Jerzy Dudek – bohater stambulskiej nocy

Tam, gdzie nie idzie się samemu

Wszystko wskazywało na to, że ostatni mecz ligowy sezonu 2000/01 był jednocześnie ostatnim występem Dudka w Eredivisie. Jego usługami było zainteresowanych kilka klubów. Niemal pewne było przejście Polaka do Arsenalu. Zawodnik uzgodnił warunki indywidualnego kontrakty z Kanonierami, ale do porozumienia nie doszły kluby. Według Dudka chciał go też Inter Mediolan, lecz Massimo Moratti nie złożył oficjalnej oferty. Golkiper rozpoczął przygotowania do nowego sezonu w Rotterdamie i rozegrał trzy spotkania ligowe w sierpniu 2001 r.

Tuż przed zamknięciem okienka transferowego podpisał umowę z Liverpoolem. Menedżer The Reds, zmarły w grudniu 2020 r. Gerard Houllier szukał golkipera, który miałby zastąpić Holendra Sandera Westervelda, do którego Francuz stracił cierpliwość. Razem z Dudkiem na Anfield Road trafił 20-letni Chris Kirkland, uchodzący za jeden z największych bramkarskich talentów w Anglii.

Transfer został sfinalizowany podczas zgrupowania reprezentacji Polski przed arcyważnym meczem z Norwegią, który miał dać Biało-Czerwonym pierwszy od 16 lat awans do mistrzostw świata. Od 18 miesięcy był numerem jeden w polskiej bramce i od niego Jerzy Engel rozpoczynał ustalanie składu. Wystąpił we wszystkich spotkaniach eliminacji do koreańsko-japońskiego mundialu.

Debiut Jerzego Dudka w barwach Liverpoolu nie wypadł zbyt okazale – jego klub przegrał 1:3 z Aston Villą. Były to złe miłego początki, bo na początku grudnia piłkarze z czerwonej strony rzeki Mersey znajdowali się na szczycie tabeli Premier League. Z czasem The Redszłapali zadyszkę, spadli nawet na czwarte miejsce w tabeli, lecz na koniec sezonu mogli cieszyć się z wicemistrzostwa Anglii i z prawa do gry w Lidze Mistrzów w kolejnym sezonie.

Po zakończeniu ligowych zmagań w Anglii Jerzy Dudek wziął udział w mistrzostwach świata w Korei i Japonii. Futbol na tak Jerzego Engela poniósł sromotną klęskę i Biało-Czerwoni wrócili do kraju już po fazie grupowej. Dudek wystąpił w przegranych spotkaniach z Koreą Południową oraz Portugalią, przeciwko Stanom Zjednoczonym zagrał Radosław Majdan.

Nowy sezon ligowy zaczął się wyśmienicie dla Liverpoolu i Jerzego Dudka. Zespół grał dobrze, pierwszą porażkę zanotował dopiero w 13. kolejce przeciwko Middlesbrough. Od tego momentu klub z miasta Beatlesów złapał zadyszkę, stracił prowadzenie w lidze. 1 grudnia 2002 r. na Anfield Road przyjechał Manchester United. Czerwone Diabły wygrały 2:1 przy wydatnym udziale polskiego zawodnika, który popełnił fatalny błąd przy pierwszym golu – najpierw piłka prześlizgnęła się między jego rękami, następnie między nogami, a Diego Forlan nie mógł nie wykorzystać takiej sytuacji.

Polak ponownie stanął w bramce trzy dni później i jak wspominał w swojej autobiografii, przeżył wówczas jeden z najlepszych momentów swojego pobytu w Anglii. Kibice wspierali go przez 90 minut i śpiewali You’ll never walk alone – nigdy nie będziesz szedł sam, hymn Liverpoolu.

Następnie Dudek przez półtora miesiąca siedział na ławce rezerwowych. Tak świetnie rozpoczęty sezon Liverpool zakończył na piątym miejscu, przegrywając walkę z Chelsea o miejsce w Champions League na ostatniej prostej. Do klubowej gabloty trafił za to Puchar Ligi Angielskiej. W finale w Cardiff Dudek i spółka pokonali 2:0 Manchester United, a polski bramkarz został uznany najlepszym zawodnikiem meczu. Kampanię ligową 2003/04 The Reds zakończyli na czwartym miejscu, włodarze klubu doszli do wniosku, że zespół gra poniżej oczekiwań i w efekcie Houllier musiał pożegnać się z pracą.

To nie koniec tekstu! Przejdź na następną stronę i czytaj dalej…