Oreste Osmar Corbatta – szalony czarodziej dryblingu, który przegrał z alkoholem

Odejście z drużyny i namiastka domu

Mecze w General Roca często obfitowały w brutalne starcie i przepychanki. Podczas towarzyskiego meczu z San Martín de Cipolletti sędzia wyrzucił z boiska jednego z zawodników tej drużyny, ale ten nie miał zamiaru opuszczać murawy. W końcu musiała pomóc mu policja. Zaczęły się przepychanki, a kiedy jeden z graczy Tiro został powalony na ziemię, rozpoczęła się regularna bijatyka. Równocześnie walka wywiązała się też między kibicami. Nie był to odosobniony przypadek i nieraz zdarzało się, że najbardziej krewcy piłkarze kończyli mecz w policyjnym areszcie. Dla Omara takie zachowania były czymś niespotykanym, ale zawsze starał się trzymać z dala od tych bijatyk.

To była najlepsza rzecz na świecie, nie można było zobaczyć go wśród walczących – mówił kolega Corbatty z zespołu Ángel Travecino.

We wrześniu 1971 r. wzmianki prasowe o występach Omara były już coraz rzadsze. Jego pozycja w zespole zmalała, a odpuszczanie treningów, które przecież nie były jakoś wielce wyczerpujące, stało się u niego czymś powszednim. Coraz rzadziej też pojawiał się na boisku, a jego gra pozostawiał coraz więcej do życzenia. Gdy grał, sprawiał wrażene zagubionego wśród rywali i kolegów z zespołu. Jego nocne wycieczki pozostawiały w jego organizmie kolejne ślady, których nie sposób było ukryć przed trenerem. W końcu jego brak zdyscyplinowania spowodował, że Miranda stracił cierpliwość. Był zmęczony ciągłym pilnowaniem piłkarza, zarówno w nocy, jak i przed meczami, na które czasem potrafił się spóźniać. 5 października poinformowano, że decyzją trenera Corbatta został odsunięty od drużyny. Trzy dni później gazeta Rio Negro poinformowała, że Omar został ostatecznie zwolniony z klubu, a jako przyczynę tej decyzji podano niewłaściwe postępowanie. Wyrzucenie z Tiro Federal oznaczało też, że klub przestał płacić za jego zakwaterowanie. Corbatta jednak nie znalazł się na bruku.

Był tak dobrym człowiekiem, że pozwoliłam mu zostać przez jakiś czas, dopóki nie znajdzie innego miejsca do życia – mówiła po latach Corina Navarro.

Była ona jedną z niewielu osób, które Omar darzył naprawdę dużym szacunkiem. Według Alejandro Walla była dla niego niemal jak matka. Sama również starała się na niego wpłynąć i kiedy widziała go pijanego już przed południem czy rano, to nie przebierała w słowach. Raz, po jednym z takich spięć Corbatta, żeby jej nie denerwować, zatrzymał się u znajomego i został tam przez parę dni, dopóki nie doszedł do siebie.

Corina, żeby utrzymać dzieci, przygotowywała dla gości domowe posiłki, a także sok jabłkowy i sos pomidorowy. Z winorośli rosnącej w ogrodzie robiła wino muskatowe. W ugniataniu winogron i rozlewaniu napoju pomagały jej dzieci, które ciągle były jeszcze małe. Najstarszy z nich – Beto – był kelnerem w barze, gdzie Corbatta nie musiał płacić za jedzenie. Dzięki temu obaj panowie stworzyli opartą na zaufaniu relację. Omar spędzał też czas z innymi dziećmi Coriny. Stał się niemal członkiem jej rodziny. Kiedy ona gotowała gulasz z makaronem, Corbatta opiekował się najmłodszą córką Gabrielą. Zmieniał jej pieluchy, kołysał do snu na krześle i przygotowywał wodę do kąpieli. Pomagał też w innych pracach domowych. Robił zakupy, mył podłogi, ale dobrze czuł się też w kuchni, gdzie obierał ziemniaki, kroił cebulę i siekał paprykę na kolację. W weekendy czasem spędzali czas na grillowaniu nad jeziorem Pellegrini w Cinco Saltos, gdzie w cieplejsze dni zażywali też kąpieli.

Kiedyś musieliśmy obciąć parę spodni z jagnięcej skóry, bo nie miał kąpielówek. Był wspaniałym partnerem, bardzo go kochałam – wspominała Corina.

To nie koniec tekstu! Przejdź na następną stronę i czytaj dalej…