Rozbłysk i zaćmienie Białej Gwiazdy. Wisła Kraków w erze Cupiała cz. 2

Czarodziej z Francji

Bogusław Cupiał podjął decyzję o zwolnieniu Smudy już po przegranym dwumeczu z Barceloną. Jeszcze w 2001 roku będąc w podróży biznesowej w Holandii szef Tele-Foniki rozmawiał z Frankiem Rijkaardem na temat zatrudnienia mistrza Europy z 1988 roku na stanowisku pierwszego trenera Białej Gwiazdy. Negocjacje nie wyszły poza fazę wstępnych rozmów.

Dzień po zwolnieniu Smudy Wisła Kraków ogłosiła, że nowym trenerem drużyny został Henryk Kasperczak. Jako piłkarz wywalczył z reprezentacją Polski trzecie miejsce na mistrzostwach świata w 1974 roku i drugie na igrzyskach olimpijskich dwa lata później. Został powołany także do kadry na światowy czempionat w 1978 roku, a po odpadnięciu polskiej reprezentacji ogłosił zakończenie kariery reprezentacyjnej. Poza tym był dwukrotnym mistrzem Polski ze Stalą Mielec.

Od 1978r. Kasperczak mieszkał we Francji. W wieku 32 lat trafił do tamtejszego FC Metz, a dwa lata później zakończył karierę piłkarską, by następnie zostać trenerem w tym klubie. Odnosił spore sukcesy trenerskie we Francji oraz w Afryce. W 1990 roku prestiżowy magazyn France Football wybrał go trenerem roku w kraju. Rok później doprowadził Montpellier do ćwierćfinału Pucharu Zdobywców Pucharów.

W 1994 toku wywalczył trzecie miejsce w Pucharze Narodów Afryki z reprezentacją Wybrzeża Kości Słoniowej, a dwa lata później zajął drugie miejsce na kontynencie afrykańskim z reprezentacją Tunezji. Poza tym poprowadził Orły Kartaginy podczas igrzysk w Atlancie, po czym zakwalifikował się z zespołem na mundial we Francji. Dla Tunezji był to pierwszy występ na mistrzostwach świata od 20 lat, jednak został zdymisjonowany jeszcze w trakcie fazy grupowej, po dwóch porażkach.

Po wyjeździe z Tunezji pracował krótko w Bastii, w Emiratach Arabskich oraz w Chinach, a także obejmował reprezentacje Mali i Maroka. Praca z Wisłą była pierwszą posadą trenerską Kasperczaka w polskim klubie.

Początki Kasperczaka pod Wawelem nie były łatwe – pierwsze trzy mecze pod jego wodzą zakończyły się remisem, porażką i remisem. Przełamanie nadeszło dopiero pod koniec marca w meczu Pucharu Ligi z Zagłębiem Lubin wygranym 2:1. To właśnie ten szkoleniowiec zdecydował o przesunięciu Mauro Cantoro do linii pomocy na stałe. Argentyńczyk kręcił nosem, ale w obliczu groźby wypożyczenia go do drugoligowych Tłoków Gorzyce, występujących obecnie w podkarpackiej szóstej lidze (stan na listopad 2020r.) zgodził się na zmianę pozycji.

Trener Kasperczak zbudował drużynę europejskiego formatu

U Kasperczaka częściej zaczął grać Kalu Uche, któremu Smuda praktycznie nie dawał szans na grę. Nigeryjczyk stworzył wraz z Kamilem Kosowskim doskonałą parę skrzydłowych, która stanowiła motor napędowy Wisły.

Nowy szkoleniowiec Białej Gwiazdy dość szybko zrezygnował z Igora Sypniewskiego. Napastnik urodzony w Łodzi zakończył sezon z zaledwie jednym golem na koncie, strzelonym Amice Wronki w przegranym 1:2 meczu ligowym. Główny problem Sypniewskiego był taki, że zupełnie nie potrafił znaleźć wspólnego języka z resztą drużyny. Zawodnicy tamtej Wisły wspominają doskonałą atmosferę panującą w szatni, ale też zaznaczają, że nie przepuszczono żadnej okazji do żartów z kolegów. Kika przykładów podaje Mateusz Miga: Marcin Baszczyński w długim płaszczu wyglądał jak ksiądz, więc kolejnego dnia w szatni czekał na niego kartonowy konfesjonał. Mirosław Szymkowiak przyznał się, że w dzieciństwie dorobił się pseudonimu Chińczyk i nazajutrz znalazł ścieżkę z ryżu usypaną od wejścia do jego miejsca w szatni.

Sypniewski nie potrafił się odnaleźć w takim środowisku, a żarty szatni kierowane do niego tylko wzmagały jego frustrację. Z Wisły odszedł po cichu. Kibice dowiedzieli się o odejściu piłkarza podczas…czatu na żywo z sympatykami klubu. Jeden z nich zapytał, czy Sypniewski zagra jeszcze dla Wisły. Prezes Bogdan Basałaj odpowiedział krótko: nie.

Zawodnik trafił na moment do Grecji, skąd przeniósł się do Szwecji, gdzie odbudował formę i wyrósł na jednego z najlepszych napastników ligi. Jego gol strzelony z 40 metrów strzelony dla Halmstad przez wiele lat był elementem czołówki szwedzkiego magazynu ligowego. Pojawiały się głosy, że powinien dostać szansę w drużynie narodowej. W sierpniu 2003 roku Sypniewski wysłał pismo do PZPN prosząc o niepowoływanie go do reprezentacji. Nie chciał spotykać dawnych kolegów z Wisły. Wkrótce Kasperczak stworzył drużynę, która swoją grą oczarowała kibiców nie tylko w Krakowie. Wisła grała najbardziej efektowny futbol w Polsce. Do końca trwała walka o tytuł mistrzowski, ale pogubienie zbyt wielu punktów sprawiło, że mistrzem Polski w 2002 roku została Legia Warszawa. W tabeli Wojskowi wyprzedzili Wisłę o zaledwie punkt, a do tego okazali się lepsi w finale Pucharu Ligi. Biała Gwiazda na osłodę zgarnęła Puchar Polski.

Kadrowe przetasowania

Latem 2002 roku doszło do kilku zmian personalnych. Kasperczak miał przed sobą pierwsze pełne okno transferowe i musiał je mądrze wykorzystać, aby załatać luki w składzie.

Palącą potrzebą była konieczność sprowadzenia nowego golkipera. Maciej Szczęsny zakończył karierę, Artur Sarnat wypadł z gry z powodu poważnej kontuzji, a klub pożegnał się z Ivanem Trabalikiem, o którym Szczęsny mówił, że to największe kuriozum, jakie pojawiło się w klubie. Pozostawał Adam Piekutowski wracający z wypożyczenia.

Piekutowski stracił szansę na regularne występy w pierwszym składzie w wyniku słabych występów w przedsezonowych sparingach. Jak sam później przyznał – poczuł się zbyt pewnie. Kasperczak zaczął szukać bramkarza na francuskim rynku, który znał jak własną kieszeń i z tej kieszeni wyciągnął Angelo Huguesa. Ciężko stwierdzić, dlaczego szkoleniowiec zdecydował się zatrudnić 36-letniego bramkarza, który większość swojej kariery przesiedział na ławce w AS Monaco i Olympique Lyon, a w dodatku nie imponował warunkami fizycznymi. Francuz dostał kontrakt tylko na pół roku z opcją przedłużenia.

Okazało się, że Hugues potrafi wybronić najtrudniejsze strzały i jednocześnie przepuścić takie, które każdy inny bramkarz wyjąłby bez problemu. Mógł pełnić rolę dodatkowego obrońcy, bo często wychodził daleko od własnej bramki, a jednocześnie nie radził sobie z dośrodkowaniami na piąty metr. Chociaż tak jak setki innych obcokrajowców grał w Polsce tylko przez rok, to wielu kibiców pamięta go do dziś.

Problem pojawił się także w ataku. Tomasz Frankowski doznał kontuzji, która wykluczyła go z gry na kilka miesięcy. Postanowiono więc ściągnąć do klubu Daniela Dubickiego, którego od trzech lat konsekwentnie wypożyczano, kolejno do Ruchu Chorzów, Zagłębia Lubin, Pogoni Szczecin i Widzewa Łódź. Chociaż nie był pierwszym wyborem Kasperczaka, to przeżył swój moment chwały.

Do Wisły trafił też Marcin Kuźba, powracający do kraju po czterech latach zagranicznych wojaży, w trakcie których występował we Francji i w Szwajcarii. Okazał się godnym zastępcą Frankowskiego i wspólnie z Żurawskim stworzył bramkostrzelną parę napastników. Kasperczak postanowił wzmocnić rywalizację na lewej stronie obrony i ściągnął konkurenta dla Grzegorza Kaliciaka w osobie Macieja Stolarczyka. W kadrze znajdował się także Kamil Kuzera, wychowanek grający na tej samej pozycji.

To nie koniec tekstu! Przejdź na następną stronę i czytaj dalej…