Diego Milito – najwspanialszy z książąt

Diego Milito po golu z Bayernem – na główne foto do artykułu (fot. uefa.com)

N iemal każdy nastoletni chłopak marzy o tym, aby najpierw grać w klubie swojego dzieciństwa, z którego potem trafi do zdecydowanie mocniejszego, zazwyczaj europejskiego, zespołu. Wielu chce występować tylko “na szpicy”. Jeden na podwórku chciał być Andrijem Szewczenko, drugi – Ronaldo Nazario, jeszcze inny myślał, że jest Gabrielem Batistutą. Jestem przekonany, że w kraju, w którym powstaje mnóstwo marek yerba mate, czyli Argentynie, wielu chłopaków chciało być jak Diego Milito.

Piłkarska kariera Diego Milito została spięta przepiękną klamrą – grę rozpoczął w Racingu Club de Avellaneda i tam też zawiesił buty na kołku. Po przejściu na emeryturę w 2016 roku Diego został zatrudniony jako sekretarz techniczny “La Academii”. 39-latek postawił sobie za zadanie stworzenie projektu, którym będą mogły się zajmować osoby nieprzypadkowe, znające się na piłce nożnej. Jak powszechnie wiadomo, podejście do futbolu w Argentynie jest konserwatywne i wiele pozostawia się przypadkowi.

Racing z Milito u sterów zaczął czerpać wzorce z zagranicy – asystent byłego gracza Interu, Diego Huerta, odwiedził między innymi Borussię Dortmund, Sevillę i Barcelonę, aby poszerzyć swoje horyzonty i dowiedzieć się, jak od środka są budowane największe kluby. Huerta odbył też rozmowę z Zinedinem Zidanem. Poza tym klub zaczął dbać o skauting, na wzór takich drużyn, jak Udinese czy Bayer Leverkusen. Efektem jest 55 utalentowanych zawodników w akademii pochodzących z Peru czy Wenezueli. W tym sezonie Racing zdobył Copa Superliga Argentina, a członkami pierwszego składu byli: 19-letni Julián López, 21-letni Matías Zaracho i 20-letni Martín Ojeda.

Początki w ojczyźnie

Diego Alberto Milito przyszedł na świat 12 czerwca 1979 roku w Bernal, prowincji Buenos Aires, położonej w północno-wschodniej części Quilmes. Milito od najmłodszych lat uwielbiał grać w piłkę nożną. Jako kilkuletni dzieciak dołączył do akademii Racingu Club. Potem Diego został włączony do pierwszego zespołu, latem 1998 roku, w wieku 19 lat. Debiut Argentyńczyka przypada na ligowe spotkanie z Union Santa Fe, zakończone remisem (3:3). Od samego początku Diego jednak nie był środkowym napastnikiem. Trenerzy często go rzucali po innych pozycjach w formacji ofensywnej, aby dowiedzieć się, gdzie najbardziej pasuje. W 2001 roku dyrektor sportowy Racingu, Reinaldo Meirlo, namówił piłkarza na podpisanie profesjonalnego kontraktu z klubem. W tym samym roku Milito zdobył mistrzostwo Argentyny.

PRZECZYTAJ TAKŻE: PABLO AIMAR – ARGENTYŃSKI CZARODZIEJ

Początkowy bilans Diego nie wyglądał zbyt ciekawie – trzy gole w 49 meczach to dorobek, który nie robi wrażenia. Przyszło jednak jubileuszowe, 50. spotkanie – tam Milito zdobył bramkę przeciwko Newell’s Old Boys, która dała bardzo ważne zwycięstwo (2:1). Ostatecznie licznik zatrzymał się na 149 występach dla “La Academii” i 37 bramkach. Po, wówczas 25-letniego, napastnika postanowił sięgnąć Enrico Preziosi i sprowadził Milito do Genoi w styczniu 2004 roku za 3,5 miliona euro.

Dobre występy Diego docenił ówczesny selekcjoner “Albicelestes”, Marcelo Bielsa, który przed transferem do Europy dał szansę napastnikowi w trzech meczach towarzyskich. Ten odwdzięczył się za zaufanie bramkami w dwóch z nich – Diego trafił w meczu z Hondurasem (3:1) i dwukrotnie pokonał bramkarza Urugwaju (2:2).

Pierwszy genueński rozdział

Gdyby kibice Genoi w 2004 roku po transferze Argentyńczyka poszukali jego statystyk w poprzednim klubie, to z pewnością nie postawiliby sporych pieniędzy na to, że będzie to jeden z najlepszych napastników w nowożytnej historii “Gryfonów”. Milito trafiał do Genoi, w której grał już, między innymi: były kapitan Venezii, Giovanni Tedesco, Mohammed Gargo czy Aldair, znany z gry w Romie przez trzynaście sezonów.

Diego Milito w barwach Genoi, źródło: genoaacfc.it

Zawodnik bardzo dobrze się zaprezentował kibicom Genoi w debiucie, zdobywając gola na własnym stadionie przeciwko Ascoli (1:1). Potem przyszło kilka meczów bez gola, ławka rezerwowych, a jeden z genueńskich dzienników opisał Milito jako “Nieznanego Żołnierza”. Luigi De Canio jednak wiedział, że Milito może walnie się przyczynić do powrotu genueńczyków do Serie A. Nie było inaczej – dzięki zbudowaniu zespołu wokół “Il Principe” Genoa utrzymała się w Serie B w sezonie 2003/2004, ze sporą przewagą nad strefą spadkową. Wtedy Diego zdobył dwanaście goli w drugiej najwyższej klasie rozgrywkowej we Włoszech. Przez większość spotkań Milito tworzył duet napastników z Sasą Bjelanoviciem.

Drugi sezon w pełni pokazał, dlaczego warto było wydać pieniądze na Milito. Diego aż 21 razy pokonał bramkarzy rywali, rozgrywając 39 meczów ligowych. To był pierwszy pełny sezon, w którym napastnik objawił swój instynkt kilera. Uderzenie sprzed pola karnego czy też w polu karnym – bez różnicy. Genoa zdobyła wtedy 76 punktów i zakończyła sezon na pierwszym miejscu w Serie B, jednak z powodu wykrytych nieprawidłowości – administracyjnych i finansowych – relegowano ich do Serie C. Zamiast powrotu do Serie A po dziesięciu latach rozbratu, trzeba było wykonać krok w tył.

W oczekiwaniu na wyrok Enrico Preziosi miał zamiar dokonać wielu zmian. Serse Cosmiego (który przejął schedę po Di Canio w trakcie sezonu 2004/2005) zastąpił Francesco Guidolin, a do klubu trafił Alessandro Parisi, Christian Abbiati czy… Ezequiel Lavezzi. Ostatecznie ani trenera, ani nowych piłkarzy po zesłaniu do Serie C nie było. Trzeba było budować drużynę na nowo. Z tej okazji postanowił skorzystać Real Saragossa i wypożyczył Milito w ostatnim dniu okna transferowego. O piłkarza walczył jeszcze wtedy chociażby Juventus. Potem po roku na konto Genoi od Hiszpanów wpłynęło siedem milionów euro z racji aktywowania klauzuli wykupu.

Podczas gry w Genoi w wywiadach Milito był zawsze uśmiechnięty, ale też zakłopotany. Zazwyczaj opowiadał czyste frazesy, z których zwykle słyną piłkarze. Kiedy został zapytany o swoje pasje, odpowiedział: “Uwielbiam spać i oglądać telewizję!”. Poza tym lubi jeść, ale wraz ze swoją żoną śmieje się, że nie umie gotować. Na pytanie, czy tęskni za Argentyną, odparł: “Tylko za centrami handlowymi”.

Walka w Aragonii

W nowym otoczeniu Diego ponownie miał okazję obcować z wielkimi zawodnikami – poza swoim bratem, Gabriele, w Realu występował Everthon czy Savio. Drużyną dowodził Víctor Muñoz, który całą grę oparł na reprezentancie Argentyny. Efekty były widoczne niemal od razu – Diego stał się najlepszym strzelcem zespołu i pierwszy sezon zakończył z dwudziestoma golami na koncie. Ligę Real Saragossa zakończył na jedenastym miejscu, ale w Pucharze Króla dotarł aż do finału.

I to właśnie Copa del Rey okazały się rozgrywkami, w których Diego zadziwił wszystkich hiszpańskich kibiców. Na La Romaredzie w ćwierćfinale “Blanquillos” podejmowali Barcelonę z Ronaldinho, Andresem Iniestą, Henrikiem Larssonem i Lionelem Messim na czele. Ronaldinho i Larsson zdobyli po bramce dla “Dumy Katalonii” prowadzonej przez Franka Rijkaarda, ale Everthon z Diego postanowili nie pozostawić złudzeń faworytowi meczu. Gracze Realu zdobyli po dwóch bramkach i ostatecznie pokonali Barcę 4:2. W rewanżu co prawda Saragossa uległa (1:2), ale przewaga bramkowa z pierwszego spotkania wystarczyła na awans do półfinału, gdzie czekał Real Madryt.

La Romareda ponownie okazała się twierdzą, w której faworyci mają spore problemy. Juan Ramón López Caro miał do dyspozycji Ronaldo, Davida Bekchama, Robinho, Zinedine’a Zidane’a czy Gutiego, jednak Diego Milito ponownie skradł show. Reprezentant “Albicelestes” czterokrotnie pokonał Ikera Casillasa, a finalnie madrytczycy polegli 1:6. Wygrana Realu Madryt 4:0 na Estadio Santiago Bernabeu nie wystarczyła, aby awansować do finału Pucharu Króla. Ostatnią przeszkodą przed wygraniem trofeum został Espanyol. Katalończycy jednak wysoko pokonali swoich przeciwników ze stolicy Aragonii (4:1), a w barwach triumfatora rozgrywek grał Pablo Zabaleta, Raúl Tamudo czy Carlos Kameni.

W barwach Realu Saragossa, źródło: El Bocon

Przed końcem sezonu Real ma nowego właściciela. Został nim deweloper, Agapito Iglesias, który obiecuje duże inwestycje w klub i poprawę wyników. Víctora Muñoza zmienia Víctor Fernández, który w latach 90. zdobył z “Blanquillos” UEFA Cup (obecną Ligę Europy) oraz Puchar Króla. Do tego do drużyny z północno-wschodniej Hiszpanii dołączają tacy piłkarze, jak Pablo Aimar, Andrés D’Alessandro, Gustavo Nery, Juanfran, Sergio czy Gerard Piqué. Drużyna wzmocniona takimi zawodnikami finalnie kończy sezon na szóstym miejscu w lidze i na ćwierćfinale Pucharu Króla. Diego zostaje drugim najlepszym strzelcem w LaLiga z 22 golami na koncie. Przed nim był tylko Ruud van Nistelrooy, broniący barw Realu Madryt.

Przed nowymi rozgrywkami dochodzi do wielu zmian. Kończy się wypożyczenie Piqué. Gabriel Milito odchodzi do Barcelony, a w jego miejsce przychodzi Roberto Ayala. Poza tym na La Romaredę dołącza Ricardo Oliveira, Matuzalém oraz Gabi. Kapitan Realu, Alberto Zapater, pod wpływem transferów i optymistycznych nastrojów w drużynie powiedział wprost: “My zmierzamy do Ligi Mistrzów!”. Potem jednak przyszła bolesna weryfikacja – Milito i spółka odpadli w pierwszej rundzie eliminacji z Arisami Saloniki. W jednej chwili pękł balon, a odpadnięcie Realu określono ogromną katastrofą. To oczywiście odbiło się na psychice piłkarzy – Aimar prawie pobił się na treningu z D’Alessandro (w efekcie czego ten pierwszy został odsunięty od zespołu), a drużyna punktowała znacznie słabiej.

Copa del Rey zakończyło się dla Saragossy w 1/16 finału, a po 19. kolejkach zwolniono Víctora Fernándeza, który zostawił Real na 12. miejscu w lidze. Misji odbudowy podjął się Ander Garitano, Javier Irrueta i Manolo Villanova. Żaden z nich nie był w stanie zapewnić ekipie z Aragonii utrzymania w LaLidze i z końcem sezonu Real spadł do Segunda Division. Tak niespodziewanej degradacji nie było od 2003 roku i West Hamu z Michaelem Carrickiem, Paolo Di Canio, Joe Colem i Glenem Johnsonem na czele. Milito miał déjà vu.

W związku ze spadkiem Diego musiał szukać nowego klubu. Zainteresowanych było wiele – Manchester City, Juventus, Palermo, Tottenham i… Genoa. Drużyna, na czele której stał Gian Piero Gasperini, wróciła pod jego wodzą do Serie A. I to ona sprowadziła do siebie Argentyńczyka, płacąc trzynaście milionów euro.

Powrót do Genoi

Diego trafił do na zupełnie innej Genoi. Genoi, która ma bardzo dobrego trenera i Genoi, która gra w najwyższej klasie rozgrywkowej we Włoszech. Transakcji dokonano w ostatnim dniu okna transferowego 2008 roku, a kontrakt potwierdzono następnego dnia. Trener Gasperini grał formacją 3-4-3 , z trzema obrońcami i wahadłowymi. Nie był to jednak problem dla Milito, który bardzo szybko się zaadoptował w nowym zespole. Z miejsca Diego stał się kluczową postacią “Grifone” – reprezentant Argentyny zakończył sezon z 24 bramkami na koncie.

Pierwszy mecz w Serie A na Stadio Luigi Ferraris Diego zagrał przeciwko Milanowi, w którym występowały takie gwiazdy, jak Paolo Maldini, Ronaldinho, Kaka, Andrij Szewczenko czy Andrea Pirlo. To był niezwykle ważny mecz, który też, najprawdopodobniej, zbudował go na cały sezon. Asysta i bramka z rzutu karnego w 90. minucie dała zwycięstwo Genoi z Milanem. Podopieczni Gasperiniego dyktowali tempo gry przez cały mecz, a pod koniec meczu Maldini był zmuszony faulować Milito, aby wcześniej “Il Principe” nie pokonał Didy.

Pierwszy hat-trick Diego w Serie A strzelił przeciwko Regginie (do tego dopisał jeszcze asystę). Pod koniec sezonu trzy bramki po strzałach Milito straciła jeszcze Sampdoria. Genoa zajęła czwarte miejsce w lidze na zakończenie ligowych rozgrywek. Z kolei najpiękniejszym trafieniem Milito w karierze była bramka w pierwszych derbach Genui w Serie A. Luca Castelazzi tylko obserwował, jak piłka po uderzeniu Milito odbija się od poprzeczki i wpada do bramki “La Samp”.

W Genoi po raz drugi, źródło: Zimbio

Z tak dobrej okazji skorzystał Inter, który zapłacił 25 milionów euro za byłego piłkarza Racingu Club, a poza tym pozyskał jego klubowego kolegę, Thiago Mottę. Genoi był obiecany Robert Acquafresca, Ivan Fatić, Francesco Bolzoni i Leonardo Bonucci.

Inter i wielkie sukcesy

Milito dołączył do Interu, który przechodził spore zmiany. Po wygrywaniu trofeów na krajowym podwórku, klub miał chrapkę na zdobycie Ligi Mistrzów. A najchętniej – zdobycia trypletu, na który składał się puchar za Ligę Mistrzów, mistrzostwo Włoch oraz Puchar Włoch. Swój drugi sezon rozpoczynał Jose Mourinho, który sprowadził Samuela Eto’o, wspomnianego Milito, Gorana Pandeva, Mottę, Wesleya Sneijdera czy Lucio. Drużynę wtedy opuścił chociażby Zlatan Ibrahimović, Maxwell czy Emiliano Viviano.

Sezon 2009/2010 okazał się dla Interu niezwykle wyjątkowy. Podopieczni “The Special One” wygrali ligę, krajowy puchar i Ligę Mistrzów. Diego Milito okazał się kluczowym piłkarzem w talii Mourinho. Argentyńczyk zdobył trzydzieści bramek i zanotował osiem asyst w 52 meczach.Piątego maja 2010 roku Inter dzięki bramce “Il Principe” wygrał Puchar Włoch. Jedenaście dni później, ponownie dzięki bramce Milito, drużyna ze stolicy Lombardii mogła cieszyć się z wygranej w lidze ze Sieną i mistrzostwa Włoch. 22 maja Inter wygrał finał Ligi Mistrzów z Bayernem.

Jose Mourinho i jego as, źródło: Four Four Two

Po tak wspaniałym sezonie doszło jednak do ważnej zmiany – Jose Mourinho objął stanowisko trenera Realu Madryt, a w jego miejsce przyszedł Gian Piero Gasperini, znany Diego z czasów gry w Genoi. Rozgrywki 2010/2011 już nie były do końca udane dla Milito, gdyż był trapiony przez kontuzje. Od początku sezonu do grudnia 2010 roku Diego zdobył cztery gole i zaliczył pięć asyst. Argentyńczyk został uhonorowany najbardziej niechcianą nagrodą dla piłkarzy we Włoszech, czyli tzw. Złotym Koszem (z wł. “Bidone d’Oro”). Ostatecznie Milito i spółka zakończyli sezon jako wicemistrzowie Włoch, ćwierćfinaliści Ligi Mistrzów, Klubowi Mistrzowie Świata oraz zdobywcy Pucharu i Superpucharu Włoch.

Przyszedł jednak ciężki moment. W lutym 2013 roku okazało się, że Diego wypada na długie miesiące z gry. Badanie MRI nie pozostawiło wątpliwości – pękniecie więzadła pobocznego, więzadła krzyżowego przedniego i problem z torebką w lewym kolanie. Tak nieprzyjemnej kontuzji napastnik w swojej karierze nie miał. Kiedy wrócił do gry na początku następnego sezonu, już nie był tak bramkostrzelny, jak wcześniej.

Milito bronił barw Interu do końca sezonu 2013/2014, a potem zdecydował się na powrót do Racingu, w którym rozpoczął profesjonalną karierę. Po drodze Diego miał okazję współpracować z trzema kolejnymi trenerami – Claudio Ranierim, Andreą Stramaccionim i Walterem Mazzarim. Po sezonie zakończonym trypletem Milito zdołał zdobyć jeszcze 45 bramek dla Interu i zanotować 21 ostatnich podań.

Finał Ligi Mistrzów

Kiedy w styczniu 2004 roku Diego Milito opuszczał Argentynę na rzecz włoskiej Genoi, nie mógł sobie wyobrazić, że sześć i pół roku później wyjdzie na finał Ligi Mistrzów. Inter Mediolan z Jose Mourinho na czele 22 maja 2010 roku podejmował Bayern Monachium Juppa Heynckesa na Estadio Santiago Bernabeu. Na stadionie, na którym zaaplikował cztery gole Realowi Madryt.

Droga do finału Ligi Mistrzów nie była dla Interu usłana różami. “Il Biscione” musieli w grupie mierzyć się z Barceloną, Rubinem Kazań i Dynamem Kijów. Włosi wyszli z drugiego miejsca, a później po drodze pokonali odpowiednio Chelsea, CSKA Moskwa i, ponownie, Barcelonę. Bayern w fazie grupowej zajął drugie miejsce, tuż za Girondins Bordeaux, ale przed Juventusem i Maccabi Haifą. Następnie podopieczni Heynckesa wygrali z Fiorentiną, Manchesterem United i Olympique Lyon.


W 35. minucie finału Julio Cesar wykopał piłkę na połowę rywala. Milito zgrywa do Wesleya Sneijdera po wygraniu pojedynku główkowego z Martinem Demichelisem. Potem napastnik wybiegł za Van Buytena i po podaniu Holendra nie dał szans Buttowi z Bayernu. Inter wyszedł na prowadzenie. Dzieła zniszczenia podopieczni Mourinho dokonali w drugiej połowie. “Nerazzurri” w 70. minucie wyprowadzili kontratak, w którym Milito najpierw ośmieszył Van Buytena, a potem uderzył w stronę dalszego słupka, nie dając szans bramkarzowi “Bawarczyków”. Książę miał swój wielki wieczór, w którym mógł mianować się królem. Dwa gole w finale Ligi Mistrzów i radość z wygrania najważniejszego klubowego trofeum – Milito miał powód do radości. Tryplet dla Interu stał się faktem.

Niesłusznie odstąpiony od tronu

Inter Mediolan ma za sobą kapitalny sezon 2009/2010, a Diego Milito był jedną z najbardziej kluczowych postaci drużyny ze stolicy Lombardii. Dublet w finale Ligi Mistrzów okazał się idealnym dopełnieniem w tamtym sezonie. W związku z tym naturalnie kibice uważali, że 31-letni napastnik powinien dostać Złotą Piłkę. W tamtym czasie na świecie w ramach diarchii rządził Lionel Messi i Cristiano Ronaldo. Z reguły tę nagrodę dostaje zawodnik, który miał bardzo dobre indywidualne statystyki i wiele wygrał ze swoimi zespołami. Zatem co może przeszkodzić w tym, aby nagrodę dostał Diego Milito?

źródło: uefa.com

Kiedy UEFA opublikowała listę 23 zawodników nominowanych do Złotej Piłki, pojawiło się tam czterech graczy Interu – Julio Cesar, Wesley Sneijder, Javier Zanetti i Samuel Eto’o. Poza tym na liście był Andres Iniesta, Leo Messi, Cristiano Ronaldo, a nawet… Asamoah Gyan.

To niesamowite, że nie ma tam Milito – zareagował prezydent Interu, Massimo Moratti.

Diego wolał milczeć i postanowił podziękować tym ludziom, którzy byli mu bliscy w ostatnich tygodniach. Sir Alex Ferguson i Michel Platini słusznie uznali: “Na nagrodę zasłużył Milito, był najlepszy”.

Niestety po sezonie w barwach Interu Diego nie miał wielu szans na pokazanie się w reprezentacji Argentyny, prowadzonej przez Diego Maradonę. Milito zagrał 91 minut w dwóch meczach fazy grupowej, a później Maradona nie korzystał z niego chociażby w meczu ćwierćfinałowym z Niemcami (0:4). Nie było “Il Principe” po drodze z reprezentacją. Nigdy nie był jej ważnym punktem, przez co licznik zatrzymał się na 25 spotkaniach i czterech trafieniach w barwach narodowych.

Powrót do Racingu

Po ciężkiej kontuzji Diego pozostał ostatni rozdział piłkarskiej kariery do napisania – wygrać ważne trofeum z Racingiem, do którego zdecydował się wrócić. Całe miasto czekało na powrót wielkiego mistrza. Pierwszym wielkim meczem był ten z Boca Juniors w ramach Torneo Inicial na La Bombonerze. Racing potrzebował pomocy po bramce Jonathana Calleriego. Kiedy Milito pojawił się na boisku na ostatnie 30 minut, znacznie odmienił grę swojego zespołu. Napastnik wypracował pierwszą bramkę dla Gustava Bou, a później, w mniejszym stopniu, pomógł Racingowi zwyciężyć z drużyną Rodolfo Arruabarreny.

Powrót do korzeni, źródło: PAP

Dzięki dobrej grze zespołu i samego Milito Racing w ostatniej kolejce stoi przed szansą zdobycia mistrzostwa. Wystarczy wygrać z Godoy Cruz. Diego gra swoje, ale ostatecznie bramkę na wagę mistrza zdobywa wychowanek Racingu, Ricardo Centurión. Ten sezon Milito kończy z 18 bramkami i ośmioma asystami na koncie. Ostatni akord przyszedł w sezonie 2015/2016. Tam Copa Libertadores kończy się w 1/16 finału, a Milito zdobywa ostatnią bramkę w karierze przeciwko Club Atlético Temperley. Diego kończy grę w glorii i chwale.

Na boisku walka, poza nim jedność

Diego dorastał wraz ze swoim bratem, Gabrielem, w zamożnej rodzinie i w środowisku skrajnie różnym od pozostałych, znanych argentyńskich piłkarzy. Aby zostać świetnym piłkarzem, “Il Principe” nie musiał dorastać w fawelach. Ich drogi się odłączyły na boisku, ale poza nim byli zjednoczeni. Kiedy w 2002 roku porwano ich ojca, Jorge, bracia zapłacili okup w wysokości stu tysięcy pesos, aby go uwolnić.

Na boisku Diego zdecydował się reprezentować Racing Club, a Gabriel wybrał grę dla Independiente. Nie było taryfy ulgowej. Podczas pierwszych derbów Gabriel zrobił groźny wślizg, aby odebrać piłkę bratu. Diego od razu po faulu wstał i domagał się kartki dla Gabriela. Można sobie wyobrazić, jak bardzo nabuzowani byli w tamtym momencie bracia Milito.

W tamtym momencie bardziej utalentowany wydawał się młodszy z braci, który latem 2003 roku miał ofertę transferu do Realu Madryt. Obrońca niestety oblał testy medyczne z powodu problemów z kolanem i ostatecznie trafił do Realu Saragossa, gdzie dwa lata później był klubowym kolegą… Diego. Kiedy w 2007 roku Gabriel dołączał do Barcelony i jego nowy klub podejmował ekipę z La Romaredy, przed rzutem karnym obrońca powiedział Víctorowi Valdésowi, w który róg piłkę uderza jego brat. Ostatecznie nigdy Diego nie zdobył gola przeciwko drużynie Gabriela, kiedy on był na murawie.

*

“Przez całą moją karierę dokonywałem wyborów, które nakazywało mi moje serce” – taką postawę u Milito należy docenić, bo z każdym klubem, dla którego grał, był niezwykle przywiązany emocjonalnie. “Il Principe”, nazwany po Enzo Francescolim, na stałe zapisał się na kartach historii futbolu. Takiego zawodnika, z zimną krwią, twarzą kilera i serduchem do gry zapamięta się na długo. Teraz może się spełniać jako dyrektor – na przykład pomagając Lautaro Martínezowi w doborze klubu (na czym teraz korzysta Inter Mediolan).

ALEKSANDER BERNARD

Źródła
– https://frseriea.com/2018/03/19/retrospective-diego-milito-du-silence-et-des-ondes/

– https://vipdeportivo.es/13-anos-de-la-exhibicion-de-diego-milito-y-ewerthon/

– http://www.ultimouomo.com/il-principe/

#wspieramretro
Jesteśmy niczym Corinthians - przesiąknięci romantycznym futbolem, który narodził się z czystej pasji i chęci rywalizacji, nie zysku. Kochamy piłkę nożną. To ona wypełnia nasze nozdrza, płuca i wszystkie komórki naszego ciała. To ona definiuje nas takimi, jakimi jesteśmy. Futbol nie jest naszym sposobem na życie. Jest jego częścią. Jeżeli myślisz podobnie to już znaleźliśmy wspólny język. Istniejemy od 2014 roku. e-mail: rekrutacja@rfbl.pl lub marketing@rfbl.pl