Euro 2012. 10 pamiętnych momentów

Choć polsko-ukraińskie mistrzostwa Europy rozegrane w 2012 roku są imprezą stosunkowo niedawno, to w pamięci wielu kibiców pewne turniejowe zdarzenia z pewnością się zatarły. Zapraszam na subiektywny przegląd dziesięciu najbardziej pamiętnych chwil z tego turnieju.

10. Ostrzeżenie Campbella

Koniec maja 2012 roku, piłkarska Europa już żyje zbliżającymi się mistrzostwami Europy. W tym momencie kij w mrowisko włożył były reprezentant Anglii Sol Campbell. Anglik publicznie powiedział, że UEFA popełniła błąd przyznając organizację tak ważnej imprezy krajom, w których – według byłego gracza Arsenalu – problemy społeczne, takie jak rasizm i przemoc pozostają głęboko zakorzenione.

Przedstawiciele Europejskiej Unii Piłkarskiej wydali oświadczenie, w którym zapewnili o podjęciu działań mających na celu zapewnienie pełnego bezpieczeństwa uczestnikom mistrzostw oraz milionom kibiców podkreślając, wszelkie przejawy rasizmu będą surowo piętnowane i karane.

Anglik twardo bronił swojego stanowiska i zwrócił się do angielskich kibiców, żeby dla własnego bezpieczeństwa pozostali w domach i obejrzeli mistrzostwa w telewizji, bo wyjazd do Polski i na Ukrainę skończy się dla nich powrotem w trumnie. Jakby na przekór słowom Campbella polsko-ukraińskie Euro przez wielu dziennikarzy i ekspertów było najlepiej zorganizowanym europejskim czempionatem w historii, a cztery lata później to głównie angielscy kibice wszczęli zamieszki podczas mistrzostw Europy we Francji.

9. Doniecki basen

W październiku 2012 Polska miała swój basen narodowy w Warszawie. Cztery miesiące i dzień wcześniej to samo spotkało Ukrainę podczas drugiego meczu grupowego z Francją.

Był piątek 15 czerwca. Tego dnia miała zakończyć się druga kolejka fazy grupowej. Gospodarze, uskrzydleni zwycięstwem nad Szwecją sprzed czterech dni stanęli naprzeciwko jednego z faworytów imprezy. Spotkanie rozpoczęło się o godz. 19:00 miejscowego czasu na Donbas Arenie w Doniecku.

ZOBACZ TEŻ:

Spóźnialscy kibice stali jeszcze w kolejce po coś zimnego do picia, kiedy mecz został przerwany. Powiedzieć, że w Doniecku rozszalała się ulewa, to nic nie powiedzieć. To było oberwanie chmury, do którego doszły pioruny oraz silny wiatr. Kibice zaczęli uciekać w górne części trybun, a dziennikarze pospiesznie zgarniali swoje laptopy ze stolików i zakładali peleryny przyniesione przez wolontariuszy.

Przerwa trwała blisko godzinę. Po przejściu największej fali deszczu rozpoczęły się gorączkowe próby maksymalnego odprowadzenia wody z murawy. Sędziowie oraz delegaci UEFA osobiście sprawdzali stan płyty, w niektórych miejscach woda sięgała im do kostek. Po pospiesznie przeprowadzonych pracach arbitrzy zdecydowali, że mecz może być kontynuowany.

Być może nie byłoby całego zamieszania, gdyby wybudowany za 300 milionów euro obiekt w Doniecku miał zamykany dach, choć jak wiemy z własnego podwórka – to nie musi zapobiegać tego typu zdarzeniom. Ponadto burze w okresie letnim są zjawiskiem jak najbardziej naturalnym. Nasuwa się skojarzenie z jednym z odcinków serialu 13 posterunek, w którym policjanci organizowali bal sylwestrowy. Jola, dziewczyna Czarka powiedziała, że pada śnieg. Zdziwiony posterunkowy zapytał: Śnieg w grudniu?! Co my zrobimy? Niestety historia donieckiego obiektu ma dużo smutniejszy epizod, napisany w 2014 roku. W trakcie ukraińskiej wojny domowej został kilkukrotnie ostrzelany i zbombardowany i nie nadaje się do użytku. Szachtar Donieck tuła się po różnych ukraińskich stadionach.

To nie koniec tekstu! Przejdź na następną stronę i czytaj dalej…