Oreste Osmar Corbatta – szalony czarodziej dryblingu, który przegrał z alkoholem

Dorastanie

Krewni mówili o nim, że już od małego dużo się ruszał i był bardzo wygimnastykowany. Swoje pierwsze piłkarskie kroki Corbatta stawiał na pustych parcelach w sąsiedztwie. Zawsze pamiętał, gdzie zaczynał i podkreślał, że to w czasie ulicznych gier toczonych w okolicach skrzyżowania 17. z 36. ulicą sam, bez niczyjej pomocy uczył się futbolowego abecadła. Grywał na boso, bo nie stać go było choćby na tenisówki. Praktycznie z nikim nie rozmawiał i nic nie mówił. Odzywał się tylko wtedy, kiedy prosił o piłkę. W wywiadzie, którego udzielił w 1980 r. Rodolfo Braceliemu, powiedział, że gra na takich wyjałowionych, pokrytych kurzem boiskach była dużo przyjemniejsza, niż występy na najlepszej murawie. Kiedy dziennikarz zapytał go, dlaczego tak uważa, Corbatta odpowiedział:

Bo kiedy kurz unosi się z ziemi, to możesz ukryć w nim piłkę tak, że żaden Bóg jej nie znajdzie.

Pierwszym klubem, którego barwy reprezentował Corbatta był założony w bliskim sąsiedztwie Peñarol. To w tym małym klubiku, którego siedziba znajdowała się tylko jedną przecznicę od jego domu, zaczął występować jako prawoskrzydłowy. W La Placie działały wówczas dwa naprawdę wielkie kluby – Estudiantes i Gimnasia y Esgrima. Corbatta był kibicem pierwszego z nich i marzył, żeby kiedyś zagrać w ich barwach. Kiedy mecze Peñarolu kolidowały ze spotkaniami Estudiantes, Corbatta nie wahał się i wolał oglądać w akcji swoich idoli, zajmując miejsce w górnym rzędzie na trybunie studenckiej. Z tego też względu dla swojej drużyny najczęściej występował w meczach, które rozgrywano rano. W tych popołudniowych brał udział tylko wtedy, kiedy  Estudiantes grało na wyjeździe.

W tamtych czasach dla klubów jednym ze sposobów na wyszukiwanie utalentowanych młodych piłkarzy z najbliższej okolicy była organizacja małych turniejów, w których często brały udział rozmaite osiedlowe drużyny. Zawody zaczynały się zwykle w soboty, a kończyły w niedziele. Był to dobry sposób, żeby z bliska przyjrzeć się kandydatom do gry w zespołach juniorskich. Corbatta brał w nich udział jako zawodnik drużyny Resistencia. Została ona utworzona specjalnie na potrzeby występu w takich turniejach. Pierwszy, w którym się zaprezentował, odbył się na obiektach Gimnasii y Esgrimy, a kolejny zorganizowało Estudiantes. Omar pokazał się tam z na tyle dobrej strony, że wkrótce potem dołączył do swojego ulubionego zespołu.

Estudiantes było jego pierwszym oficjalnym klubem. Jako czternastolatek grał w rezerwach w ósmej lidze, ale w drużynie nie spędził zbyt wiele czasu. Występował tam tylko w latach 1950-51, a okoliczności jego odejścia nie są do końca jasne. Najbardziej rozpowszechniona wersja mówi, że Corbatta pożegnał się z klubem po odniesieniu kontuzji kostki. Sam piłkarz kilka lat później twierdził, że powodem jego odejścia były nienajlepsze stosunki z liderem zespołu. Z kolei w klubie przez długi czas krążyła plotka, że Corbatta miał rzekomo ukraść buty koledze z drużyny. Inne wersje tej historii mówią, że miał to być tylko żart, albo że Omar nie oddał na czas butów właśnie przez odniesioną kontuzję. Jak było naprawdę już się nie dowiemy.

Pewne jest jednak to, że w biuletynie Asociación del Fútbol Argentino z 1953 r. pojawiła się informacja o przejściu Corbatty z Estudiantes do ligi piłkarskiej La Platy. Kilka miesięcy później Omar został zawodnikiem klubu Juverlandia, który swoją siedzibę miał w mieście Chascomús leżącym 80 kilometrów na południe od La Platy.

To nie koniec tekstu! Przejdź na następną stronę i czytaj dalej…