Jerzy Dudek – bohater stambulskiej nocy

Życie po Stambule

Paradoksalnie mecz życia Dudka był początkiem końca jego przygody z Liverpoolem. Benitez sprowadził nowego bramkarza, José Reinę z Villarrealu, który według medialnych doniesień kosztował około ośmiu milionów funtów. Hiszpański menedżer zdecydował, że to jego rodak będzie nowym numerem jeden w bramce The Reds. Dudka nie zgłoszono nawet do eliminacyjnych meczów do Ligi Mistrzów, aby w razie jego konieczności wejścia na boisko nie zamykać mu drzwi do zmiany klubu.

Liverpool, choć wygrał Ligę Mistrzów, musiał zakwalifikować się do kolejnej edycji, w dodatku rozpoczynając grę już od I rundy eliminacyjnej. Wszystko przez to, że w lidze zajął 5. miejsce. UEFA w drodze wyjątku dopuściła klub do uczestnictwa w rozgrywkach, jednocześnie wprowadzając przepis gwarantujący zwycięzcy miejsce w kolejnej edycji.

W sierpniu 2005 r. Dudek doznał kontuzji łokcia na treningu, która wyeliminowała go z gry na trzy miesiące. W pierwszym sezonie po Stambule mógł liczyć wyłącznie na grę w spotkaniach Pucharu Anglii bądź Pucharu Ligi oraz w rezerwach Liverpoolu.

Do Beniteza zgłaszali się przedstawiciele klubów zainteresowanych pozyskaniem Dudka. Był bliski przejścia do Benfiki Lizbona w ramach wymiany za Simão Sabrosę. Kiedy obie drużyny wpadły na siebie w 1/8 finału Ligi Mistrzów, sprawa transferu upadła. Przyszła też bardzo konkretna oferta z 1. FC Köln. Kozły broniły się przed spadkiem, dlatego działacze niemieckiego klubu zaproponowali wypożyczenie polskiego bramkarza na pół roku za 800 tysięcy euro, a w przypadku utrzymania wykupiliby Dudka za około trzy miliony euro. Na takie rozwiązanie nie zgodził się Benitez.

Przez brak regularnej gry Dudka zabrakło w kadrze na mistrzostwa świata w Niemczech. Decyzja Pawła Janasa odbiła się szerokim echem, choć trzeba przyznać, że była jak najbardziej uzasadniona. Artur Boruc spisywał się coraz lepiej w Celtiku, Tomasz Kuszczak wyrabiał sobie markę w Premier League i po mundialu przeniósł się do Manchesteru United, a młody Łukasz Fabiański, od roku podstawowy bramkarz Legii pojechał po naukę.

Ogłoszenie składu na mistrzostwa świata odbyło się w sposób wcześniej niespotykany. Selekcjoner Paweł Janas pojawił się w studiu telewizyjnym i spośród zawodników branych pod uwagę wybierał tych, którzy znajdą się w samolocie do Niemiec. Zwróćcie uwagę na ten moment niedowierzania Michała Olszańskiego po ogłoszeniu decyzji dotyczących bramkarzy.

Do potocznego języka wszedł fragment jednego ze skeczów Kabaretu Moralnego Niepokoju, w którym Robert Górski pytał: Ale że Dudka na mundial nie wzięli?!

Bramkarz Liverpoolu wybiegł na boisko w dwóch pierwszych meczach reprezentacji za kadencji Leo Beenhakkera, którego dobrze znał z czasów gry w Holandii. Po porażkach 0:2 z Danią i 1:3 z Finlandią panowie doszli do wniosku, że Dudek nie będzie powoływany do czasu znalezienia nowego klubu.

Ostatnim wartym odnotowania, choć niekoniecznie chwalebnym epizodem Dudka w Liverpoolu była awantura, do której doszło podczas zgrupowania w Portugalii na początku 2007 r. Po kolacji integracyjnej Dudek wdał się w przepychankę z ochroniarzem przed jedną z restauracji, która skończyła się interwencją policji. Sam Dudek określił to zdarzenie jako delikatna szarpaninka. Liverpool poinformował, że w konsekwencji nie przedłuży wygasającego w czerwcu kontraktu z Polakiem, co de facto nie było żadną kara, bo Polak i tak zamierzał odejść.

To nie koniec tekstu! Przejdź na następną stronę i czytaj dalej…