Wspomnienie tych, którzy odeszli

zmarli-w-2020

Ostatni rok dla świata sportu nie jest łatwy. Na przyszły przeniesione zostały igrzyska olimpijskie, mistrzostwa Europy i wiele innych imprez. Sporo zostało też odwołanych. Jak na razie nie zanosi się, żeby szybko wszystko wróciło do normy. W ostatnich dwunastu miesiącach kibice pożegnali też wielu wybitnych sportowców, którzy zakończyli swoją ziemską wędrówkę. I choć śmierć jest naturalną koleją rzeczy, to jednak często trudno pogodzić się z odejściem tych, których jeszcze niedawno oglądało się w akcji na boiskach. Zwłaszcza dzisiaj warto się na chwilę zatrzymać i wspomnieć tych, których nie ma już wśród nas. Poniżej przypominamy część z długiej listy piłkarzy, którzy odeszli w ciągu minionych dwunastu miesięcy.

Köbi Kuhn (12 października 1943 – 26 listopada 2019)

Urodzony w Zurychu pomocnik przez większość swojej kariery był związany z klubem FC Zürich. Spędził w nim kilkanaście sezonów, w których trakcie sześciokrotnie zdobywał mistrzostwo i pięciokrotnie puchar kraju. Dwukrotnie docierał z kolegami do półfinału Pucharu Europy. Swoje umiejętności potwierdził też na poziomie reprezentacyjnym. W latach 1962-76 rozegrał w narodowych barwach 63 mecze. Strzelił w nich sześć bramek, w tym jedną Polsce w rozegranym 5 maja 1971 r. w Lozannie meczu towarzyskim, który Szwajcaria przegrała 2:4. Wystąpił też na mistrzostwach świata w 1966 r., gdzie zagrał w dwóch spotkaniach. Czynną karierę kończył w Grasshoppers.

Dobrze radził sobie jako trener. Początkowo przez kilkanaście lat pracował z młodzieżą w FC Zürich, a później prowadził także juniorskie reprezentacje. W 2001 r. został selekcjonerem pierwszej drużyny. Przeprowadził w niej zmianę pokoleniową i postawił na młodych zawodników, których znał z wcześniejszej pracy z młodzieżówkami. Prowadzona przez niego ekipa z pierwszego miejsca awansowała na Euro 2004, ale na turnieju zdobyła tylko jeden punkt. Na mistrzostwa świata w Niemczech awansowali po pokonaniu w barażach silnej wówczas Turcji. W grupie zajęli pierwsze miejsce przed Francją, Koreą Południową i Togo. W 1/8 finału stoczyli zacięty bój z Ukraińcami, ale ostatecznie przegrali po rzutach karnych. Dwa lata później na organizowanym wspólnie z Austrią Euro zawiedli. Odnieśli tylko jedno zwycięstwo i zajęli ostatnie miejsce w grupie, a Kuhn zgodnie z wcześniejszymi obietnicami zrezygnował ze stanowiska.

Józef Boniek (12 marca 1931 – 12 grudnia 2019)

Najbardziej chyba znany z tego, że był ojcem Zbigniewa Bońka. Ale sam też był piłkarzem nieprzeciętnym. Karierę zaczynał tuż po wojnie w zespole Czarnych Nakło, z którym zdobył w 1952 r. mistrzostwo Pomorza. W tym samym roku przeniósł się do drugoligowego wówczas OWKS Bydgoszcz. W ciągu sześciu lat dla bydgoskiego klubu, który w 1957 r. zmienił nazwę na Zawisza, rozegrał 100 oficjalnych meczów i strzelił jedną bramkę. W 1954 r. po wycofaniu przez MON OWKS-ów z rozgrywek ligowych zdobył z kolegami tytuł mistrza Wojska Polskiego.

Następnie przeniósł się do lokalnego rywala Zawiszy – Polonii. W biało-czerwonych barwach występował do 1961 r. Przez ten czas zaliczył 60 ekstraklasowych występów. Obok Mariana Norkowskiego i Romana Armknechta był jednym z czołowych zawodników klubu. Grał jako obrońca. Dał się poznać jako zawodnik agresywny i skuteczny, świetnie sobie radził w grze jeden na jednego. Po zakończeniu kariery trenował Czarnych Nakło, Unię Solec Kujawski i Gwiazdę Bydgoszcz, gdzie pod jego okiem dojrzewał talent Stefana Majewskiego.

Martin Peters (8 listopada 1943 – 21 grudnia 2019)

Mistrz świata z 1966 r. Debiutował na krótko przed mistrzostwami w majowym meczu z Jugosławią. Do składu wskoczył w drugim grupowym meczu Anglików z Meksykiem i miejsca nie oddał do samego finału. W decydującym o mistrzostwie pojedynku strzelił bramkę na 2:1 dla Anglii w 78. minucie, ale tuż przed końcem Niemcy zdołali wyrównać. Cztery lata później w Meksyku znowu strzelił bramkę drużynie RFN, ale tym razem po dogrywce to Anglicy musieli uznać wyższość rywali. Reprezentacyjną karierą zakończył niedługo po przegranych eliminacjach z Polską. W meczu na Wembley wyprowadzał zespół na murawę jako kapitan.

Przygodę z piłką zaczynał jako szesnastolatek w zespole West Ham United. Na debiut w pierwszym zespole musiał poczekać do 1962 r., ale wkrótce stał się ważnym ogniwem w drużynie. W 1965 r. razem z kolegami sięgnął po Puchar Zdobywców Pucharów. Łącznie przez jedenaście lat swojego pobytu w klubie wystąpił w 302 meczach, w których 81 razy wpisywał się na listę strzelców. W 1970 r. przeniósł się do Tottenhamu, gdzie grał przez kolejne pięć lat. W 1972 r. do listy swoich sukcesów dopisał triumf w kolejnych europejskich rozgrywkach – Pucharze UEFA. Z Kogutami pożegnał się trzy lata później, jego bilans to 46 bramek w 186 meczach. Przeszedł do Norwich i również tutaj występował przez pięć lat. W tym czasie pomógł kolegom w awansie do pierwszej ligi i 206 razy pojawiał się na boisku, strzelając 44 bramki. Karierę kończył w Sheffield United – trzy gole w 24 meczach. Razem z Geoffem Hurstem, Bobbym Moorem Rayem Wilsonem został uwieczniony na słynnym pomniku stojącym przed stadionem West Hamu, wzorowanym na zdjęciu wykonanym po finale mistrzostw świata w 1966 r.

Autor: Bartosz Dwernicki

Pierwsze piłkarskie wspomnienia to dla niego triumf Borussii Dortmund w Lidze Mistrzów i mecze francuskiego mundialu w 1998 r. Później przyszła fascynacja Raúlem i madryckim Realem. Z biegiem lat coraz bardziej jednak kibicuje konkretnym graczom niż klubom. Wielbiciel futbolu latynoskiego i afrykańskiego, gdzie szuka pozostałości futbolowego romantyzmu. Ciekawych historii poszukuje też w futbolu za żelazną kurtyną. Lubi podróże i górskie wędrówki.

Zobacz wszystkie wpisy autorstwa: Bartosz Dwernicki.