Mirosław Szymkowiak – od Turcji do Turcji

Mirosław Szymkowiak

Przejście do Wisły

W Krakowie szybko sięgnął po mistrzostwo Polski i dołożył do tego Puchar Ligi. W kolejnym sezonie Wisła mistrzostwa nie obroniła, ale triumfowała w krajowym pucharze i z przyzwoitej strony pokazała się w europejskich pucharach. Szymkowiak mógł dzięki temu znów posmakować piłki na wysokim międzynarodowym poziomie. Grał chociażby w pamiętnych meczach z FC Barceloną w eliminacjach Ligi Mistrzów. Znowu miał okazję trenować pod okiem ważnego w jego karierze trenera Smudy, który objął posadę szkoleniowca w krakowskim klubie.

Wisła postawiła się Barcelonie (zwłaszcza w pierwszym meczu, który przegrała u siebie po szalonym boju 3:4), ale wyeliminować jej nie zdołała. W Pucharze UEFA uporała się z Hajdukiem Split, a potem stoczyła wyrównaną, choć przegraną walkę z Interem Mediolan. Na osłodę pokonała u siebie drużynę z Lombardii 1:0, ale dwubramkowej straty z Włoch nie odrobiła.

Sezon 2002/03 był zarówno dla Szymkowiaka, jak i całej Wisły niezwykle udany. Drużyna przejęta przez Henryka Kasperczaka zdominowała krajowe rozgrywki, zdobywając dublet. Prawdziwą furorę zrobiła jednak na arenie europejskiej. W Pucharze UEFA eliminowała m.in. AC Parmę i Schalke 04 Gelsenkirchen. Zatrzymała się dopiero na 1/8 finału, gdzie nieznacznie lepsze okazało się nafaszerowane gwiazdami rzymskie Lazio.

Szymkowiak był ważnym filarem Białej Gwiazdy w tych pamiętnych meczach. Zwłaszcza wyjazdowe starcie z Schalke wspomina się do dziś. Wiślacy wygrali w Niemczech 4:1. Szczególnie w drugiej połowie pokazali futbol rzadko prezentowany przez polskie drużyny.

To był popis. Trzy kwadranse demonstracji siły. 45-minutowe show, w które polskim kibicom trudno było uwierzyć. Dla Europy to też był szok, jakby ktoś odkrył wodę na Marsie, okazało się bowiem, że w Polsce jest jakieś życie, że ktoś potrafi tutaj grać w piłkę – opisywał tamte chwile Mateusz Miga w książce „Wisła Kraków. Sen o potędze”.