Jerzy Dudek – bohater stambulskiej nocy

Najlepszy finał w historii

Finał Ligi Mistrzów zaplanowano na 25 maja 2005 r. Faworytem był AC Milan, który dwa lata wcześniej zdobył Puchar Europy po pokonaniu w finale Juventusu. Kibice byli świadkami wyjątkowego spotkania. Paolo Maldini trafił raz, dwa gole dorzucił Hernan Crespo i do przerwy włoski zespół prowadził 3:0. Nikt wtedy nie myślał o tym, czy Liverpool odrobi choć część strat, lecz o tym, ile goli Milan strzeli po przerwie.

Tego co stało się po przerwie nie spodziewali się zapewne najwierniejsi kibice Liverpoolu. Milan mógł prowadzić 4:0, mocny strzał Szewczenki z rzutu wolnego obronił Dudek. Po rzucie rożnym Milanu zaczął się koncert Liverpoolu. Najpierw Gerrard, potem Šmicer, a w końcu Xabi Alonso sprawili, że w sześć minut z 0:3 zrobiło się 3:3.

W końcówce dogrywki piłkarze Carlo Ancelottiego mogli przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Na ich drodze stanął polski bramkarz, który najpierw obronił strzał Szewczenki, a potem instynktownie wyciągnął ręce przed siebie i zatrzymał piłkę po dobitce Ukraińca.

Do rozstrzygnięcia finału konieczne były rzuty karne. Od momentu przybycia Beniteza na Anfield Road Dudek wraz z trenerem bramkarzy Jose Ochotoreną skupili się na rozpracowaniu sposobu wykonywania jedenastki przez piłkarzy Premier League i rywali w Lidze Mistrzów. Hiszpański trener miał przygotowaną listę z informacjami, jak karne strzelają gracze Milanu, lecz żaden bramkarz nie zapamiętałby tego w ciągu dwóch czy trzech minut. Rezerwowy bramkarz Scott Carson na umówiony znak dał sygnał i, jak w filmie Nic śmiesznego, pokazywał, w którą stronę Dudek ma się rzucać.

Jerzy Dudek wspominał potem radę, którą otrzymał od Jamie’ego Carraghera:

Jamie usilnie namawiał, żebym zdekoncentrował Włochów i zrobił coś w stylu Grobbelaara. Mieliśmy tylko dwie minuty, więc powiedziałem mu, żeby dał mi spokój, gdyż chciałem przestudiować szybko sposób wykonywania jedenastek przez Milan. Kiedy już zbliżała się pora rozpoczęcia karnych, pomyślałem, że spróbuję rywali jakoś zdekoncentrować. Gdyby nie Jamie, który szarpał mną i wrzeszczał, błagając mnie, żebym zachował się jak Grobbelaar, nie wiem, co by się wydarzyło. Co prawda miałem zamiar ruszać się na linii, ale na pewno nie wykonywałbym tak ekspresyjnych ruchów nogami. Jeśli coś zaczyna przynosić efekty, robisz to dalej. Tak było i w tym wypadku. Nikt inny nie podbiegłby do mnie w sposób, w jaki to uczynił Jamie, on po prostu chciał, żebyśmy zrobili wszystko, by wygrać. Po meczu mieliśmy z tej sytuacji wiele uciechy. Podziękował mi, że go posłuchałem, a ja na to odparłem, że dzielimy się zasługami po równo

Serię rzutów karnych rozpoczął Milan. Pierwszy uderzał Serginho, a Dudek zaczął swój taniec, który był na tyle skuteczny, że Brazylijczyk przestrzelił. Po chwili było 1:0 dla Liverpoolu – trafił Dietmar Hamann. W drugiej serii Dudek obronił strzał Andrei Pirlo, a prowadzenie Liverpoolu podwyższył Djibril Cisse. Następnie Dudek dwukrotnie skapitulował, po strzałach Jona Dahla Tomassona, swojego kolegi z Feyenoordu, a potem Kaki. W Liverpoolu najpierw nie trafił John Arne Riise, a przed ostatnią serią Liverpool prowadził 3:2 po golu Šmicera.

Do piątej jedenastki podszedł Andrij Szewczenko. Oddał strzał w środek bramki w momencie, kiedy Dudek wykonał już ruch w swoją prawą stronę i jak mówił po finale, jakaś niewytłumaczalna siła spowolniła jego upadanie na murawę, dzięki czemu zdołał odbić piłkę ręką.

Liverpool wygrał pierwszy Puchar Europy od 21 lat. Dokonał tego w spotkaniu, które przeszło do historii jako cud w Stambule, a jednym z najważniejszych aktorów w tym teatrze był Jerzy Dudek, który stał się trzecim Polakiem mającym na koncie najważniejsze klubowe trofeum w Europie. Niesamowicie słucha się Dariusza Szpakowskiego komentującego tamten mecz.

Polski bramkarz doczekał się nawet piosenki na swoją cześć, nagrają przez fanów Liverpoolu. Znalazły się w niej m.in. słowa mówiące o doskonałej radzie Carraghera. Posłuchajcie sami.

To nie koniec tekstu! Przejdź na następną stronę i czytaj dalej…