Trzech Henryków Sz. z ŁKS-u

Czas czytania: 19 m.

Henryk Szymborski

IMG 20210219 220504
Henryk Szymborski w barwach ŁKS.
Źródło: „100 lat ŁKS”

Blondwłosy ulubieniec pań

Pisząc o Szczepańskim, nie sposób pominąć postaci Szymborskiego. Ich losy przeplatały się nie tylko w klubie, ale także w reprezentacji. O meczu i golu na Camp Nou już było, ale „Szymbor” zapisał się w historii polskiego futbolu nie tylko tym trafieniem. W przeciwieństwo do etatowego reprezentanta Szczepańskiego Szymborski zagrał w kadrze tylko sześć razy. W historii Łódzkiego Klubu Sportowego odegrał jednak jeszcze znaczniejszą rolę niż jego młodszy imiennik. Szymborski, jeśli wierzyć relacjom tych, którzy pamiętali go z boiska, imponował elegancją zarówno na zielonej murawie, jak i w życiu prywatnym. Na jego blond czuprynę zwracała uwagę szczególnie damska część publiczności.

Pozornie delikatny w walce, ale miał najwyższe umiejętności kombinacyjne – tak charakteryzuje Szymborskiego Andrzej Gowarzewski.

Szymborski był jednak przede wszystkim niezwykle skutecznym napastnikiem, choć pozostającym w cieniu wspomnianego już tutaj Władysława Soporka.

Ślązak z Szopienic w Łodzi

Urodził się 18 stycznia 1931 r. w miejscowości Mała Dąbrówka, która w 1951 r. stała się częścią Szopienic, a te z kolei od 1959 r. przynależą do Katowic. W Małej Dąbrówce tyle tylko, że w 1932 r. urodził się także Edward Szymkowiak, jeden z najsłynniejszych bramkarzy w historii polskiej piłki. Szymkowiak i Szymborski byli sąsiadami i grali razem ze sobą już na podwórku.  Wróćmy jednak do samego Szymborskiego. W czasie okupacji występował w juniorach klubu TuS Bogucice, po wojnie trafił najpierw do Pogoni Katowice, następnie KS 22 Mała Dąbrówka, Włókniarza Trzebinia i wreszcie w 1950 r. do ŁKS-u.

IMG 20210220 121532
ŁKS w 1956 r. Dwaj pierwsi z prawej w górnym rzędzie: bramkarz Szczurzyński i napastnik Szymborski. Szczepański nie był jeszcze wówczas piłkarzem ŁKS.
Źródło: „100 lat ŁKS”

Szansę na debiut w I lidze dostał dopiero pod koniec sezonu. Pierwszy mecz zaliczył 1 października 1950 r. – łodzianie grali z AKS-em Chorzów. Spotkanie zakończyło się remisem 1:1, ale dla 19-latka przeżyciem musiała być możliwość występu u boku Tadeusza Hogendorfa, Longina Janeczka i wzmiankowanego już tutaj spolszczonego Węgra Patkolo. Na  premierową bramkę musiał czekać zaledwie do 3. minuty swojego drugiego występu ligowego. 21 października ŁKS wygrał z Legią 3:2, a strzelanie w tym meczu rozpoczął właśnie „Szymbor”. Warto nadmienić, że jedną z bramek dla gości (prowadzonych przez Wacława Kuchara) zdobył Kazimierz Górski. „Ten” Kazimierz Górski.

Jakub Tarantowicz
Jakub Tarantowicz
Rocznik 1987. Kibic Łódzkiego Klubu Sportowego i Manchesteru United. Szczęśliwy mąż. Dumny tata dwóch córeczek. Z wykształcenia historyk. Od wielu lat pracownik księgarni historycznej w Łodzi

Więcej tego autora

Powiązane

Advertismentspot_img

Najnowsze

Real Madryt – Eintracht Frankfurt. Najlepszy finał Pucharu Europy

Real Madryt - Eintracht Frankfurt to jeden z najlepszych meczów Realu w historii, ale też prawdopodobnie najlepszy finał Pucharu Europy - w tym artykule opisujemy tę rywalizację

„9. Mistrzowska passa Juventusu” – recenzja

Niezwykła książka-album nie tylko dla kibiców Juventusu. "9. Mistrzowska passa Juventusu" to zapis wrażeń i emocji kibiców włoskiej drużyny zrzeszonych w Amici Sportivi.

Lechia vs. Juventus 1983 – historia wyjątkowego dwumeczu

Lechia vs. Juventus z 1983 roku to historyczny, choć sromotnie przegrany pojedynek. Lechiści musieli przebyć krętą drogę, by rozegrać ten wymarzony dwumecz.