Trzech Henryków Sz. z ŁKS-u

Czas czytania: 19 m.

Spadek i awans

W 1952 r. liga podzielona została na dwie grupy. Łodzianie mieli rywalizować z Wisłą, Legią, Wawelem, Górnikiem Radlin i Polonią Bytom. W sezonie rozegrano tylko 10 spotkań, z czego ŁKS wygrał tylko trzy i spadł z I ligi. Szczurzyński nie opuścił klubu po spadku, a przyjście do łódzkiej drużyny Soporka, Jezierskiego i Kokota dawało nadzieję na szybki powrót. Drużyna z Łodzi radziła sobie bardzo dobrze w rozgrywkach II ligi, a Szczurzyński był jej pewnym punktem, również w wygranym 2:0 meczu na szczycie z Polonią Bydgoszcz. ŁKS wywalczył awans do I ligi i wszedł w rozgrywki roku 1954 z przytupem.

Szczurzyński początkowo przegrywał rywalizację ze sprowadzonym z Legii, Janem Kłaczkiem, ale gdy 30 maja 1954 r. naprzeciw łódzkiej jedenastki stanął mistrzowski Ruch Chorzów, trener łodzian postawił na Szczurzyńskiego. Jak donosiła ówczesna prasa, Szczurzyński zwykł był występować w czerwonej narciarskiej czapeczce, dzięki której nie raziło go słońce. Z pewnością nakrycie głowy łódzkiego bramkarza wbiło się w pamięć Gerardowi Cieślikowi. Słynny napastnik chorzowian był bezradny w starciu ze golkiperem łodzian. Przy jeden z lepszych okazji dla Ruchu Szczurzyński „ryzykanckim wybiegiem zlikwidował przebój Cieślika” (jeśli wierzyć relacji „Przeglądu Sportowego”). Jeszcze lepiej spisali się koledzy „Szczura” z ataku – ŁKS wygrał z gośćmi ze Śląska aż 5:1. Sezon 1954 łodzianie zakończyli jako sensacyjni wicemistrzowie Polski.

Bez Szczura ani rusz

W kolejnych latach Szczurzyński zdecydowanie wygrał rywalizację z Kłaczkiem i właściwie żaden ważniejszy mecz nie odbył się bez niego. W opisywanym już tu meczu z Legią z 1955 r., którego bohaterem był Szymborski, w bramce łodzian stał Szczurzyński, w słynnym pojedynku wygranym 5:1 z Górnikiem w 1957 r. – Szczurzyński, w zwycięskim towarzyskim meczu z Rapidem Wiedeń – Szczurzyński, w finale Pucharu Polski – Szczurzyński, w wygranym 8:1 meczu z Lechem – Szczurzyński, w meczach towarzyskich z Burnley i West Hamem –  oczywiście Szczurzyński. Bez „Szczura” ani rusz. Po sierpniowym meczu z Górnikiem, w którym ŁKS wygrał 1:0, „Przegląd Sportowy” pisał, że łódzcy kibice muszą być wdzięczni swojemu bramkarzowi:

Za świetnie rozegrany mecz, skuteczne interwencje i… zimną krew. Bramkarz ŁKS trzykrotnie znalazł się w sytuacji „sam na sam” z napastnikami Górnika, ale zawsze zdołał ich wywieźć w pole tak, że to  właśnie oni, a nie on „potracili” nerwy.

Z kolei po meczu z West Hamem  obserwatorzy zgodnie podkreślali, że gdyby nie postawa łódzkiego golkipera Polacy mogliby przegrać dużo wyżej niż 1:4.

west ham
Program meczu West Ham – ŁKs Łódź. Trzej Henrykowie Sz. odliczyli się w komplecie. Źródło: oficjalny profil ŁKS Łódź na portalu Facebook

Mimo pewnej postawy łódzkiego golkipera działacze łódzkiego klubu chcieli wzmocnić rywalizację w bramce. Przed sezonem 1958 pozyskano z Legii groźnego rywala dla Szczurzyńskiego w osobie Jana Bema (do 1952 r. nazywał się Adolf Paweł Böhm). Wkrótce obaj bramkarze mieli stać się współautorami największego wówczas sukcesu łódzkiej piłki.

Jakub Tarantowicz
Jakub Tarantowicz
Rocznik 1987. Kibic Łódzkiego Klubu Sportowego i Manchesteru United. Szczęśliwy mąż. Dumny tata dwóch córeczek. Z wykształcenia historyk. Od wielu lat pracownik księgarni historycznej w Łodzi

Więcej tego autora

Powiązane

Advertismentspot_img

Najnowsze

Real Madryt – Eintracht Frankfurt. Najlepszy finał Pucharu Europy

Real Madryt - Eintracht Frankfurt to jeden z najlepszych meczów Realu w historii, ale też prawdopodobnie najlepszy finał Pucharu Europy - w tym artykule opisujemy tę rywalizację

„9. Mistrzowska passa Juventusu” – recenzja

Niezwykła książka-album nie tylko dla kibiców Juventusu. "9. Mistrzowska passa Juventusu" to zapis wrażeń i emocji kibiców włoskiej drużyny zrzeszonych w Amici Sportivi.

Lechia vs. Juventus 1983 – historia wyjątkowego dwumeczu

Lechia vs. Juventus z 1983 roku to historyczny, choć sromotnie przegrany pojedynek. Lechiści musieli przebyć krętą drogę, by rozegrać ten wymarzony dwumecz.