Mirandinha – pierwszy kanarek na Wyspach

Pionier

W latach osiemdziesiątych kilku czołowych brazylijskich piłkarzy występowało z mniejszym lub większym powodzeniem w Europie. Niemal wszyscy reprezentanci Kraju Kawy, jeśli już decydowali się na kontynuowanie kariery na Starym Kontynencie, trafiali do Włoch. Tak było Edinho, Carecą, Zico czy Sócratesem. Oczywiście zdarzały się wyjątki – Wálter Casagrande, Elzo i Silas wybrali ekipy portugalskie, Júlio César przyjął ofertę francuskiego Brestu, a Alemão, Josimar i wcześniej Dirceu szukali swego szczęścia w Hiszpanii. O zimnej i deszczowej Anglii, gdzie siła i kondycja miały o wiele większe znaczenie niż finezja i technika, żaden z Canarinhos wtedy nie myślał poważnie. Północny szlak przetarł dopiero w 1987 r. Mirandinha.

Zanim Mirandinha po raz pierwszy postawił stopę na brytyjskiej ziemi, działacze Newcastle United co nieco już o nim wiedzieli. A to wszystko dzięki Humberto Silvie, znajomemu piłkarza i fanowi Palmeiras, przebywającemu w Anglii na wymianie studenckiej. Mieszkając na Wyspach, zaprzyjaźnił się z Bevem Walkerem, agentem kierowcy Formuły 1 Nigela Mansella oraz bliskim znajomym Malcolma McDonalda, byłego znakomitego napastnika Newcastle. Silva zbierał prasowe artykuły o Mirandinhi i nagrania na kasetach VHS. Pokazał je McDonaldowi, który najwyraźniej był pod wrażeniem umiejętności Brazylijczyka, ponieważ rozpoczął działania w kierunku sprowadzenia zawodnika na St. James’ Park.

Szczęśliwym zrządzeniem losu gracz Palmeiras dostał w tamtym czasie wspomniane powołanie na Rous Cup. Nadarzyła się więc znakomita okazja, by McDonald, Kevin Keegan oraz menedżer Newcastle Wille McFaul mogli przyjrzeć się umiejętnościom Mirandinhi z bliska. Wkrótce Newcastle zapłaciło Palmeiras za Mirandinhę 575 tys. funtów. W klubie z północy Anglii miał zastąpić Petera Beardsleya, którego Sroki latem sprzedały do Liverpoolu.

Mirandinha w koszulce Newcastle

To nie koniec tekstu! Przejdź na następną stronę i czytaj dalej…