Jerzy Dudek – bohater stambulskiej nocy

Jerzy Dudek

Szewczenko i Dudek, Szewczenko i Dudek i Dudek! Liverpool! I Dudek, Dudek bohaterem! – krzyczał późnym wieczorem 25 maja 2005 r. komentujący finał Ligi Mistrzów Dariusz Szpakowski. To była noc, podczas której wielu kibiców Liverpoolu nie położyło się spać. Ich bohaterem został człowiek z niewielkiej śląskiej miejscowości, dzięki któremu ich ukochany klub znów był na szczycie.

Jerzy Dudek urodził się 23 marca 1973 r. w Rybniku. Dzieciństwo i wczesną młodość spędził w Szczygłowicach, jednej z dzielnic Knurowa w której znajdowała się otwarta w 1961 r. kopalnia Szczygłowice (obecnie KWK Knurów – Szczygłowice). Jak wspominał po latach sam Dudek, było to typowe peerelowskie blokowisko, w którym mieszkali przede wszystkim górnicy z rodzinami.

Piłkarskie początki

Pierwszym boiskiem Dudka był plac znajdujący się między blokiem, w którym mieszkał a hotelem robotniczym. Miało jeden podstawowy mankament – na samym środku rosło drzewo. Kto miał piłkę, ten był na osiedlu kimś. Życie składało się z mniejszych lub większych wydarzeń, lecz w centrum był futbol. Ten klimat został doskonale oddany w książce Przemysława Rudzkiego Futbol i cała reszta.

Piłka nożna była ulubionym sportem młodego Jerzego Dudka, choć jak sam przyznawał nie było sportu, w którym nie spróbowałby sił. Brał udział w mistrzostwach Knurowa w siatkówce, koszykówce, biegach oraz gimnastyce. Przez dwa lata regularnie trenował boks oraz siatkówkę, miał także propozycję dołączenia do kadry AZS Gliwice grającego wówczas w I lidze tenisa stołowego.

W 1985 r. dwaj nauczyciele ze szkoły podstawowej nr 4 w Knurowie do której Dudek uczęszczał, panowie Jan Korepta i Krzysztof Mikołajczyk utworzyli drużynę piłkarską w roczniku przyszłego reprezentanta Polski, która występowała w oficjalnych rozgrywkach jako juniorzy Górnika (od 1991 r. Concordii) II Knurów.

Rok później doszło do połączenia drużyn z roczników 1972 i 1973. Dudek miał problemy z wygraniem rywalizacji o miejsce w bramce z golkiperem starszym o rok i został przesunięty na lewą obronę. W sezonie 1986/87 rozegrał 14 spotkań w barwach Górnika II Knurów w rozgrywkach trampkarzy, dwanaście jako boczny defensor i dwa między słupkami. W kolejnym sezonie wrócił na stałe do bramki.

Sezon 1987/88 był ostatnim, który Jerzy Dudek spędził w rezerwach Górnika II Knurów. Latem 1988 r. ukończył szkołę podstawową, a potem dostał się do zasadniczej szkoły zawodowej działającej przy szczygłowickiej kopalni. W tym czasie trener Roman Kensy, odpowiedzialny za szkolenie młodzieży w Górniku Knurów powołał Dudka do juniorskiej drużyny pierwszego zespołu.

Wiosną 1989 r. 16-letni Jerzy zadebiutował w najstarszej drużynie juniorów Górnika. W kolejnych dwóch sezonach był podstawowym golkiperem w swoim zespole grającym w Międzywojewódzkiej Lidze Juniorów Makroregionu Południowego.

Na jeden z meczów rezerw Górnika Knurów… uciekł ze szpitala. Podczas okresowych badań w szkole u Dudka stwierdzono anemię. Trafił na tydzień do szpitala na badania, a w weekend przypadał mecz i nie było nikogo innego, kto mógłby wystąpić w bramce. Dudek wyszedł w piżamie przed szpital, stamtąd odebrał go trener i pojechali do Gliwic. Górnik wygrał 2:1, a po spotkaniu Dudek wrócił do szpitalnego łóżka.

Jako piłkarz juniorskiej drużyny Górnika Knurów wygrał turniej rozgrywany w niemieckim Velen niedaleko Gelsenkirchen. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że zespół z Knurowa w ogóle nie dostał zaproszenia do uczestnictwa – ono trafiło do juniorów nieistniejącego już LZS-u Gierałtowice, klubu z jednej z okolicznych miejscowości. W Gierałtowicach mieli tylko seniorską drużynę, więc w jej imieniu do Niemiec wyjechali młodzi piłkarze z Knurowa.

Dudek zachował czyste konto we wszystkich meczach, ale to nie on wpadł w oko niemieckich skautów. Trenerzy Schalke 04 Gelsenkirchen zaproponowali grę w młodzieżowym zespole dwóm piłkarzom ze Śląska – Kornelowi Tomiczkowi i Marcinowi Broszowi. Tak, temu Marcinowi Broszowi, trenerowi Górnika Zabrze.

Autor: Przemysław Płatkowski

Absolwent europeistyki na Uniwersytecie Warszawskim, na co dzień pracuję w finansach. Wielki fan niższych lig i piłki amatorskiej. Wychowany na meczach Zidane'a, Ronaldinho i brazylijskiego Ronaldo. Interesuję się piłką polską i europejską z przełomu wieków. Kibic Wisły Kraków.

Zobacz wszystkie wpisy autorstwa: Przemysław Płatkowski.