Hugo Sanchez – meksykański dentysta, który został królem przewrotek

Czas czytania: 8 m.

Królewskie czasy

Po powrocie do Madrytu Sanchez zastał nowego trenera. Opiekunem Królewskich został Leo Benhakker. Jak już wspominałem, trzy lata rządów Holendra zakończyły się trzema tytułami mistrzowskimi. Dwa pierwsze z nich Meksykanin udekorował dwoma kolejnymi tytułami króla strzelców Primera Division. To sprawiło, że sięgał po Trofeo Pichichi cztery razy z rzędu. Do tej pory żaden inny piłkarz w historii ligi hiszpańskiej nie powtórzył jego wyczynu.

Indeks wszystkich piłkarzy! Kliknij i sprawdź, czy jest tekst o Twoim ulubionym…

Jego widowiskowy styl gry zapewniał mu uwielbienie trybun Santiago Bernabeu. Strzeleckie popisy Meksykanina zaowocowały nadaniem mu przydomka Hugol. Kapitalne przygotowanie pod względem fizycznym i gimnastycznym powodowało, że był w stanie pokonać bramkarza rywala w najmniej spodziewanym momencie.

Fani z Madrytu przechrzcili wkrótce strzał przewrotką na Huguinas, by uczcić w ten sposób piłkarza, który uczynił z tej efektownej techniki swój znak rozpoznawczy. Gdy w czasie meczu z Logroñés w 1988 roku latynoski napastnik znów popisał się zapierającą dech w piersi bramką, Leo Benhakker skomentował ten moment w następujący sposób:

Gdy zawodnik zdobywa gola w taki sposób, gra powinna zostać przerwana, a 80000 tysięcy fanów, powinno uczcić ten moment lampką szampana.

Hugol przeszedł jednak samego siebie w sezonie 1989/1990, gdy zakończył sezon ligowy z 38 golami na koncie. Sama liczba robi już wrażenie, gdy dodamy do tego fakt, że wszystkie te bramki Sanchez zdobywał za pierwszym dotknięciem piłki, wyczyn staje się jeszcze bardziej niewiarygodny. Oczywiście wynik ten zapewnił mu kolejny tytuł króla strzelców i następny przydomek – Pentapichichi. Do gabloty mógł sobie wstawić również kolejne wyróżnienie indywidualne – Złotego Buta.

Aztecki bóg futbolu boruje zęby

Tamta kampania ligowa była apogeum formy przybysza z Ameryki. W kolejnych sezonach Sanchez nie był już tak skuteczny. Także Real Madryt po latach totalnej dominacji na kilka sezonów spuścił z tonu. Era La Quinta del BuitrePentapichichi odeszła do lamusa. Hugo opuścił stolicę Hiszpanii w 1992 roku, wracając do ojczyzny.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Mecz na śmierć i życie, tak grali w piłkę Majowie i Aztekowie

W barwach Królewskich wystąpił łącznie 283 razy i strzelił 208 goli. Na półwysep Iberyjski wrócił po roku, by jeszcze przez jeden sezon przywdziać trykot Rayo Vallecano. Mimo 35 lat na karku nadal imponował formą strzelecką, zdobywając 16 goli w sezonie ligowym. Kolejne lata to gra w Meksyku przeplatana pojedynczymi sezonami w austriackim Linz oraz w barwach Dallas Burn. Zostając graczem teksańskiej drużyny, stał się jedynym obok Amerykanina Roya Wegerle piłkarzem, który zagrał zarówno w lidze NASL oraz w utworzonej dwanaście lat po jej upadku MLS.

Ostatecznie buty na kołku zawiesił w 1998 roku. Cztery lata wcześniej zaliczył jeszcze swój trzeci Mundial. Po zakończeniu kariery przez krótki czas próbował pracować w wyuczonym zawodzie. Nawet założył w Meksyku własny gabinet stomatologiczny.

Zbyt długa przerwa spowodowała jednak, że Sanchez nie czuł się pewnie w swoim pierwszym fachu. Wiedza zdobyta na uniwersytecie w dużej mierze wyparowała z głowy byłego piłkarza. Nowoczesny sprzęt dentystyczny stanowił dla Hugola czarną magię. Postanowił wrócić do tego, co przez lata pozwalało zarabiać mu na chleb – piłki nożnej. Zresztą sam kiedyś powiedział, że:

Ktokolwiek wymyślił futbol, powinien być czczony jak bóg

Przez lata pracował jako trener. Ze swoim macierzystym UNAM Pumas wywalczył nawet mistrzostwo kraju. Dzięki temu otrzymał szansę poprowadzenia reprezentacji narodowej. Jednakże wyniki, jakie osiągał w czasie swojej dwuletniej kadencji na stanowisku selekcjonera, zostały uznane za rozczarowujące. Po przygodzie z trenerką pracował w telewizji jako komentator oraz analityk (m. in. dla ESPN).

Rafał Gałązka
Rafał Gałązka
Futbolowy konserwatysta. Przeciwnik komercjalizacji piłki, fan świateł rac na trybunach. Sympatyk Arsenalu i lokalnego LKS "Dąb" Barcin. Beznadziejnie zakochany w Reprezentacji Polski. Głównie piłka polska oraz angielska.

Więcej tego autora

Powiązane

Advertismentspot_img

Najnowsze

Mistrzowie. Od Zidane’a do Mbappego

Mistrzowie. Od Zidane’a do Mbappégo. Upadki i wzloty francuskiego futbolu, to książka, która przypasuje nie tylko fanom francuskiej piłki. Oto nasza recenzja

Yoann Gourcuff – dlaczego „nowy Zidane” zaprzepaścił swoją karierę?

Yoann Gourcuff miał w opinii wielu osób potencjał na poziomie Zinedine'a Zidane'a. Dlaczego jednak pomocnik nie osiągnął nawet małej cząstki sukcesów swojego rodaka? Odpowiedź znajdziecie w tym artykule.

Strzał na bramkę — magazyn młodych piłkarzy i piłkarek #4

Strzał na bramkę to wydawnictwo, które ma trafiać do najmłodszych fanów piłki - oto nasza opinia na temat kwartalnika.