Jak mistrzostwa świata docierały do Polski – historia mundialowych transmisji

Czas czytania: 17 m.

Obecne czasy są piękne dla fanów piłki nożnej. Możemy oglądać mecze z całego świata. Telewizja i Internet dają nam możliwości podziwiania ulubionych drużyn, najlepszych piłkarzy, najciekawszych lig. Możemy przebierać w rozgrywkach, wybierając te, które interesują nas najbardziej. A wszystko dostajemy podane jak na tacy, w znakomitej jakości obrazu i dźwięku. Słuchamy świetnych komentatorów, a między meczami oglądamy profesjonalne studio, w którym roi się od analiz ekspertów. Nie zawsze jednak tak było. W jaki sposób na przestrzeni lat wieści z mundiali docierały do Polski? Z okazji niedawno zakończonych mistrzostw świata w Katarze przedstawiamy naszym czytelnikom historię mundialowych transmisji w naszym kraju.

Korespondencja z Urugwaju

Pierwsze mistrzostwa świata w piłce nożnej odbyły się w 1930 roku w Urugwaju. Udział w nich wzięło 13 drużyn. Najlepsi okazali się gospodarze, którzy w finale pokonali Argentynę. Tamten turniej nie był jeszcze transmitowany na świecie, chociaż w Ameryce Południowej można było słuchać meldunków, które płynęły z ustawionych na ulicach głośników.

Europa nie była jeszcze oczarowana mundialową magią. Do Urugwaju wybrały się tylko cztery drużyny ze Starego Kontynentu – Francja, Belgia, Jugosławia i Rumunia. Nie przeprowadzano wówczas eliminacji. W turnieju brały udział zespoły, które się do niego zgłosiły. Polska tego nie zrobiła.

Do naszego kraju dotarła jednak korespondencja z pierwszych w historii mistrzostw świata. Z miesięcznym opóźnieniem ukazała się ona w gazecie „Stadjon”, a jej autorem był M. Książenicki. Kim była ta postać? Odpowiedź na to pytanie możemy znaleźć w znakomitej książce „Historia mundiali. 1930 – 1974” napisanej przez Leszka Jarosza. W tym miejscu najlepiej będzie zacytować dzieło wyczerpująco opisujące najważniejsze piłkarskie rozgrywki. Tak o Książenickim pisał redaktor Jarosz:

Jak się wydaje, był jednym z polskich Żydów, którzy wtedy emigrowali do Ameryki Południowej. Na liście pasażerów Arlanzy, z października 1929 roku, znalazłem wpis: Mosze Ksazenicki (bez „i”, pewnie literówka), a obok Mala Ksiazenicka (ona z „i”). Mieli po 23 lata, byli małżeństwem. Podobno już w Urugwaju urodził im się syn, Ricardo.

Radio

Kolejny mundial rozegrany został we Włoszech w 1934 roku i zakończył się zwycięstwem gospodarzy. To właśnie podczas tego turnieju zostały przeprowadzone pierwsze transmisje. W Polsce bezpośrednich relacji nie było, ale w niektórych krajach mistrzostwa były transmitowane przez radio.

Pierwsza radiowa transmisja meczu piłkarskiego odbyła się jeszcze przed pierwszymi mistrzostwami świata. Miało to miejsce 3 października 1926 roku, a pierwszym meczem, o którym opowiadano na żywo było spotkanie Slavii Praga z Hungarią Budapeszt.

W Polsce pierwszy raz nadano futbolową transmisję przy okazji meczu Warty Poznań z Philips Eindhoven, 11 sierpnia 1929 roku. Sprawozdawcą był Ludomir Budziński, młody dziennikarz, student medycyny, zawodnik rezerw poznańskiego klubu.

Na początku grudnia 1933 roku pierwszy raz przeprowadzono w Polsce transmisję z zagranicznego stadionu. W Berlinie reprezentacja Polski przegrała 0:1 z Niemcami, a mecz w Polskim Radiu komentował Stanisław Mielech, postać wybitna, świetny piłkarz z reprezentacyjną przeszłością, działacz niepodległościowy, prawnik, dziennikarz.

Pierwszym mundialem, który zagościł na antenie Polskiego Radia, był turniej rozgrywany w 1938 roku we Francji. Właśnie wówczas pierwszy raz na mistrzostwach świata zagrali Polacy. Format rozgrywek był zupełnie inny niż dziś – nie było fazy grupowej.

Reprezentacja Polski rozegrała tylko jeden mecz, ale za to taki, który mocno zapisał się w dziejach polskiego futbolu. Ta historia jest dobrze znana naszym czytelnikom, a o spotkaniu z Brazylią pisać można wiele – pisalismy również my. Biało-czerwoni ulegli drużynie „Canarinhos” 5:6 po dogrywce. W naszej opowieści skupimy się jednak na radiowej stronie tego widowiska.

Mecz odbył się  5 czerwca na stadionie w Strasburgu. Do Francji udał się sprawozdawca Polskiego Radia Michał Frank, który miał wówczas zaledwie 31 lat. Tak opowiadał o tamtych wydarzeniach na łamach gazety „Antena”:

Na dachu trybuny ustawiono trzy mikrofony, dwadzieścia, trzydzieści metrów jeden od drugiego. Na prawym krańcu spadzistego dachu nadaje Brazylia, pośrodku wdzięczy się do mikrofonu sprawozdawca francuski, przejęty zarówno przebiegiem meczu, jak i rolą muru granicznego pomiędzy speakerem brazylijskim a mną, stojącym najbardziej na lewo. Ustawienie takie zawdzięczamy pono obawom, aby sprawozdawcy nie poczubili się w ferworze zmagań drużyn narodowych. Prócz mikrofonów stoją na dachu dwa potężne aparaty do zdjęć kinematograficznych – co chwila po trzeszczących szczeblach drabiny winduje się któryś z mechaników radiowych, uzgadniając z nami szczegóły i czas transmisji. Niebo powoli zasnuwa się obłokami, ale ciepło jest bardzo – koło mnie lokuje się zapasowy gracz drużyny polskiej, Giemsa.

O meczu Polski z Brazylią mówi się do dziś. Tamto spotkanie zapisało się złotymi zgłoskami na kartach historii nie tylko polskiego piłkarstwa, ale także mistrzostw świata. Warto zaznaczyć, że spotkanie było transmitowane w Polskim Radiu dopiero od drugiej połowy. O Franku opowiadał w książce „Mistrzowskie rozmowy. Biało-czerwoni mundialiści” Nikodema Chinowskiego twórca Retro Futbol, Damian Bednarz. Przytoczył ciekawą anegdotę z tamtego meczu:

W drugiej połowie spotkania Frank miał trudne zadanie, ponieważ zaczął padać deszcz, a on nie miał parasola. Założył więc worek na głowę i plecy i w takich okolicznościach stworzył swoim głosem legendę tego meczu. Jego relacja z mistrzostw zebrała znakomite recenzje.

Podczas II wojny światowej Michał Frank był żołnierzem kampanii wrześniowej, współtworzył ruch oporu. Zginął w 1942 roku w Auschwitz. Warto dodać, że w tamtych czasach radio nie było urządzeniem, do którego dostęp mieli wszyscy Polacy. Stanowiło luksus, na który mogli pozwolić sobie nieliczni. Dlatego też na ulicach wielu polskich miast były wystawiane głośniki, przy których gromadzili się kibice. Można więc powiedzieć, że już wtedy powstawało coś na wzór dzisiejszych stref kibica.

1954, czyli debiut telewizji

Mistrzostwa, na których debiutowali Polacy, były ostatnim turniejem przed wybuchem II wojny światowej. Do przeżywania mundialowych emocji świat wrócił w 1950 roku, gdy na brazylijskich stadionach triumfował Urugwaj. Cztery lata później napisano nowy rozdział w historii rozgrywek o mistrzostwo świata – mundial pierwszy raz zagościł na telewizyjnych ekranach.

Najlepsze reprezentacje świata tym razem przyjechały do Szwajcarii. Turniej zakończył się sensacyjnie – niepokonana od czterech lat wspaniała drużyna węgierska przegrała finał z RFN 2:3. Tamto spotkanie nazwano „cudem w Bernie” i do dziś stanowi ono jedną z najbardziej fascynujących futbolowych historii.

Na szwajcarskich boiskach rozegrano 26 meczów, z czego w telewizji transmitowano 12. Przy okazji części spotkań pokazano tylko drugie połowy. Relacje telewizyjne nadawano do ośmiu krajów, wśród których nie było jeszcze Polski. Realizacją zajmowali się, co oczywiste, Szwajcarzy, ale także Niemcy i Włosi. Pierwszym meczem, który został pokazany przez telewizję, było spotkanie Francji z Jugosławią rozegrane 16 czerwca w Lozannie, na otwarcie mistrzostw.

Z tymi mistrzostwami wiąże się jeszcze ciekawa anegdota. Wspomniany finał na antenie Polskiego Radio komentowali dwaj wybitni sprawozdawcy, Tadeusz Pyszkowski i Witold Dobrowolski. Podobno Dobrowolski źle nakręcił zegarek, przez co obaj panowie spóźnili się na stanowisko komentatorskie stadionu w Bernie.

Na trybunach obecny był Edmund Osmańczyk, który przez kilkanaście lat pracował w różnych częściach świata jako zagraniczny korespondent Polskiego Radia. Piłką nożną nie zajmował się na co dzień i podobno nie miał o niej dużego pojęcia. Zanim Pyszkowski i Dobrowolski pojawili się na stadionie, to właśnie Osmańczyk przez pierwszych kilkanaście minut relacjonował boiskowe wydarzenia.

1966, czyli pierwszy mundial pokazany w Polsce

Na pierwsze mistrzostwa świata transmitowane w Polsce trzeba było poczekać do 1966 roku, kiedy o Złotą Nike rywalizowano w Anglii. Triumfowali gospodarze, pokonując reprezentację RFN po jednym z najbardziej niezwykłych finałów w historii. Do dziś nie wiemy, czy piłka po strzale Geoffa Hursta znalazła się całym obwodem za linią bramkową. To jednak temat na inną opowieść.

Jak już wspomniano, pierwszy raz telewizyjnymi transmisjami mundialu mogli delektować się polscy widzowie. Turniej został bowiem pokazany przez TVP. Tak wspominał to na łamach wydanej przez „Rzeczpospolitą” publikacji „Piłka w grze” dziennikarz Stefan Szczepłek:

To był dla nas szok, niezrozumiały dla dzisiejszych kibiców, którzy mogą oglądać po kilka meczów dziennie, przerzucając się ze stacji na stację. W latach sześćdziesiątych telewizja pokazywała z Zachodu jeden – dwa mecze rocznie. Kiedy już zobaczyliśmy finał rozgrywek o Puchar Mistrzów Real – Benfica w roku 1962, a rok później mecz Anglia – reszta świata z okazji setnej rocznicy powstania związku angielskiego, wiedzieliśmy już, że prawdziwe życie jest gdzie indziej.

Tamte mistrzostwa komentował m.in. Jan Ciszewski. A ponieważ był to jego mundialowy debiut, to właśnie w tym miejscu warto wspomnieć o słynnym komentatorze. Kilka lat temu na łamach Retro Futbol poświęciliśmy mu oddzielny tekst.

Z głosem Ciszewskiego kojarzą się największe sukcesy polskiego piłkarstwa. Osiem lat po turnieju w Anglii pojechał do RFN, skąd relacjonował mistrzostwa zakończone trzecim miejscem drużyny Kazimierza Górskiego. Pracował także w Argentynie, gdzie zespół Jacka Gmocha był jednym z najpoważniejszych kandydatów do tytułu, ale skończyło się dużym niedosytem. Ostatnim turniejem Ciszewskiego był czempionat w Hiszpanii w 1982 roku, na którym piłkarze Antoniego Piechniczka znów dali polskim kibicom radość z medalu.

Ciszewski, już udając się do Hiszpanii, był chory. Po powrocie z mistrzostw urodzony w Sosnowcu dziennikarz został zabrany przez karetkę do szpitala. Zmarł pięć miesięcy później. Na antenie Telewizji Polskiej komentował największe wydarzenia sportowe. Relacjonował m.in. słynny remis z Anglią na Wembley, mistrzostwo olimpijskie piłkarzy w Monachium, pucharowe sukcesy Górnika Zabrze i Legii Warszawa, a także mecze hokejowe czy zawody żużlowe.

1970, czyli brak transmisji

Kolejne mistrzostwa świata odbyły się w Meksyku. Zakończyły się zwycięstwem pięknie grającej Brazylii, w której barwach błyszczał Pele. Niestety w Polsce nie można było tego zobaczyć. Ówczesne komunistyczne władze zdecydowały, że mundial 1970 nie będzie transmitowany w naszym kraju.

Pierwszy sekretarz Komitetu Centralnego PZPR Władysław Gomułka uznał, że transmisje z Meksyku są za drogie. Polacy zostali oszukani, gdyż po latach okazało się, że Polska i tak płaciła, ponieważ TVP była członkiem Interwizji – organizacji zrzeszającej telewizje państw socjalistycznych.

Mistrzostwa mogli oglądać partyjni towarzysze, którzy mieli dostęp do transmisji w Pałacu Kultury lub w gmachu telewizji na Placu Powstańców Warszawy. Co mogli zrobić zwykli kibice? Jedyną możliwością, by zobaczyć najlepsze piłkarskie reprezentacje, był wyjazd pod granice, gdzie można było oglądać  telewizję radziecką, czeską lub niemiecką.

Trzy dni po zakończeniu turnieju TVP pokazała godzinny skrót finału, w którym Brazylia pokonała Włochy 4:1. Polska była jednym z dwóch europejskich krajów, który nie nadawał transmisji z Meksyku. Drugim była Albania.

Ciekawostką jest fakt, że podczas meksykańskich mistrzostw świata pracował na miejscu jeden polski dziennikarz. Był nim Ryszard Kapuściński, wybitny reportażysta. Jego związki ze sportem były bardzo mocne. W młodości z powodzeniem uprawiał boks w Polonii Warszawa. Grał także w piłkę nożną, stał w bramce w juniorskiej drużynie Legii, gdzie jego trenerem był Kazimierz Górski. Kochał futbol ogromną miłością.

W 1978 roku ukazała się „Wojna futbolowa”, jedno z najważniejszych dzieł Kapuścińskiego. Reporter opisał w nim konflikt pomiędzy Salwadorem a Hondurasem podsycony przez rywalizację tych krajów w eliminacjach mistrzostw świata 1970.

Zanim czytelnicy poznali ten wybitny reportaż, jego późniejszy twórca udał się do Meksyku, by relacjonować mistrzostwa dla Polskiej Agencji Prasowej. Tak autor „Cesarza” wspominał mundial w wywiadzie udzielonym w 1998 roku Dariuszowi Wołowskiemu i Michałowi Polowi na łamach „Gazety Wyborczej”:

Pamiętam, że pierwszy mecz gospodarze grali z ZSRR i przerażeni publicznością Rosjanie robili wszystko, żeby tego meczu nie wygrać. Meksyk zdobył punkt i była ta całonocna fiesta, jaką mało które europejskie miasta by wytrzymały. Milion samochodów w Ciudad de Mexico pędziło ulicami, nie oszczędzając klaksonów. I nikt się z tego powodu nie złościł. Trzeba pamiętać, że latynoskie drużyny mają inną siłę napędową. To są wszystko chłopcy z bardzo biednych dzielnic, nazywanych w Brazylii favele, czy w Chile callampas. Wszyscy tam grają szmaciankami, a nawet pomarańczami, bo nie stać ich na piłkę. Dla takiego chłopca wybicie się na narodowego idola to nieprawdopodobnie wielka rzecz. I jedynie dostępna droga kariery. Cała rodzina go w tym wspiera. A potem cała ulica i cała dzielnica. Potencjał motywacyjny latynoskiego piłkarza jest nieporównywalny z potencjałem piłkarzy europejskich.

Co ciekawa, w tamtych czasach zdarzało się, że pisarze otrzymywali akredytacje na wielkie wydarzenia sportowe. Podczas radosnego dla nas turnieju w Hiszpanii w 1982 roku, mecz Polski z Peru, wygrany przez Biało-czerwonych 5:1, oglądał z trybuny prasowej Mario Vargas Llosa – słynny peruwiański pisarz, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie literatury w 2010 roku.

Kolejne mundiale

W 1974 roku piłkarskie mistrzostwa świata wróciły na polskie ekrany. Był to idealny czas na powrót, jak bowiem dobrze wiemy, polscy piłkarze wywalczyli na niemieckich boiskach trzecie miejsce, prezentując wspaniały futbol.

Cztery lata później, gdy czempionat gościł w Argentynie, miał miejsce mundialowy debiut komentatora, który stanie się dziennikarską legendą mistrzostw świata. Mecze dla Polskiego Radia relacjonował wówczas Dariusz Szpakowski. Stał się później rekordzistą Polski w liczbie obsługiwanych mundiali. Był aż na 12 turniejach.

W radiu opisywał jeszcze medalowe mistrzostwa w Hiszpanii. Od rozgrywek w Meksyku komentował mundialowe zmagania na antenach Telewizji Polskiej. Zmagania w Katarze były jego dwunastym turniejem o mistrzostwo globu. Na wszystkich komentował finał.

Warto jednak w tym miejscu zaznaczyć, że decydujący mecz mistrzostw w Argentynie w 1986 roku miał nietypową obsadę komentatorską. Szpakowski relacjonował bowiem tylko pierwszą połowę, zaś podczas drugiej części finału widzowie TVP usłyszeli głos Andrzeja Zydorowicza. Przez lata byli to główni komentatorzy Telewizji Polskiej. Spotkanie finałowe, w którym gospodarze pokonali 3:2 reprezentację RFN, nie było jedynym wydarzeniem, na które Szpakowski i Zydorowicz zostali wyznaczeni wspólnie.

Zasiedli obok siebie choćby w finale turnieju piłkarskiego na igrzyskach olimpijskich w Barcelonie, kiedy prowadzona przez Janusza Wójcika polska drużyna przegrała z Hiszpanią. Wówczas obaj dziennikarze zmieniali się z komentarzem co kilka minut. W podobny sposób relacjonowali też m.in. mecze hokeja na lodzie podczas igrzysk w Lillehammer.

Podczas mistrzostw świata w Katarze Dariusz Szpakowski został odznaczony przez FIFA oraz Międzynarodowy Związek Dziennikarzy Sportowych. Nagrodę – miniaturowy Puchar Świata – otrzymał z rąk samego Ronaldo Luisa Nazario de Limy, wybitnego brazylijskiego piłkarza, trzykrotnego medalisty mistrzostw świata.

Już przed wyjazdem do Kataru Szpakowski zapowiadał, że będzie to jego ostatni mundial w dziennikarskiej karierze. W Polskim Radiu i Telewizji Polskiej relacjonował najważniejsze piłkarskie wydarzenia. Stał się futbolowym głosem numer jeden w naszym kraju, a na jego komentarzu wychowało się kilka pokoleń słuchaczy. Zajmował się nie tylko piłką nożną. Na przestrzeni lat komentował także inne dyscypliny, m.in. hokej na lodzie, wioślarstwo, kajakarstwo, koszykówkę, pływanie czy boks.

Warto zatrzymać się na chwilę przy mistrzostwach świata 1982. W naszym kraju trwał wówczas stan wojenny, a radość w serca Polaków wlewali piękną grą piłkarze Antoniego Piechniczka.

Na trybunach hiszpańskich stadionów często rozwieszane były flagi „Solidarności”. Gdy realizator pokazywał je milionom widzów na całym świecie, odpowiednia osoba w TVP szybko przełączała sygnał na inne obrazki. Takie to były czasy.

1998, czyli nowy nadawca

Dopiero w 1998 roku doszło do przełomu, jeśli chodzi o transmitowanie mundialu w Polsce. Do naszego kraju zawitał bowiem Eurosport. Stacja narodziła się we Francji i miała międzynarodowy zasięg. Nadawanie w Europie rozpoczęła 5 lutego 1989 roku.

Polska wersja językowa Eurosportu pojawiła się 10 kwietnia 1996. Początkowo emitowano tylko kilka godzin programu z polskim komentarzem. Po kilku latach wszystkie transmisje zaczęły być nadawane po polsku.

Mistrzostwa świata, które w 1998 roku odbywały się we Francji i zakończyły się zwycięstwem gospodarzy, były pokazywane w Polsce przez dwóch nadawców – tradycyjnie przez Telewizję Polską oraz właśnie przez Eurosport.  

Może nasuwać się wniosek, że stacja ta była w świecie mediów sportowym odpowiednikiem radiowej Trójki. Tak jak Trójka sięgała do niszy w muzyce, czy w ogóle w szeroko pojętej kulturze, tak Eurosport sięgał do niszy w sporcie. Obie stacje miały też dziennikarskie osobowości. Jedną z osobowości Eurosportu był Witold Domański – wieloletni komentator, ceniony dziennikarz, który zakładał polską sekcję Eurosportu i przez lata był jej szefem. Porozmawialiśmy z nim na temat pokazywania mundialu przez wspomnianą telewizję. Dziennikarz zgodził się z wyżej przedstawionym porównaniem:

Myślę, że jest to bardzo dobre porównanie. Eurosport pokazywał wiele przedziwnych dyscyplin – jakieś wdrapywanie się na hałdy na Islandii pokracznych samochodów, Monster Truck, Professional Wrestling, tysiące tego typu spraw, które pokazywały, jakie są nieprawdopodobne rzeczy wykonywane na świecie. Były pokazywane przedziwne rzeczy. Tworzyły one mozaikę, która się mogła podobać, którą można było oglądać z zapartym tchem, a można było rzucić okiem i powiedzieć: „to nie dla mnie, ale tamto dla mnie”. Nie było rzeczy, której nie można było wybrać dla siebie.

Eurosport otrzymał prawa do mistrzostw świata dzięki obecności w EBU, czyli Europejskiej Unii Nadawców Publicznych. Był wówczas jej członkiem, co dawało mu wiele atrakcyjnych praw. Turniej na antenie Eurosportu komentował m.in. Mateusz Borek, który później relacjonował dwa mundiale (2002 2006) dla Polsatu, a ostatnio pracował podczas mistrzostw świata w Katarze dla TVP.

W latach 90. Eurosport nie miał jeszcze dużej grupy własnych komentatorów. Często sięgał po pracowników innych mediów. Opowiadał o tym redaktor Domański:

W 1998 roku Eurosport nie pokrywał jeszcze polskim komentarzem całego programu. W związku z tym nie miałem kompletu komentatorów do komentowania większych rzeczy. Robiło się to na takiej zasadzie, że gdy się coś pojawiało, to się organizowało ekipę i ta ekipa to robiła. Na takiej zasadzie był także robiony tamten mundial.

Często, nie tylko w przypadku mundialu, ówczesny Eurosport wypożyczał dziennikarzy Canal +. Obie redakcje mieściły się wówczas w jednym budynku. Tak wspominał to Witold Domański:

Podpierałem się wtedy bardzo mocno komentatorami Canal +, jako że polski Eurosport był przyklejony, od roku 1996 do 2000, do Canal +. Mieliśmy u nich miejsce. Poza tym komentatorzy Canal + byli moimi dobrymi znajomymi. Byłem z nimi na bardzo dobrej stopie i w związku z tym czerpałem garściami z tamtego towarzystwa.

Mecze mistrzostw świata 1998 były na antenie Eurosportu komentowane ze studia w Warszawie. Witold Domański wyjaśnił, dlaczego komentatorzy nie zostali wysłani do Francji:

Na początku Eurosport, który wtedy składał się z kilku firm, patrzył, jak to będzie funkcjonowało. Dlatego jako dyrektor zaczynałem od krzesła i stolików w dużej hali. Ponieważ to wypaliło, bardzo mocno wypaliło i było na to zapotrzebowanie, byliśmy jednym z podstawowych dostarczycieli finansów Eurosportu ogólnoeuropejskiego. Byliśmy bardzo mocnym punktem. Nie bardzo się to jednak odzwierciedlało w tego rodzaju sytuacjach, jak pieniądze na wyjazdy. Myśmy byli uprzywilejowani w stosunku do innych krajów, nie licząc tych głównych, którymi były Anglia, Niemcy, Francja, Holandia i Szwecja. To był człon Eurosportu. Jeżeli były pieniądze na wyjazdy, a był to roczny budżet, to się to w jakiś sposób dzieliło.

Jakie były reakcje społeczeństwa na pojawienie się nowego nadawcy? Ludzie wciąż mieli dostęp do oglądania meczów mistrzostw świata w Telewizji Polskiej. Widzowie, którzy posiadali Eurosport, zyskali alternatywę, mogli oglądać mundial w innej oprawie, z innym komentarzem. Na pewno pojawienie się najważniejszego piłkarskiego turnieju na antenie Eurosportu było więc ważnym wydarzeniem w historii mundialowych transmisji. Stacja szybko stała się uznaną marką.

Żadnych negatywnych opinii nie było. Publiczność, telewidzowie, kibice z dużą życzliwością patrzyli na to, co robimy. Przyjęcie Eurosportu było życzliwe. Było pozytywne w odbiorze, tym bardziej że oferta była kosmiczna. Eurosport miał markę. Każdy chciał się pokazywać w Eurosporcie. Za niektóre transmisje Eurosport płacił, a niektórzy mu dopłacali, żeby być pokazanym, zaistnieć w świecie – opowiadał Witold Domański.  

2002, czyli zakodowany mundial

Zdecydowanie mniej entuzjastyczne reakcje społeczeństwa pojawiły się w 2002 roku, przy okazji mistrzostw świata w Korei Południowej i Japonii. Polscy kibice, od lat przyzwyczajeni do darmowych transmisji mundialu, przeżyli prawdziwy szok, gdy okazało się, że tym razem piłkarskie święto zostanie zakodowane.

Prawa do odbywającej się w Azji imprezy zostały kupione przez Telewizję Polsat. Wynik przetargu był jedną z przyczyn utworzenia w 2000 roku nowego kanału – Polsatu Sport. To właśnie tam trafiły mecze koreańsko-japońskiego turnieju. Nikomu nie mieściło się w głowie, że dostęp do mistrzostw zostanie tak mocno ograniczony. Marian Kmita, szef sportu w Polsacie, tak wspominał tamte wydarzenia w wywiadzie przeprowadzonym przez Radosława Nawrota na łamach portalu Interia Sport:

Zarzucano nam, że dokonujemy konsumenckiej zbrodni na kibicach, bo nie wolno tego zamykać. Dlatego dogadywaliśmy się z TVP. Tak, to były niełatwe początki, niemniej Polsat uznał, że sport może być kołem zamachowym oferty cyfrowej.

Ostatecznie część meczów trafiła do telewizji otwartej. Polsat podzielił się prawami z Telewizją Polską, dzięki czemu publiczny nadawca pokazał dziewięć meczów, w tym finał i mecze reprezentacji Polski. Dodatkowo otwarty Polsat transmitował mecz o 3. miejsce, a w ostatniej kolejce, gdy spotkania były rozgrywane równolegle, mecze zapowiadające się mniej atrakcyjnie zostały nadane w otwartej stacji TV4. Ciekawsze rywalizacje pokazał Polsat Sport. Na niekodowaną antenę trafiała też część powtórek.

Polscy widzowie, którzy nie byli uzbrojeni w dekodery Polsatu, mogli wprawdzie zobaczyć mecze drużyny Jerzego Engela, czy finał, w którym wielki Ronaldo strzelił dwa gole Niemcom, zapewniając tytuł Brazylii, ale większością turniejowych zmagań cieszyli się tylko ci widzowie, którzy dodatkowo zapłacili. Była to pierwsza taka sytuacja i, przynajmniej jak na razie, ostatnia.

Warto dodać, że jednym z ekspertów Polsatu podczas mundialu w 2002 roku był Jacek Gmoch. To właśnie wówczas zaczęła się przygoda byłego selekcjonera z występami w studiu. Później przez wiele lat analizował mecze dla TVP. Jedni oceniali go lepiej, inni gorzej, ale na pewno jeden z najsłynniejszych polskich trenerów stał się ekspertem kultowym.

Kolejne mundiale, czyli święto dla wszystkich

Kolejne turnieje wyłaniające najlepszą piłkarską reprezentację były już – co najmniej w większej części – transmitowane bez dodatkowych opłat. Mistrzostwa rozgrywane w 2006 roku w Niemczech, zakończone zwycięstwem reprezentacji Włoch, znów trafiły do Polsatu. Powstał wobec tego kolejny polsatowski kanał sportowy – Polsat Sport Extra. Nadał on wszystkie mecze, spotkania rozgrywane równolegle w ostatniej kolejce fazy grupowej pokazane były w Polsacie Sport.

Kibice, którzy nie mieli dostępu do sportowych stacji ze słoneczkiem w logo, wiele jednak nie stracili. Duża część imprezy była bowiem pokazana w TVP oraz w otwartym Polsacie. Tylko kilka meczów, i to tych zapowiadających się mniej interesująco, zostało zaprezentowanych wyłącznie w Polsacie Sport Extra.

Pozostałe spotkania zostały podzielone po równo między Telewizję Polską, która transmitowała mundial w TVP 1 i TVP 2, a otwarty Polsat. W TVP można było obejrzeć m.in. mecze Polaków i mecz otwarcia. Obaj nadawcy pokazali w otwartych pasmach po cztery mecze 1/8 finału, po dwa spotkania ćwierćfinałowe i po jednym półfinale. Finał trafił do Jedynki, Polsat zaś transmitował mecz o 3. miejsce.

Od kolejnego mundialu, który w 2010 roku odbywał się w Republice Południowej Afryki i z którego wracała w chwale reprezentacja Hiszpanii, mistrzostwa świata pokazywane są na wyłączność w TVP. Nie od razu jednak oznaczało to, że każdy mecz był pokazany na otwartej antenie.

Prawie wszystkie spotkania emitowały TVP 1 i TVP 2. Jednak w ostatniej kolejce, gdy mecze rozgrywano równolegle, ciekawsza rywalizacja trafiała na główną antenę, zaś ta mniej atrakcyjna była relacjonowana w TVP Sport, który wówczas był jeszcze kanałem kodowanym. Sytuacja w porównaniu do tej, która miała miejsce w 2002 roku była i tak znakomita. Zdecydowana większość spotkań trafiła do każdego kibica.

W 2014 roku zmagania na brazylijskich boiskach zakończyły się triumfem reprezentacji Niemiec. TVP pokazała już wszystkie mecze, nawet te rozgrywane równolegle, w Jedynce i Dwójce. Kodowany TVP Sport nadawał w ostatniej grupowej kolejce transmisję łączoną.

Przed mistrzostwami świata rozgrywanymi w 2018 roku w Rosji i zakończonymi zwycięstwem reprezentacji Francji, kanał TVP Sport trafił do naziemnej telewizji cyfrowej, stając się kanałem otwartym. Telewizja Polska znów pokazała wszystkie mecze w głównych kanałach, a ponieważ TVP Sport był dostępny za darmo, wszyscy mogli obejrzeć bez dodatkowych opłat także transmisje łączone w ostatnich kolejkach oraz magazyny poświęcone mundialowi. Warto dodać, że przy okazji tamtych mistrzostw część meczów trafiła także do Canal+. Dwanaście spotkań pokazano w najnowszym standardzie 4K na kanale Canal+ 4K Ultra HD.   

Niedawno zakończył się mundial w Katarze. Trzeba uczciwie przyznać, że był transmitowany bardzo dobrze. Telewizja Polska znów pokazała wszystkie mecze w Jedynce i Dwójce, w TVP Sport nadała liczne magazyny związane z turniejem, a w ostatniej kolejce gier grupowych, tradycyjnie już, pokazała transmisje łączone. Publiczny nadawca wysłał na miejsce liczną ekipę komentatorów, reporterów i ekspertów. Posiadał studia zarówno w Katarze, jak i w Polsce. Mundial był bogato opakowany.

Plusem było także to, że utworzony został kanał TVP 4K, który trafił do naziemnej telewizji cyfrowej, dzięki czemu transmisje w tej technologii dostępne były bez dodatkowych opłat, chociaż trzeba pamiętać, że do ich odbioru potrzebny jest odpowiedni telewizor.

Mistrzostwa świata z perspektywy Dyrektora TVP

Mieliśmy okazję porozmawiać na temat mistrzostw świata z dyrektorem TVP Sport. p. Markiem Szkolnikowskim.

Jak wspomina Pan pierwsze transmisje mistrzostw świata z perspektywy kibica (dziecka?)? Kiedy to było, jakie emocje Panu towarzyszyły, co zapamiętał Pan najlepiej?

Pierwszą transmisję, jaką świadomie przeżyłem to mecz Legii z Sampdorią w 1991 roku. Wtedy zakochałem się w piłce nożnej, a czerwona kartka Macieja Szczęsnego śniła mi się po nocach. Igrzyskami w Barcelonie z kolei pasjonowałem się dzięki transmisjom radiowym, byliśmy wtedy na rodzinnych wakacjach na Suwalszczyźnie. Najlepiej zapamiętałem jednak mundial w 1994 roku, ten amerykański powiew świeżości i fantastycznych piłkarzy – Romario, Bebeto, Stoiczkow, Hagi, Dahlin, Guardiola, Klinsmann, Batistuta, Amokachi, końcówka Maradony, Bergkamp, Baggio… Niesamowite postaci, które działały na wyobraźnię 11-latka.

Jak zmieniał się sposób pozyskiwania i redystrybucji praw do transmisji na przestrzeni lat? Jak to wyglądało na początku, a jak teraz? Czy jakikolwiek dostawca ma szansę realnie rywalizować z TVP w walce o prawa do mistrzostw świata?
W poprzednich latach telewizji publiczne były uprzywilejowane, jeśli chodzi o mistrzostwa świata w piłce nożnej dzięki partnerskiej umowie FIFA z Europejską Unią Nadawców. Nie oznacza to, że prawa były przyznawane automatycznie, bo każda z telewizji musiała sprostać bardzo dużym wymaganiom światowej federacji. Teraz każdy podmiot może pozyskać prawa do mistrzostw świata, to jest wolny rynek. FIFA organizuje przetarg i wybierana jest najlepsza oferta pod względem finansowym, ale ogromne znaczenie ma również doświadczenie nadawcy, siła ekspozycji i plan promocyjno-marketingowy na „opakowanie” mundialu. Taki konkurs ofert to bardzo duże wyzwanie i cieszę się, że jesteśmy dla wielkich światowych federacji wiarygodnym partnerem.

Jakie są największe wyzwania w przygotowaniu i realizacji przekazu z mistrzostw świata?
Mundial to największe wyzwanie logistyczne i produkcyjne dla każdej telewizji. Tak jak marzeniem każdego piłkarza jest występ na mistrzostwach świata, tak samo każdy dziennikarz sportowy pracuje po to, by tak wielkie imprezy relacjonować. TVP Sport ma największe doświadczenie w Polsce i staramy się z roku na rok być coraz lepsi. Największym wyzwaniem jest odpowiednia selekcja składu, tak żeby produkt przygotowany przez telewizję był, jak najlepiej odebrany przez widzów. Wiadomo, że są różne gusta i każdy ma swoich faworytów, ale moim zadaniem jest znalezienie optimum, tak by zadowolona była jak największa liczba widzów. Po wynikach oglądalności widać, że misja zakończyła się sukcesem.

Jaki jest według Pana największy sukces i jednocześnie jaka jest największa porażka TVP w transmitowaniu mundiali (może się Pan odnieść do całej historii transmisji).
Największym sukcesem jest to, że pokazaliśmy Telewizję Polską jako nowoczesnego nadawcę, który nie kojarzy się już z paździerzem. Przeszliśmy długą drogę od różnych dziwnych figur ze słynnym „Studio Plaża” i występami celebrytów na czele do profesjonalnej obsługi na najwyższym światowym poziomie. Dzisiaj to TVP Sport jest liderem rynku i konkurencja patrzy na nas i stara się dorównać. Nie zmienia to postaci rzeczy, że trzeba się non stop rozwijać, wyciągać wnioski i iść do przodu. Świat zmienia się tak szybko, że to, co jest dobre dzisiaj, jutro będzie już niewystarczające.

Bazując na swoich doświadczeniach, ale też wiedzy o poprzednikach, które mistrzostwa świata w Pana opinii były najbardziej ambitnym wyzwaniem do realizacji?
Bardzo trudne były mistrzostwa świata w Rosji ze względu na ogromne odległości między poszczególnymi miastami. Katar był pod tym względem bardzo kompaktowy i łatwy do zaplanowania. Każda z tych wielkich imprez wiąże się z różnymi wyzwaniami, ale kluczem do sukcesu jest zebranie tych doświadczeń w całość i przygotowanie optymalnych rozwiązań. Już w trakcie mundialu w Katarze zaczęliśmy operację Euro 2024. Przygotowania do tak wielkich imprez to proces trwający kilkanaście miesięcy. Z ciekawością czekam też na kolejne mistrzostwa świata za cztery lata w Stanach, Kanadzie i Meksyku. To będzie istne szaleństwo!

Sport to przede wszystkim ludzie i ich ambicje. Co jest według Pana kluczem do sukcesu w zarządzaniu redakcją tworzącą przekazy z mistrzostw świata? Jak pogodzić ambicje komentatorów?
Najważniejsze są podstawowe wartości takie jak lojalność, zaufanie, dotrzymywanie słowa. Bill Shankly mówił kiedyś, że drużyna piłkarska jest jak fortepian. Potrzebujesz ośmiu, żeby go nieśli, i trzech, którzy umieją na tym cholerstwie grać. Gdy obejmowałem stanowisko dyrektora TVP Sport, mało było osób od noszenia fortepianu, a większość uważała się za wybitnych pianistów, chociaż kilku z nich strasznie fałszowało. Dzisiaj mamy kapitalny zespół wydawców, podwydawców, prowadzących, reporterów, montażystów, operatorów kamer, obsługi planu, kierowników produkcji. To jest kilkadziesiąt osób, dzięki którym ci prawdziwi artyści mogą na dobrze nastrojonym fortepianie zagrać dla milionów Polaków. Każdy ma świadomość wspólnego celu i wszyscy gramy do jednej bramki. Myślę, że nasze największe gwiazdy zaakceptowały ten stan rzeczy i widzą, jak wielki postęp zrobiliśmy jako drużyna. Jesteśmy tak mocni, jak nasze najsłabsze ogniwo.

7. Jaka według Pana jest przyszłość transmisji w kontekście mistrzostw świata i mistrzostw Europy.
Niezagrożona. Wielkie imprezy piłkarskie ogniskują uwagę miliardów ludzi na całym świecie i tak będzie zawsze. Na pewno będzie zmieniać się konsumpcja mediów, już dzisiaj mecze reprezentacji Polski oglądało ponad dwa miliony widzów tylko za pośrednictwem internetu. Niedługo będziemy oglądać telewizor, a nie telewizję, a dużo większe znaczenie zaczną odgrywać „near live clips”, czyli poszczególne akcje albo skróty całych meczów. Nie chciałbym jednak mówić głośno o przyszłości, bo konkurencja nie śpi (śmiech).

Zakończenie

Relacje z mistrzostw świata przeszły w Polsce długą drogę, od nadanej z miesięcznym opóźnieniem korespondencji z Urugwaju do telewizyjnych transmisji w najwyższej jakości. Historia pokazywania w Polsce najpiękniejszego piłkarskiego turnieju była jednak burzliwa.

Tę historię tworzy jeden z najbardziej frapujących meczów w dziejach polskiego piłkarstwa – rywalizacja z Brazylią w 1938 roku. Już ten mecz, jak wspomniano na początku naszej opowieści, był transmitowany na antenie Polskiego Radia.

Później były pierwsze telewizyjne transmisje nadane w 1966 roku, mundial skradziony Polakom przez ówczesne władze cztery lata później. W końcu pojawienie się nowych nadawców – Eurosportu, a potem Polsatu, zamieszanie z zakodowaniem mistrzostw przez słoneczną stację.

Mistrzostwa świata w piłce nożnej to, obok igrzysk olimpijskich, największa sportowa impreza. Mundial jest wielkim świętem dla futbolowych fanów, sprawia, że nawet najstarsi kibice raz na cztery lata mogą poczuć się jak dzieci. Takie święto zasługuje na jak najlepsze opakowanie ze strony nadawców. Ważne też, by było dostępne dla wszystkich, żeby każdy mógł przeżywać niezapomniane, sportowe emocje.

Źródła, z których korzystałem:

  • Leszek Jarosz – „Historia mundiali” – tom 1. 1930 – 1974
  • Nikodem Chinowski – „Mistrzowskie rozmowy. Biało-czerwoni mundialiści”
  • Stefan Szczepłek – „Moja historia futbolu” – tom 1. Świat
  • Stefan Szczepłek – „Moja historia futbolu” – tom 2. Polska
  • Tomasz Wołek – „Futbol – historie prawdziwe”
  • Jerzy Cierpiatka, Marek Latasiewicz, Mirosław Nowak – „Mundial. Historia. Od Urugwaju do Rosji”
  • Robert Gawkowski, Jakub Braciszewski – „Historia polskiej piłki nożnej”
  • „Piłka w grze” – część 8. „Anglia. Powrót do korzeni” – publikacja wydana przez „Rzeczpospolitą”
  • „Piłka w grze” – część 9. „Mundial w kraju Azteków” –  publikacja wydana przez „Rzeczpospolitą”
  • „Piłka w grze” – część 12. „Polska: Powtórka z historii” – publikacja wydana przez „Rzeczpospolitą”
  • Wywiad Dariusza Wołowskiego i Michała Pola z Ryszardem Kapuścińskim opublikowany w „Gazecie Wyborczej” – https://kapuscinski.info/caly-ten-futbol/
  • Artykuł autorstwa Jana Mazurka opublikowany na portalu Weszło.com – https://weszlo.com/2022/02/02/ryszard-kapuscinski-pilka-nozna/#kapuscinski-pisze-o-futbolu
  • Artykuł autorstwa Mateusza Migi opublikowany na portalu TVP Sport pl – https://sport.tvp.pl/64803538/mundial-2022-dariusz-szpakowski-z-pucharem-swiata-zycze-takiego-naszym-pilkarzom
  • Wywiad Radosława Nawrota z Marianem Kmitą opublikowany na portalu Interia Sport – https://sport.interia.pl/aktualnosci-sportowe/news-siatkowka-w-polsacie-to-fundament-lojalnosci-futbol-jest-nie,nId,6453913
  • Wywiad Patryka Mirosławskiego w programie „As wywiadu” – część 1. – https://www.youtube.com/watch?v=XnnZYNmCTwk&ab_channel=ASWYWIADU
  • Wywiad Patryka Mirosławskiego w programie „As wywiadu”  – część 2. – https://www.youtube.com/watch?v=FmKHEd7nvGQ&ab_channel=ASWYWIADU
Grzegorz Zimny
Grzegorz Zimny
Absolwent pedagogiki na Uniwersytecie Rzeszowskim. Fan historii sportu, ze szczególnym uwzględnieniem piłki nożnej. Pisał teksty dla portalu pubsport.pl. Od 2017 roku autor artykułów na portalu Retro Futbol, gdzie zajmuje się zarówno światową piłką nożną, jak i historiami z lokalnego, podkarpackiego podwórka, najbliższego sercu. Fan muzyki rockowej i książek.

Więcej tego autora

Powiązane

Advertismentspot_img

Najnowsze

Tabela klubów z najsilniejszych lig w Europie

W tym miejscu znajdziesz tabele zbiorcze porównujące wyniki drużyn z ligi angielskiej, hiszpańskiej, włoskiej, francuskiej i niemieckiej. W ramach porównania sprawdzamy wyniki osiągnięte we...

Derby County – historia Baranów

Derby County to jeden z najstarszych klubów piłkarskich w Anglii i tym samym posiada on niezwykle bogatą historię. Popularne "Barany" były zarówno mistrzem kraju, ale też przychodziło im grać w 3 lidze. W tym artykule opisujemy ich słodko-gorzką historię.

Gheorghe Hagi – Generał złotego pokolenia

Złote pokolenie rumuńskiej piłki nosi wiele imion - jednym z najważniejszych jest Gheorghe Hagi. Zapraszamy do poznania jego historii.