Rozbłysk i zaćmienie Białej Gwiazdy. Wisła Kraków w erze Cupiała cz. 2

W sezonach 2001/02 i 2002/03 kibice krakowskiej Wisły nie mogli narzekać na brak emocji. Pod Wawelem zameldowało się kilka zespołów o uznanej renomie. Szczególnie ten drugi sezon przyniósł piłkarzom i sympatykom zespołu wiele niezapomnianych chwil. Zapraszamy na drugą część cyklu o Wiśle Bogusława Cupiała.

Pierwszą część opowieści o najlepszym okresie Wisły Kraków w historii klubu zakończyliśmy w połowie 2001 roku. Drużyna, którą w sezonie 2000/01 prowadziło dwóch szkoleniowców: Orest Lenczyk i Adam Nawałka sięgnęła po tytuł mistrza Polski, po raz drugi od momentu przejęcia klubu przez potentata kablowego. W wyniku dyskwalifikacji nałożonej na klub przez UEFA, będącej efektem chuligańskiego wybryku pseudokibica podczas meczu Pucharu UEFA z włoską Parmą, Wiślacy zostali wykluczeni z europejskich rozgrywek w sezonie 1999/2000 i nie mogli przystąpić do walki o Ligę Mistrzów. Taka szansa nadarzała się dwa lata później.

Powrót Franza

Jeszcze przed rozpoczęciem sezonu 2001/02 doszło do zmiany trenera w Wiśle, już dziewiątej od momentu przejęcia klubu przez Bogusława Cupiała w pod koniec 1997r. Adam Nawałka podziękował za współpracę. Uczestnik mistrzostw świata w 1978 roku miał świadomość, że nie będzie w stanie wprowadzić zespołu do najważniejszych klubowych rozgrywek w Europie, a to było nadrzędnym celem prezesa Cupiała.

Szef Tele-Foniki rozważał kandydatury kilku zagranicznych szkoleniowców, ale ostatecznie postanowił powierzyć prowadzenie zespołu Franciszkowi Smudzie, którego zatrudniał już w okresie czerwiec 1998 – wrzesień 1999. Sam Smuda obawiał się reakcji fanów Białej Gwiazdy, bowiem po odejściu z Krakowa trafił do Legii i delikatnie rzecz ujmując, na stadionie przy Reymonta nie był przyjmowany ciepło podczas meczów Wisły z Legią.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Rozbłysk i zaćmienie Białej Gwiazdy. Wisła Kraków w erze Cupiała cz.1

Jeszcze przed przejęciem Wisły Smuda był jednym z poważniejszych kandydatów do przejęcia schedy po Januszu Wójciku w reprezentacji Polski. Prezes Michał Listkiewicz powierzył tę misję Jerzemu Engelowi i – patrząc na wyniki reprezentacji w tamtym okresie oraz późniejsze poczynania byłego trenera Widzewa Łódź na stanowisku selekcjonera – nie pomylił się.

To nie koniec tekstu! Przejdź na następną stronę i czytaj dalej…