Oreste Osmar Corbatta – szalony czarodziej dryblingu, który przegrał z alkoholem

La Academia

Kiedy latem (czyli w Argentynie na początku roku) 1955 r. Corbatta dołączył do drużyny Racingu miał 18 lat i ważył ledwie 59 kilogramów. Miał chude nogi i tak wątłą posturę, że wielu kibiców dziwiło się, jak ktoś o tak marnej budowie mógł trafić do Racingu. Swoimi nieskoordynowanymi ruchami nieraz pewnie wywoływał uśmiechy politowania. Jeszcze większe zdziwienie budziło to, jak bardzo był niedożywiony i nieprzygotowany do gry na takim poziomie. Fani byli raczej przyzwyczajani do silnych i mocnych skrzydłowych, jak choćby Mario Boyé, który swoją grą na początku lat pięćdziesiątych dorobił się wiele mówiącego przydomka El Atómico.

Corbatta był praktycznie jego zupełnym przeciwieństwem. Mało kto widział wówczas w tym wybiedzonym chłopaku błysk geniuszu. Jednak wprawne oko trenerów od razu potrafiło dostrzec, że ten młodzieniec ma naprawdę duży dar. Miał to coś, co sprawiało, że zawsze był ułamek sekundy szybszy od rywala i potrafił go ograć. To coś, czym tak bardzo potrafił olśniewać kibiców. Coś, czego nie można się nauczyć, ale z czym trzeba się urodzić.

Po raz pierwszy w oficjalnym meczu wystąpił w sobotę 30 kwietnia 1955 r. o godzinie 15:30. Rywalem Racingu była wówczas Gimnasia y Esgrima Eva Perón (bo taką nazwę nosiło wówczas miasto La Plata), która na własnym terenie wygrała 1:0. Corbatta na tle rywali pokazał się jednak z na tyle dobrej strony, że to właśnie jego wyróżniono w pomeczowej relacji.

Spośród nowych tylko Corbatta, napastnik w bardzo dobrej kondycji, można budzić uzasadnione nadzieje – pisano w poniedziałek po meczu na łamach Noticias Gráficas.

Zanim jednak zaliczył oficjalny debiut, wystąpił w sparingowym meczu bez udziału publiczności. Pacho Vera, który przez wiele lat był szefem klubowego magazynu Racing, wspominał, że pierwszy raz koszulkę w biało-błękitne pasy Corbatta założył w pojedynku z Atlético Tucumán. Władze klubu powierzyły wówczas rolę trenera Saúlowi Ongaro. Ten dość młody szkoleniowiec chętnie stawiał na młodzież. Omar tamten mecz zaczął na ławce, ale pojawił się na boisku w drugiej połowie. Nieliczni świadkowie tego występu podobno nie potrafili zrozumieć, jak taka cyrkowa postać mogła się znaleźć w szeregach Racingu.

Każdy się zastanawiał, jak to się stało, że Racing mógł sięgnąć po takiego gracza, nierównego faceta, który biegał na palcach. Racing był niczym innym tylko trzykrotnym mistrzem. Bardzo miło było tu grać, trzeba też było szanować całą historię, a to nie było dla wszystkich – wspominał początki Corbatty w Racingu klubowy kolega Humberto Maschio.

Mimo że zadebiutował w pierwszym zespole, to równolegle musiał udowadniać swoją przydatność w drużynie rezerw. Początkowo koledzy nie zwracali na niego zbyt dużej uwagi, myśleli nawet, że nazywa się Comesaña. Nie trwało to jednak długo. Przełamanie przyszło w meczu rezerw z San Lorenzo. Corbatta strzelił wówczas dwie bramki i asystował przy trzecim trafieniu. Jego autorem był zbliżający się do końca kariery Eduardo Turco Balassanian, który po latach pamiętał, że Corbatta grał bez ochraniaczy z opuszczonymi getrami i wszyscy się zastanawiali, skąd się wziął ten szalony chłopak.

Kilka miesięcy później, 29 lipca 1955 r. po raz pierwszy pojawił się na okładce El Gráfico. Znalazł się w towarzystwie klubowych kolegów Humberto Maschio, Antonio Angelillo, Ángela Cigny i Adalberto Rodrígueza. Cała piątka prezentowała się bardzo elegancko z pieczołowicie ułożonymi fryzurami, a podpis pod zdjęciem brzmiał SANGRE NUEVA, czyli NOWA KREW.

Corbatta, Cignn, Maschio, Angelillo i Rodríguez (Racing)
Corbatta razem z kolegami na okładce El Gráfico;
źródło: Wimimedia Commons/El Gráfico z 29 lipca 1955 r., wydanie 1876.

Pozycja Corbatty w zespole rosła. Dzięki treningom wzmocnił mięśnie, a jego sylwetka stała się pewniejsza. Kibice coraz częściej zaczynali odwracać głowy na bok, żeby zobaczyć co się dzieje na prawym skrzydle, gdzie młody zawodnik coraz pewniej sobie poczynał.

Corbatta nie był już błaznem o trzcinowych nogach, ale magiem chimerycznych sztuczek – określił jego przemianę Alejandro Wall.

Racing całe rozgrywki zakończył na drugim miejscu. Ustąpili tylko River Plate. Corbatta wystąpił w czternastu spotkaniach i strzelił dwie bramki. Premierowe trafienie zanotował w majowym pojedynku z Ferro Carril Oeste. Medal otrzymany za zajęte w rozgrywkach miejsce jest jedyną pamiątką, jaką po ojcu zachowała jego córka Iliana.

To nie koniec tekstu! Przejdź na następną stronę i czytaj dalej…