Trzech Henryków Sz. z ŁKS-u

Czas czytania: 19 m.

Mistrzostwo, ławka i… antypody

Od początku roku 1958 trener Władysław Król stosował rotację w bramce. W pierwszej kolejce zagrał Szczurzyński, w dwóch kolejnych Bem, a od czwartej aż do osiemnastej kolejki znów „Szczur”. 23 sierpnia prowadzący w tabeli ŁKS niespodziewanie przegrał u siebie z Ruchem Chorzów 2:3 (choć wygrywał już 2:0). Ciężko po tylu latach jednoznacznie stwierdzić, czy Szczurzyński był winny utraty którejś z bramek, ale w następnym meczu zasłużony bramkarz usiadł na ławce. Do końca sezonu bronił już Bem i to on widnieje na wszystkich zdjęciach, na których „ełkaesiacy” świętują mistrzostwo po remisie w Zabrzu.

Jan Bem na stale wyparł Szczurzyńskiego ze składu łódzkiej jedenastki. Zasłużony bramkarz w latach 1959-1960 tylko dwa razy pojawił się na boisku, przegrywając rywalizację nie tylko z Bemem, ale także z 11 lat młodszym Józefem Ligockim

Po 1960 r. Szczurzyński poszedł w ślady kilku kolegów (Jańczyka i Kowalca) i wyjechał aż do Australii. Zabrał ze sobą swoją żonę, Różę, świetną koszykarkę ŁKS-u. W „krainie kangurów” kontynuował karierę w klubie Polonia Adelaide. Udzielał się również jako trener młodzieżowych drużyn polonijnych i dziennikarz sportowy.

Z dalekiej Australii

Gdy ŁKS w 1998 r. znów (po czterdziestu latach) okazał się najlepszy w Polsce, część mistrzów z 1958 r. (w tym Szczepański i Szymborski) przybyło na stadion świętować razem z młodszymi kolegami. Nie było w tym gronie Henryka Szczurzyńskiego, który już od lat mieszkał w Australii. Telefonicznie połączył się z nim zasłużony łódzki dziennikarz Michał Strzelecki. Na łamach „Expresu Ilustrowanego” tak relacjonował tę rozmowę:

„– Michał, ale sprawiłeś mi radochę tym telefonem” – mówi Henryk Szczurzyński. „Dziś w nocy słuchałem Polskiego Radia w Australii, gdzie mówiono, że ważą się jeszcze losy tytułu mistrza Polski w piłce nożnej. Wybacz Michał, że płaczę, ale to jest jeden z najbardziej szczęśliwych dni w moim życiu. Gratuluję serdecznie moim młodszym kolegom, że po 40 latach nawiązali do najchlubniejszej tradycji w historii mego ukochanego ŁKS. Szczególne podziękowanie chciałbym złożyć Bogusławowi Wyparle, który, jak się orientuję, należy dziś do najlepszych bramkarzy w Polsce […]. Prosiłbym bardzo, aby za pośrednictwem Expressu Ilustrowanego przekazać ode mnie życzenia wszelkiej pomyślności, tak w życiu sportowym, jak i osobistym, działaczom, trenerom i wszystkim sportowcom ŁKS z okazji jubileuszu 90-lecia istnienia tego wielce zasłużonego, wspaniałego klubu, jakim jest ŁKS”.

Szczurzyński zmarł w Adelajdzie 14 października 2006 r.

Jakub Tarantowicz
Jakub Tarantowicz
Rocznik 1987. Kibic Łódzkiego Klubu Sportowego i Manchesteru United. Szczęśliwy mąż. Dumny tata dwóch córeczek. Z wykształcenia historyk. Od wielu lat pracownik księgarni historycznej w Łodzi

Więcej tego autora

Powiązane

Advertismentspot_img

Najnowsze

Lechia vs. Juventus 1983 – historia wyjątkowego dwumeczu

Lechia vs. Juventus z 1983 roku to historyczny, choć sromotnie przegrany pojedynek. Lechiści musieli przebyć krętą drogę, by rozegrać ten wymarzony dwumecz.

Statystyki polskich piłkarzy w ligach zagranicznych w sezonie 2022/23

w tym artykule prezentujemy statystyki polskich piłkarzy w ligach zagranicznych w sezonie 2022/2023

Billy Meredith – legenda, która łączy i dzieli

Billy Meredith to piłkarz, któremu bez różnicy było czy gra w czerwonym czy błękitnym trykocie. Zdrajca?