Oreste Osmar Corbatta – szalony czarodziej dryblingu, który przegrał z alkoholem

Dzieciństwo

O swoich najmłodszych latach Corbatta wypowiadał się bardzo rzadko lub wcale. Nie zachowało się wiele informacji na temat jego dzieciństwa, a wielu z tych, którzy mogliby coś pamiętać, już nie żyje. Z napisanej przez Walla książki Corbatta: El wing, w której autor rozprawia się z wieloma mitami i która była bardzo pomocna podczas pracy nad tym tekstem, dowiadujemy się, że mały Omar mógł tylko pomarzyć o beztroskim i szczęśliwym dzieciństwie. Już jako maluch musiał się zmierzyć z tragedią, jaką z pewnością dla kilkuletniego chłopca była niespodziewana śmierć ojca. Nie zachował nawet zbyt wielu wspomnień z Gerónimo.

Kiedy po latach próbował się wyrwać ze szpon nałogu, szukając przyczyn uzależnienia, wrócił myślami do czasów, gdy mieszkał z rodzicami w Daireaux. Pamiętał stamtąd właściwie tylko jedno – jak ojciec siadał przy stole, żeby napić się wina, brał małego Omara na kolana i częstował go alkoholem, mimo że chłopiec nie miał nawet pięciu latek.

Niedługo po śmierci męża w 1941 r. Isabela zdecydowała się wyjechać z Daireaux. Razem z dziećmi przeniosła się do położonego 400 kilometrów na północny-wschód miasta La Plata. Najstarszy z jej synów, Guillermo, znalazł pracę w miejscowej fabryce, a pozostali dwaj chcieli dostać się do policji. Omar był oczywiście za mały, żeby móc normalnie pracować, ale mimo to starał się, jak mógł, żeby choć trochę pomóc matce. Rodzina zamieszkała w barrio La Loma, gdzie żyła bardzo skromnie, a budynek, który służył im za dom, z wyglądu przypominał stary magazyn i nie miał nawet drzwi.

Mieszkaliśmy kilka przecznic dalej i widywaliśmy Omara chodzącego każdego dnia z koszami owoców i warzyw w rękach oraz z czosnkiem zwisającym mu z ramion. Sprzedawał je na ulicy. Zbierał też butelki, żeby wymienić je na trochę drobnych. Robił wszystko, żeby pomóc mamie – wspominała kuzynka Corbatty Alicia Matas.

Isabel, żeby zapewnić dzieciom byt, prała i sprzątała w domach innych ludzi. Praktycznie nie utrzymywała kontaktów z resztą rodziny i została zapamiętana jako osoba dość ponura i posępna. Trudno się dziwić, bo przecież życie jej nie rozpieszczało. Corbatta pod tym względem był do niej podobny. Kuzynostwo wspomina go jako wycofane, zamknięte w sobie dziecko. Nawet kiedy przechodził koło domu ciotki Orestiny, która próbowała zapraszać go na herbatę i ciasteczka, mały Omar nie reagował, tak jakby świat zewnętrzny zupełnie nie istniał.

Opuszczał głowę tak, jakby się wstydził. Był smutnym chłopcem – mówiła po latach Alicia o swoim kuzynie.

Bardzo szybko zakończył też edukację. Już w drugiej klasie musiał zrezygnować ze szkoły, żeby pomóc w dystrybucji chleba, jak wspominał w jednym z wywiadów. Nie zdążył się nauczyć ani pisać ani czytać, co w przyszłości będzie dla niego sporym powodem do wstydu. La Plata dla dorastającego Omara nie była wymarzonym miejscem do życia. Jednak to właśnie w tym mieście odnalazł jedną z niewielu rzeczy, z której mógł czerpać radość. To w La Placie zaczął grać w piłkę, która szybko stała się jego całym światem. Na boisku był zupełnie inny – nie chodził już z opuszczoną głową.

To nie koniec tekstu! Przejdź na następną stronę i czytaj dalej…