Mirosław Szymkowiak – od Turcji do Turcji

Mirosław Szymkowiak

Drugie mistrzostwo

Widzew łączył heroiczną walkę w Lidze Mistrzów z rywalizacją o kolejny tytuł mistrza Polski. Marsz po drugi z rzędu triumf w krajowych rozgrywkach zakończył się powodzeniem. Już każdy będzie wspominał sezon 1996/97 przez pryzmat jednego z najbardziej niezwykłych meczów w dziejach naszej ligi. Widzew przywdział mistrzowską koronę, po tym jak 18 czerwca 1997 r. pokonał przy Łazienkowskiej warszawką Legię 3:2, mimo że jeszcze na kilka minut przed końcem przegrywał 0:2. Tak pomeczową radość w Łodzi opisywała Gazeta Wyborcza:

W klubie „Siódemki” na ul. Piotrkowskiej spotkanie transmitowane w Canal+ oglądało ponad 500 kibiców. Po bramce Majaka wszyscy oglądali już mecz na stojąco. Trzeciego gola widziało niewielu, bo ludzie skakali i rzucali się sobie w ramiona. Kilku mężczyzn z radości rozebrało się do majtek. Czerwono-biały pochód kibiców na głównej ulicy miasta łodzianie pozdrawiali z okien i balkonów. Do rana rozbrzmiewały okrzyki kibiców, w pubach i ogródkach. Samochodami ustrojonymi w barwy Widzewa podróżowało po Łodzi kilkaset osób. Kilkunastu mężczyzn na olbrzymich harleyach przywiązało do motocykli flagi łódzkiego klubu.

Tym razem nie udało się awansować do Ligi Mistrzów. Widzew w pierwszej rundzie eliminacji rozbił Neftçi Baku w dwumeczu aż 10:0, ale w kolejnej nie miał szans w starciu z AC Parmą. Łodzianie musieli poszukać szczęścia w Pucharze UEFA. Niestety, z tych rozgrywek również zostali wyeliminowani przez włoski zespół, tym razem Udinese Calcio.

Szymkowiak miał pewne miejsce w składzie Widzewa. Był jednym z ważniejszych zawodników, ale jego drużyna takich sukcesów już nie odnosiła. W sezonie 2000/01 przeniósł się do Wisły Kraków. Rundę jesienną spędził jeszcze w Łodzi, ale wiosną biegał już w koszulce Białej Gwiazdy.