„Rubbish”&„Wally with the Brolly” – chorwacki koszmar Anglików

Z dziesięciu meczów, jakie Anglicy rozegrali przeciw Chorwatom, pięć zakończyło się ich zwycięstwem. Dwukrotnie padł remis, a trzykrotnie Duma Albionu schodziła z boiska pokonana. Każda z tych porażek kosztowała wyspiarzy bardzo dużo.

Rooney, Terry, Ferdinand, Gerrard, Cole, Beckham, Lampard to wielkie nazwiska angielskiej piłki i jeden wielki zawód, jeśli chodzi o występy w reprezentacji. Na wielkich turniejach ani razu nie zdołali znaleźć się w strefie medalowej, a do Euro 2008 nawet nie awansowali. Tamten brak kwalifikacji to w dużej mierze pokłosie dwóch bolesnych porażek z Chorwacją.

Anglia i kto jeszcze?

Kwalifikacje do Euro 2008 miały bardzo proste zasady. 50 drużyn podzielono na zasadzie losowania na 7 grup (jedna z ośmioma drużynami i sześć z siedmioma drużynami). Drużyny, które zajęły pierwsze dwie lokaty, awansowały do turnieju finałowego, w którym zapewnione miejsce mieli Austriacy i Szwajcarzy – współgospodarze imprezy. Baraży nie rozgrywano.

Losowanie, które odbyło się 27 stycznia 2006 roku w szwajcarskim Montreux, skojarzyło ze sobą w grupie E Anglię, Chorwację, Rosję, Izrael, Macedonię, Estonię oraz Andorę. Faworyt? Oczywiście The Three Lions. Drugie miejsce dla Chorwacji lub Rosji. Tyle teoria. Ale piłka to nie teoria, lecz praktyka.

Stawić czoła

Anglicy rozpoczęli eliminacje do Euro 2008 od pewnej wygranej z Andorą 5:0 i skromnego 1:0 z Macedonią. Plan na wrzesień 2006 zakładający 6 punktów po dwóch spotkaniach został wykonany.

W następnym miesiącu Synowie Albionu bardzo mocno skomplikowali sobie życie. W rewanżowym spotkaniu z Macedonią na Old Trafford tylko bezbramkowo zremisowali z piłkarskim kopciuszkiem. Jeden z macedońskim zawodników, Artim Sakiri, stwierdził nawet, że „z Anglią grało mu się lepiej niż z Andorą”.

Anglicy nie dość, że nie wygrali z Macedonią, to jeszcze mieli przed sobą ciężki mecz z Chorwacją.

To potencjalnie najtrudniejszy mecz w grupie kwalifikacyjnej. Będą nas sprawdzać, są zdeterminowani, by nas pokonać. Będziemy musieli stawić czoła wrogiej publiczności i dobremu technicznie zespołowi. Musimy pokazać, jakim zespołem jesteśmy – mówił przed spotkaniem z Anglią Frank Lampard.

Rubbish”

Legenda Chelsea miała rację co do determinacji i techniki Chorwatów. Vatreni na Maksimirze całkowicie zneutralizowali Anglików. Na prowadzenie wyszli po godzinie gry. Paula Robinsona strzałem głową pokonał Eduardo, Brazylijczyk z chorwackim obywatelstwem, który 12 lat później będzie obiektem drwin kibiców polskiej Ekstraklasy.

ZOBACZ TEŻ:

Kilka minut później po golu Eduardo Gary Neville w niegroźnej sytuacji podał piłkę swojemu bramkarzowi Paulowi Robinsonowi. Golkiper chciał zapewne daleko wyekspediować futbolówkę, ale ta przeskoczyła nad jego nogą i wtoczyła się do bramki. Kuriozum.

Bardzo wymowne zdjęcie – Jamie Carragher niosący piłkę na środek boiska tuż po błędzie Paula Robinsona

Brukowiec „The Sun” opatrzył swoje pomeczowe wydanie tytułem „Robbish”, będącym połączeniem nazwiska bramkarza i słowa „rubbish”, oznaczającego „śmieci”.

Z Chorwacją na zakończenie

Kłopoty Anglików w kwalifikacjach do Euro 2008 nie skończyły się na porażce z Chorwacją w Zagrzebiu. W marcu 2007 roku tylko bezbramkowo zremisowali z Izraelem, a 7 miesięcy później ulegli Rosji na Łużnikach.

Na chwilowe szczęście Anglików kłopoty problemy też Rosjanie, którzy nieoczekiwanie w przedostatniej serii gier ulegli Izraelowi 1:2. W rezultacie przed decydującą kolejką The Three Lions zajmowali drugie miejsce w tabeli, mając o dwa punkty więcej od Sbornej. Sytuacja wyjściowa wyspiarzy była zatem niezła. Sęk w tym, że eliminacje kończyli spotkaniem z pewną awansu, ale i bardzo silną Chorwacją, zaś Rosjanom pozostało tylko zmierzyć się z outsiderem z Andory.

Debiut Carsona

Jak wspomnieliśmy, Chorwaci lecąc do Londynu mieli już w kieszeni bilety na Euro 2008. Pewność awansu najwyraźniej nieco ich rozluźniła, bo kilka dni wcześniej Vatreni ulegli Macedonii 0:2.

Steve McClaren, selekcjoner Anglii, chyba raczej nie liczył na to, że chorwaccy zawodnicy także do pojedynku z jego drużyną podejdą bardzo luźno. Szukając sposobu na niewygodnego rywala zdecydował, że posadzi Davida Beckhama na ławce rezerwowej, a w jego miejsce zagra Shaun Wright-Phillips. Dokonał również roszady na pozycji bramkarza – antybohater z Zagrzebia Paul Robinson nie został powołany na mecz. McClaren postawił na Scotta Carsona, a na jego zmiennika wyznaczył doświadczonego Davida Jamesa.

Ulewa nad Londynem

Szkoleniowiec rzucił Scotta Carsona na bardzo głęboką wodę. Jesienią 2007 roku grający wtedy w Aston Villi golkiper liczył sobie zaledwie 22 lata, a debiut w pierwszej reprezentacji był wciąż przed nim. Co gorsza, w dniu meczu z Chorwacją nad Londynem przeszła ulewa (deszcz padał zresztą również w trakcie meczu). Każdy, kto choć raz próbował bronić na mokrej murawie, wie, jakie figle potrafi płatać piłka w takich warunkach.

I w 7. minucie piłka spłatała ogromnego figla Carsonowi. Z daleka uderzał Niko Kranjcar. Anglik widział dokładnie lot futbolówki. Przesunął się w róg, by ją złapać, ale ta, zamiast wpaść do „koszyczka”, wyślizgnęła mu się i pofrunęła do siatki. Debiut nie do pozazdroszczenia.

Kilka minut później Chorwaci powiększyli przewagę. Tym razem Wayne Bridge oraz Shaun Wright-Phillips złamali linię spalonego i sprytny Ivica Olić, nie mając asysty obrońcy, ograł Carsona i spokojnie skierował piłkę do pustej bramki.

Strzał Petricia

W przerwie McClaren musiał działać. Zdjął Garetha Barry’ego i Wrighta-Phillipsa, a w ich miejsce wpuścił Beckhama oraz Jermaine’a Defoe. Obaj rozruszali grę Anglików. Po 10 minutach gry Defoe został sfaulowany w polu karnym i sędzia Peter Fjördfeldt wskazał na „wapno”. Lampard bez kłopotów zdobył kontaktowego gola.

W 65. minucie trybuny Wembley wybuchły radością, bo Beckham precyzyjnie zagrał do Petera Croucha, a ten może niezgrabnie, ale za to skutecznie opanował piłkę i zdobył gola. 2:2. Remis dawał Anglikom kwalifikację do Euro 2008.

The Three Lions nie dowieźli jednak tego rezultatu do końca. Na niespełna kwadrans przed końcem Mladen Petrić zdecydował się na strzał z dalszej odległości. Uderzył mocno i precyzyjnie. Carson został pokonany tego wieczora po raz trzeci.

Zawodnicy McClarena mieli jeszcze trochę czasu na wyrównanie, ale nie zdołali go wykorzystać. Chorwacja wygrała 3 do 2. W tym samym czasie Rosja skromnie pokonała Andorę 1:0 (gol Dmitrija Syczewa) i w ten oto sposób dla Anglii zabrakło miejsca na Euro 2008.

Wally with the Brolly”

Piłkarze i selekcjoner zawiedli, ale nie zawiodła angielska prasa, wymyślając celne tytuły podsumowujące postawę Anglików. „Hopeless, hapless, helpless” („Beznadziejni, bezradni, bezsilni”) – pisał „The Guardian”. Z kolei „The Sportsmail” zamieścił zdjęcie McClarena, stojącego przy linii bocznej i chroniącego się przed deszczem pod parasolką. Do fotografii dodano nagłówek „Wally with the Brolly” (w angielskim slangu słowo „brolly” oznacza parasol). Przezwisko to przylgnęło do trenera na lata.

Steve McClaren i jego słynny parasol

Prasa wytknęła McClarenowi głównie posadzenie na ławce Beckhama i desygnowanie do gry w pierwszym składzie niedoświadczonego Carsona. Oczywiście natychmiast rozpoczęły się spekulacje dotyczące zwolnienia selekcjonera. I rzeczywiście McClaren następnego dnia został bez pracy.

Srogi rewanż

Anglicy zrewanżowali się Chorwatom za deszczową porażkę na Wembley, dwukrotnie wysoko pokonując ich w eliminacjach do Mistrzostw Świata 2010 (4:1 w Zagrzebiu i 5:1 w Londynie). Podczas ostatniego mundialu górą byli jednak Vatreni. Było to niezwykle cenne zwycięstwo, bo dające awans do meczu o złoty medal.

W ostatnich dwóch meczach pomiędzy tymi zespołami, rozegranych jesienią 2018 roku w ramach Ligi Narodów UEFA, padły rezultaty 0:0 i 2:1 dla Anglii.

DOMINIK GÓRECKI

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*