Pucharowa środa: Nie takie potęgi straszne. Lech Poznań w sezonie 2010/11

Z Juventusem o spokój

W piątej serii gier w grupie A do Poznania przyjechał Juventus, chcący odnieść pierwsze zwycięstwo w rozgrywkach. Dla Lecha zwycięstwo lub remis oznaczałoby niemal pewny awans – w przypadku remisu przed ostatnim meczem Lech miałby trzy punkty przewagi nad Starą Damą i w perspektywie mecz z najsłabszym w grupie RB Salzburg, zaś wygrana gwarantowała awans do fazy pucharowej.

Spotkanie rozgrywano w iście zimowej aurze. Był pierwszy dzień grudnia 2010 roku, termometry w Poznaniu wskazywały temperaturę -12 stopni Celsjusza, a na dodatek intensywnie padał śnieg.

Po 12 minutach gry blisko 40 tysięcy fanów Kolejorza zgromadzonych na trybunach stadionu przy ul. Bułgarskiej zapomniało na chwilę o śniegu i przenikliwym mrozie. Ich serca rozgrzał Artjoms Rudnevs. Łotysz wykorzystał dośrodkowanie Semira Stilicia z rzutu rożnego i strzałem w kierunku bliższego słupka dał Lechowi prowadzenie.

Napastnik mógł powtórzyć swoje osiągnięcie z Turynu, lecz tamtego dnia brakowało mu nieco skuteczności. Lech walczył z Juventusem jak równy z równym, nie ograniczając się do obrony jednobramkowego prowadzenia.

Swoich szans szukali również goście, nie mogli dać rady dobrze broniącemu Krzysztofowi Kotorowskiemu. Kilkukrotnie Lech miał sporo szczęścia, kiedy piłka mijała słupek jego bramki, jednak jak kiedyś powiedział Mateusz Borek – trzeba mieć trochę szczęścia, żeby coś wielkiego wygrać.

Na sześć minut przed końcowym gwizdkiem goście dopięli swego i za sprawą gola Iaquinty doprowadzili do wyrównania, ale na więcej nie było ich stać. Mecz zakończył się remisem 1:1. O ile podział punktów w Turynie odebrano z ogromnym entuzjazmem, o tyle remis w Poznaniu przyjęto z lekkim niedosytem. Lech mógł ten mecz wygrać.

W meczu rozgrywanym równolegle Manchester City pewnie pokonał Red Bull Salzburg 3:0 i zapewnił sobie awans z grupy. Korespondencyjna walka pomiędzy Lechem a Juventusem o drugie miejsce miała się odbyć w ostatniej kolejce, choć mistrzom Polski do awansu wystarczał remis w Austrii.

Podcięte skrzydła

W Salzburgu Lech wygrał 1:0, choć obie drużyny miały swoje okazje do zdobycia bramek. Jedynego gola w meczu strzelił w 30. minucie Semir Stilić. Asystę zaliczył Sławomir Peszko, który z kolei otrzymał dobre podanie z głębi pola od Injaca.

Kilkadziesiąt sekund później gospodarze strzelili gola, jednak sędzia dopatrzył się spalonego. Jak pokazały powtórki – niesłusznie. Sytuacja w tabeli była jednak taka, że choć błąd arbitra pozbawił gospodarzy punktu, to nie miał żadnego wpływu na końcowy układ tabeli.

Właściciel drużyny z Salzburga reklamuje swój flagowy produkt hasłem „doda ci skrzydeł”. Mistrzom Austrii tych skrzydeł zabrakło w całej fazie grupowej, przez co zakończyli rywalizację na ostatnim miejscu w tabeli, z dwoma punktami na koncie.

Jesteśmy bardzo zadowoleni ze zwycięstwa. Po strzeleniu pierwszej bramki zabrakło determinacji by zdobyć drugiego gola, który uspokoiłby mecz. cieszymy się z wygranej i że święta spędzimy w znakomitych nastrojach. W kolejnej rundzie chętnie zagrałbym z hiszpańskim zespołem – FC Sevillą albo Villarrealem – powiedział po spotkaniu Jose Maria Bakero.

Spotkanie Manchesteru City z Juventusem zakończyło się remisem 1:1. Lech, który po losowaniu był skazywany na pożarcie pokazał, że nie takie potęgi straszne, jak je malują. W meczach z potentatami, czyli The Citizens i Starą Damą Lech raz wygrał, dwa razy zremisował i raz przegrał. Do tego dołożył dwa zwycięstwa nad Red Bullem Salzburg. Leo Beenhakker powtarzał, że wbrew pozorom ważniejsze jest to, aby nie stracić punktów ze słabszymi drużynami niż wywalczenie ich w meczach z czołówką i Lechici to potwierdzili. Dwa przegrane mecze z mistrzami Austrii spowodowałyby, że dobre mecze z Manchesterem i Juventusem nie dałyby awansu.

Wyniki

1. kolejka – 16 września 2010 r.

Juventus – Lech Poznań 3:3

Red Bull Salzburg – Manchester City 0:2

2. kolejka – 30 września 2010 r.

Lech Poznań – Red Bull Salzburg 2:0

Manchester City – Juventus 1:1

3. kolejka – 21 października 2010 r.

Manchester City – Lech Poznań 3:1

Juventus – Red Bull Salzburg 1:1

4. kolejka – 4 listopada 2010 r.

Lech Poznań – Manchester City 3:1

Red Bull Salzburg – Juventus 0:0

5. kolejka – 1 grudnia 2010 r.

Manchester City – Red Bull Salzburg 3:0

Lech Poznań – Juventus 1:1

6. kolejka – 16 grudnia 2010 r.

Juventus – Manchester City 1:1

Red Bull Salzburg – Lech Poznań 0:1

PozycjaDrużynaPunktyZRPBr+Br-+/-
1Manchester City113211165
2Lech Poznań113211183
3Juventus6060770
4RB Salzburg202419-8

Pechowa Portugalia

Dzień po ostatnim meczu fazy grupowej Ligi Europy w szwajcarskim Nyonie rozlosowano pary 1/16 i 1/8 finału rozgrywek. Nie spełniło się marzenie trenera Bakero – Villarreal trafił na Napoli, a Sevilla na FC Porto.

Los skojarzył Lecha z portugalskim Sportingiem Braga, uczestnikiem Ligi Mistrzów, który zajął trzecie miejsce w grupie H za Szachtarem Donieck i Arsenalem. Zwycięzca pary Lech – Sporting zmierzyłby się w kolejnej rundzie z Liverpoolem lub Spartą Praga.

Historia pojedynków polsko-portugalskich stawiała Sporting w uprzywilejowanej pozycji. Polski zespół nigdy nie wyeliminował portugalskiej drużyny z pucharów. W XXI wieku o sile ekip z półwyspu iberyjskiego przekonywały się choćby Polonia Warszawa i Wisła Kraków, które przegrywały w Pucharze UEFA odpowiednio z FC Porto i Vitorią Guimaraes. Dla Bragi miało być to pierwsze spotkanie z drużyną znad Wisły w historii.

Zanim doszło do rywalizacji na boisku, działacze Lecha musieli ponownie pomyśleć o wzmocnieniu ataku. Transfery Wichniarka i Tshibamby okazały się niewypałami. Z tym pierwszym pożegnano się jeszcze w trakcie rundy jesiennej, dzień przed meczem z Manchesterem City w Poznaniu. W styczniu 2011 r. Kongijczyk trafił na wypożyczenie do greckiej Larissy. Obaj piłkarze strzelili po jednym golu dla Lecha.

Jeszcze w grudniu 2010 r. szefowie Lecha postanowili sprawić drużynie prezent bożonarodzeniowy i ściągnęli do klubu Bartosza Ślusarskiego z Cracovii. Dla napastnika urodzonego w Szamocinie było to drugie podejście do klubu z Poznania, bowiem był już jego piłkarzem w latach 2000 – 2003. Być może włodarze i sztab szkoleniowy Kolejorza liczył na jego znajomość portugalskich drużyn – piłkarz przez rok grał w tamtejszym Uniao Leiria i strzelił dla klubu siedem goli.

W stolicy Wielkopolski uznano, że potrzebny jest jeszcze jeden napastnik. W styczniu 2011r. na Bułgarskiej zameldował się niespełna 23-letni Vojo Ubiparip, Serb mający hiszpańskie korzenie. Ubiparip przyszedł z serbskiego Spartaka Subotica i wg niepotwierdzonych przez klub informacji kosztował ponad milion euro.

Wiosną 2011 r. Lech musiał także radzić sobie bez Sławomira Peszki. Jego dobre występy w lidze oraz w europejskich pucharach zaowocowały transferem do FC Koeln.

Przed pierwszym meczem ze Sportingiem Braga, który miał odbyć się w Poznaniu trener Bakero podkreślał, że choć jego zespół czeka starcie z klasowym przeciwnikiem, to jednak losy rywalizacji nie rozstrzygną się już w pierwszym meczu.

– Rywal jest z najwyższej półki, pokonywał już takie drużyny jak Partizan Belgrad czy Arsenal. Sporting jest w trakcie sezonu, więc jest w rytmie meczowym. My natomiast jesteśmy tuż po obozie przygotowawczym i naszym atutem będzie świeżość i dynamika. Musimy podejść do meczu odważnie, szukać swoich okazji. Rywalizacja na pewno nie rozstrzygnie się już po meczu w Poznaniu, wiec trzeba być przygotowanym na walkę w dwumeczu – powiedział Hiszpan na konferencji przedmeczowej.

Trudno było się z nim nie zgodzić, choć były zawodnik Barcelony pewnie sporo by dał, żeby o awansie decydował tylko pierwszy mecz.

Mecz rozegrano w dość trudnych warunkach atmosferycznych. Był mróz, w związku z czym boisko było śliskie. Wydawało się zatem, że gole mogą paść jedynie po stałych fragmentach gry.

Miejsce Sławomira Peszki na boisku zajął Bartosz Ślusarski, nieprzyzwyczajony do gry na skrzydle, co było widać po częstym schodzeniu piłkarza do środka boiska. Dzięki temu można było zobaczyć, że okres przygotowawczy poświęcono na pracę nad wzajemnym rozumieniem się zawodników. Miejsce byłego piłkarza Cracovii na boku boiska szybko zajmował Semir Stilic.

Mecz był wyrównany, ale Lech miał genialnego tamtego dnia Sergieja Kriwca. Białorusin był najlepszym zawodnikiem na boisku, walczył za dwóch w środku pola i popisywał się dobrymi zagraniami. Na niespełna 20 minut przed końcem przeprowadził najważniejszą akcję. Dzięki pressingowi odebrał piłkę rywalowi i natychmiast posłał prostopadłe podanie w kierunku Rudnevsa. Zanim obrońcy Bragi zdążyli zorientować się co się dzieje, Łotysz wychodził już sam na sam z Arturem Moraesem i skierował piłkę do siatki.

To był jedyny gol, jaki padł tamtego wieczoru. Lech wygrał skromnie, lecz zwycięstwo stawiało zespół w dobrej sytuacji przed rewanżem w Portugalii. Mistrzowie Polski musieli również pamiętać o słowach swojego trenera – o wyniku zadecydują dwa mecze, nie jeden. Niestety Bakero miał rację.

Portugalskie nieszczęście Lecha zaczęło się już po ośmiu minutach gry. Krzysztof Kotorowski wypuścił z rąk piłkę po strzale z prawej strony pola karnego. Dobitka Alana była skuteczna i Sporting Braga szybko odrobił straty z Poznania.

Na dziewięć minut przed końcem pierwszych 45 minut było 2:0 dla Bragi. Bartosz Bosacki pozwolił na przeprowadzenie akcji lewą stroną i dośrodkowanie, a w polu karnym na piłkę czekał Brazylijczyk Lima, który podwyższył prowadzenie swojej drużyny. W tym momecie w kolejnej rundzie byli Portugalczycy.

W pierwszej połowie Lechici grali słabo na tle gospodarzy, którzy także nie porywali swoją grą. Kolejorz ograniczał się przede wszystkim do obrony własnej bramki, oddając ledwie trzy strzały na bramkę Sportingu, które nie przyniosły zagrożenia.

Po zmianie stron gra Poznaniaków nieco się poprawiła, ale brakowało w niej zdecydowania i skuteczności pod bramką przeciwnika. Próbę zmiany wyniku podjęli między innymi Rudnevs i Kiełb, lecz Kolejorz był najbliżej gola odwracającego losy dwumeczu w samej końcówce, gdy piłka po strzale Jakuba Wilka wylądowała na poprzeczce.

W drugiej połowie meczu gole nie padły. Sporting Braga wygrał 2:0 i zameldował się w 1/8 finału Ligi Europy. W kolejnych rundach eliminował Liverpool, Dynamo Kijów oraz Benfikę Lizbona i dotarł aż do finału, w którym musiał uznać wyższość FC Porto.

Trzy dekady oczekiwania

W XXI wieku polskie drużyny ośmiokrotnie grały wiosną w pucharach. Lech jako jedyny zdołał wygrać spotkanie w wiosennych meczach w Europie – właśnie z Bragą. W tych ośmiu przypadkach polskie kluby zawsze odpadały z rywalizacji już w pierwszym dwumeczu.

1/8 finału Ligi Europy sezonu 2010/11 była w zasięgu Lecha Poznań. 90 minut dobrej gry w Poznaniu zostało zaprzepaszczone przez słabe 35 minut w Bradze. Rywale nie mogli nie skorzystać z takiego daru od losu.

To był ostatni jak dotąd występ Lecha w wiosennych meczach europejskich pucharów. W Poznaniu plany i oczekiwania są duże, ale sternicy klubu póki co nie potrafią przekuć potencjału finansowego i sportowego (jedna z najlepszych akademii w kraju) na osiągnięcia krajowe, nie wspominając już o tych międzynarodowych.

Na sukces rodzimego zespołu – bo za taki należy obecnie uważać zwycięstwo w dwumeczu – czekamy już blisko trzy dekady (tekst powstał we wrześniu 2020 roku). Po raz ostatni udało się to Legii Warszawa w 1991 roku. Wówczas Wojskowi uporali się z Sampdorią Genua w ćwierćfinale Pucharu Zdobywców Pucharów.

Bywały lata, w których przełamanie było naprawdę blisko – wystarczy przypomnieć sobie mecze Wisły Kraków z Lazio Rzym na początku 2003 roku, rywalizację właśnie Lecha z Bragą czy pech Legii i Wisły w 2012 roku, tak ważnym przecież dla polskiej piłki – wtedy dwie nasze drużyny odpadły odpowiednio ze Sportingiem i Standardem Liege tylko przez gorszy bilans bramek strzelonych na wyjeździe.

Ostatnim jak dotąd reprezentantem Polski w fazie pucharowej Ligi Europy była Legia Warszawa w sezonie 2016/17. Po zajęciu trzeciego miejsca w grupie Ligi Mistrzów Warszawianie zmierzyli się w 1/16 finału Ligi Europy z Ajaksem Amsterdam i od razu pożegnali się z pucharami. Patrząc na obecny stan polskiej piłki klubowej próżno spodziewać się przełamania tej niechlubnej passy w najbliższych latach.

DZIĘKUJEMY NASZYM PATRONOM, KTÓRZY NAS WSPIERAJĄ. SĄ TO:

  • Hubert Walko
  • Aleksandra Kurzacz

PRZEMYSŁAW PŁATKOWSKI

Źródła
  • https://www.transfermarkt.pl/lech-poznań/alletransfers/verein/238
  • https://www.lechpoznan.pl/news,2,artur-wichniarek-pilkarzem-lecha-poznan,14980.html
  • https://www.sport.pl/pilka/1,70993,8135294,Liga_Mistrzow__Lech_wygrywa_oszczednie__Wichniarek.html
  • https://sport.dziennik.pl/pilka-nozna/artykuly/296856,lech-pokonal-inter-baku-w-rzutach-karnych.html
  • http://www.poznan.sport.pl/sport-poznan/1,124479,8185070,Lech_przegral_w_Pradze_0_1__Szkoda___.html
  • http://kkslech.com/2010/09/14/jacek-zielinski-przed-meczem-z-juventusem/
  • https://sport.se.pl/pilka-nozna/liga-europy/lech-juventus-trener-jacek-zielinski-przebieg-gry–aa-HeyG-Pivd-QrKK.html
  • https://sport.dziennik.pl/pilka-nozna/artykuly/303652,swieto-w-poznaniu-lech-pokonal-fc-salzburg-2-0.html
  • https://www.lechpoznan.pl/news,2,jose-maria-bakero-trenerem-lecha-poznan,13844.html
  • https://polskieradio24.pl/43/265/Artykul/273048,Szalenstwo-w-LE-Lech-wygral-z-Man-City
  • https://sport.onet.pl/pilka-nozna/liga-europy/fc-salzburg-lech-poznan-kolejorz-wygral-na-zakonczenie-roku/j201r
  • https://www.sport.pl/pilka/1,65042,8834369,Liga_Europejska__Lech_zagra_z_Braga.html
  • https://sport.onet.pl/pilka-nozna/liga-europy/jose-maria-bakero-nasz-rywal-jest-z-najwyzszej-polki/8g7tq