Hubert Kostka – diabeł w żółtym swetrze

Czas czytania: 12 m.

Debiut w kadrze na afrykańskiej ziemi

Hubert Kostka pierwszy występ z orłem na piersi zaliczył w niecodziennej scenerii. Polacy po raz pierwszy grali w Afryce. W Casablance wygrali 3:1 z Marokiem, a zawodnik Górnika wszedł na ostatnie 12 minut gry, zmieniając Konrada Kornka. To właśnie z nim i z legendą bytomskiej Polonii Edwardem Szymkowiakiem przez następne lata przegrywał rywalizację w reprezentacyjnej bramce. Na stałe między słupkami zagościł w kadrze w 1967 r.

kostka2ok
Kostka wyróżniał się znakomitym refleksem;
źródło: album „Historia polskiej piłki nożnej”

W czerwcu 1968 r. do Polski przyjechała reprezentacja Brazylii. Dwa lata później zdobyli trzecie mistrzostwo świata, a na Stadionie Dziesięciolecia w Warszawie pokazali nam, że do najlepszych jeszcze trochę nam brakuje. Przegraliśmy 3:6. Nikt nie mógł jednak mieć pretensji do Huberta Kostki. Pierwszy raz spotkał się z tak silnie podkręcanymi strzałami. Uderzana przez Brazylijczyków piłka nabierała takiej rotacji, że nie był w stanie nic zrobić. Przy straconych bramkach miał naprawdę niewiele do powiedzenia.

Olimpijskie marzenie i trudne chwile

Kiedy Kostka czekał na ligowy debiut w Górniku, do swojego występu na igrzyskach w Rzymie szykowali się jego koledzy z drużyny – Ernerst Pol i Roman Lentner. Gdy później słuchał opowieści o wysokim zwycięstwie nad Tunezją i pechu w spotkaniu z Danią, zrodziło się w nim marzenie o udziale w piłkarskim turnieju olimpijskim. Marzenie, które urzeczywistniło się 12 lat później w Monachium.

Zanim jednak to się stało, to kilkukrotnie chciał rzucić buty w kąt, a swój żółty sweter ubierać tylko w dniach największych meczów. Pierwszy raz załamał się po porażce w Rostocku z drużyną NRD 0:5. Koledzy z zespołu dość szybko przeszli nad tym niepowodzeniem do porządku dziennego, ale nie Hubert. Śniły mu się po nocach puszczone bramki, zastanawiał się, czy w tej, czy innej sytuacji dobrze się zachował, czy może mógł zrobić coś lepiej. Czuł się winny tej klęski, a najbardziej bolały go oskarżenia w prasie:

Zawiódł nasz reprezentacyjny bramkarz, który w trzech sytuacjach zachował się jak nowicjusz.

kostka1ok

Drugi raz moment zwątpienia miał po meczu w Starej Zagorze z Bułgarią. Po ostatnim gwizdku rumuńskiego sędziego Victora Pădureanu usiadł na ławce w szatni, schował twarz w dłoniach i milczał.

Kiedy inni mówili o błędach arbitra i pałali żądzą rewanżu, Kostka wracał wspomnieniami do Jugosławii, gdzie kadrowicze rozpoczęli przygotowania do eliminacji. Liczył pot wylany na treningach, przepracowane godziny, a w końcu czas, jaki mógł, zamiast tego poświęcić żonie i dzieciom. Po kolacji w hotelu, kiedy już trochę ochłonął, powiedział tylko:

Raz w życiu miałem szansę zostać olimpijczykiem i zabrał mi ją sędzia-dyletant.

Bartosz Dwernicki
Bartosz Dwernicki
Pierwsze piłkarskie wspomnienia to dla niego triumf Borussii Dortmund w Lidze Mistrzów i mecze francuskiego mundialu w 1998 r. Później przyszła fascynacja Raúlem i madryckim Realem. Z biegiem lat coraz bardziej jednak kibicuje konkretnym graczom niż klubom. Wielbiciel futbolu latynoskiego i afrykańskiego, gdzie szuka pozostałości futbolowego romantyzmu. Ciekawych historii poszukuje też w futbolu za żelazną kurtyną. Lubi podróże i górskie wędrówki.

Więcej tego autora

Powiązane

Advertismentspot_img

Najnowsze

Brudne mistrzostwa. Argentyna 1978

Mistrzostw świata w 1978 roku przeszły do historii nie tylko z powodu zwycięstwa gospodarzy. Przeczytajcie!

Wizyta na turnieju gminy Wiśniowa – historia lokalnej piłki

W tym artykule przedstawiamy historię lokalnej piłki w gminie Wiśniowa.

Artjoms Rudnevs – goleador, który uciszył Turyn

Wielu obcokrajowców przewija się przez polską ekstraklasę, lecz tylko nieliczni potrafią podnieść poziom sportowy rozgrywek. Chlubnym wyjątkiem na tle kolejnego zaciągu z Bałkanów czy...