywała potem kontakt z Titą Mattiusi, która później opiekowała się Omarem i pytała ją, jak sobie radzi jej mąż. Corbatta z kolei prosił Titę o przygotowanie kartek świątecznych dla dzieci i napisanie im, że je kocha.

Kiedy w telewizji rozmawiali o tacie, albo gdy był jakiś reportaż, to mama zawsze robiła głośniej. Mama i mój brat go uwielbiali. Siadali i wiedzieli, kim jest tata – wspominała Iliana.

Sama była zła na ojca i miała do niego żal. Gdy Wall zapytał ją, jak długo ta złość w niej siedziała, Iliana odparła:

Dopóki nie zostałam matką. Ale było już wtedy za późno. Jeszcze żył, kiedy Kimei, moja pierwsza córka, urodziła się w kwietniu 1991 r. Chciałabym móc mu powiedzieć: „Spójrz, to Twoja wnuczka”. Bardzo chciałabym z nim porozmawiać. Jednak tak się nie stało, bo nie wiedziałam, jak mnie przyjmie. Miałam mętlik w głowie – opowiadała z żalem Iliana.

Corbatta, Rubén Héctor Sosa i Federico Sacchi w barwach Racingu

Pięć miesięcy po swoim ostatnim meczu w barwach San Telmo Corbatta rozpoczął kolejny etap swojej piłkarskiej przygody. Pewnego majowego wieczoru 1971 r. zjawił się na stacji Retiro i wsiadł do autobusu firmy El Valle, który zabrał go ponad tysiąc kilometrów na południowy zachód od Buenos Aires. Celem podróży było położone w północnej Patagonii miasto General Roca, gdzie miał zostać zawodnikiem klubu Tiro Federal.

Klubowi działacze od czasu do czasu odwiedzali Buenos Aires, gdzie szukali wzmocnień zespołu. Najczęściej ich celem byli już doświadczeni, odstawieni na boczny tor gracze, którzy jednak ciągle mogliby wnieść sporo do drużyny. Poza nimi rozglądano się też za młodymi chłopakami, którym nie poszczęściło się w zespołach z czołówki. Corbatta nie zaliczał się raczej ani do jednej, ani do drugiej grupy piłkarzy. Mimo to, kiedy trener Jorge Miranda dowiedział się, że Omar jest bez klubu, zapragnął mieć go w swojej ekipie.

To jednak nie było takie proste, bo najpierw trzeba było ustalić, gdzie Corbatta obecnie przebywa. Zadanie to powierzono Raúlowi Moralesowi, który jako były dziennikarz miał spore znajomości w stołecznym regionie. Nie szukał jednak tylko Omara, ale rozglądał się za innymi wzmocnieniami. Pierwszym piłkarzem, którego udało mu się znaleźć był napastnik Eduardo Rosciglione, który jako 29-latek grał dla drużyny z sąsiedztwa. Razem z nim Morales udał się kilka przecznic dalej, do sklepu obuwniczego, gdzie Rosciglione przedstawił mu José Zagariego, 25-letniego obrońcę, który grał w Deportivo Español. Dopiero później udało im się dotrzeć do Corbatty. Morales twierdził, że znalazł go na stadionie Racingu, gdzie miał mieszkać, ale Rosciglione zdecydowanie temu zaprzeczył. Według niego Omara znaleźli w dzielnicy Mataderos na rogu ulic Murguiondo i Avenida del Trabajo (która dzisiaj nosi imię Evy Perón), gdzie w barze na stacji benzynowej grał w karty i raczył się winem.

Corbatta nie odrywając się od gry, wysłuchał propozycji i zapytał o pieniądze. Morales nie był w stanie podać konkretnej kwoty, ale zapewnił go, że klub opłaci mu podróż, wyżywienie i zakwaterowanie na miejscu. Omar się wahał i odparł, że jeśli nie będzie pieniędzy, to nigdzie się nie wybiera. Wtedy spróbował przekonać go Rosciglione, który bardzo liczył na jego towarzystwo w czasie podróży.

Loco, chodźmy na kilka dni, zobaczmy, jak to wygląda, a jeśli nam się to nie spodoba, to przynajmniej będziemy mieć dobre wakacje – przekonywał Rosciglione.

To wystarczyło. Corbatta stwierdził, że w sumie nie ma niczego do stracenia i dwa dni później on, Morales, Zagari i Rosciglione wyruszyli do General Roca.

To nie koniec tekstu! Przejdź na następną stronę i czytaj dalej…